Wydarzenia


Ekipa forum
Wzgórze
AutorWiadomość
Wzgórze [odnośnik]30.05.18 17:56
First topic message reminder :

Wzgórze

Znajdujące się tuż przy brzegu morza wzgórze stanowi doskonały punkt widokowy. Nieporośnięte drzewami, wystawione na działanie mocnego, nadmorskiego wiatru, pozwala na obejrzenie terenu Festiwalu Miłości z góry. Przez pierwsze trzy dni sierpnia na szczycie wzniesienia stoi Wiklinowy Mag: kilkunastometrowy drewniany posąg czarodzieja. Zostaje on magicznie ożywiony oraz podpalony trzeciego dnia Festiwalu, przyciągając śmiałków chcących zademonstrować swoją odwagę. Gdy opadają popioły, wzgórze staje się miejscem spacerów zakochanych - gwarantuje ono intymną atmosferę, ciszę oraz niezapomniane widoki.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wzgórze - Page 37 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wzgórze [odnośnik]10.02.24 19:53
Oddał miotłę Benowi, gdy tylko wpadła mu w ręce.

Po po zamienieniu ostatnich, ściszonych słów z Blakiem (z wdzięcznością kiwnął głową Percivalowi, otrzymawszy informacje ułatwiające kolejne kroki) mógł przejść do oględzin dzieła murarskiego.
-Doskonale. - mruknął, gdy Adda znalazła się obok. Twór nie był, co prawda, doskonały, ale wystarczy na ich potrzeby. -Spróbuję posłać potem patronusa do podziemia, ale najpierw spróbuję przywołać kogoś szybciej. Zaraz do ciebie dołączę. - dodał. Gdyby konstrukcja wyglądała stabilniej, zaproponowałby pomoc Artemisowi, ale Adda poprosiła o jak najsprawniejsze załatwienie sprawy—pomimo zmęczenia, postanowił więc wyczarować mury sam, pewny własnej ręki. -Lovegood, zajmę się Murusio sam! - dał tylko znać Artemisowi. Przy okazji Lovegood będzie wreszcie mógł wziąć oddech. Tonks domyślał się, że ogrom wrażeń na akcji w terenie był wymagający dla kogoś, kto pracował głównie w biurze i doceniał zaangażowanie Artemisa. Tym bardziej, że nie zamierzał go stąd prędko wypuścić. Czekał ich długi dzień.
Stanął nieco z boku, by nie przeszkadzać Addzie ani by nie przeszkadzano jemu i krótkim gestem oraz myślą przywołał do siebie patronusa. Nie wiedział, kto w Plymouth będzie dostępny do pomocy, spodziewając się, że (podobnie jak on) pracownicy podziemia mogli polecieć w różne miejsca wymagające interwencji. Zamierzał to sprawdzić i posłać wilka do centrali podziemia, ale później.
Najpierw chciał sprowadzić tu ludzi, co do których miał pewność, że są na miejscu, którzy pomogli mu już raz, i w których żywym interesie było zajęcie się rybą. Rozejrzał się kontrolnie za pomocnikami z tłumu, którzy pomogli opuścić rybę ze wzgórza — nie widział ich w zasięgu wzroku, musieli się rozejść, ale nie mogli przecież odejść daleko. Znał imię jednego z nich, prawdopodobnie najmłodszego i nieco zastraszonego, ale wcześniej skorego do śmiałości, której potrzebował teraz auror. Miał zresztą nieco miękkie serce wobec nastolatków (zwłaszcza rudych, los dość ich już pokarał), uważając, że tym ambitnym i odważnym można dać szansę (dlatego też złagodniał odrobinę, gdy już zgasił odzywki chłopaka przed tłumem). Albo rozkaz, którego Lenny już raz posłuchał.
-Znajdź Lennego, rudego chłopaka, który pytał mnie o licencję rybacką i pomagał z rybą. - poprosił wilka. Teraz będą potrzebowali kogoś z licencją rybacką. Nie jednej osoby, a wielu. Najlepiej twarzy stąd, mogących wzbudzić zaufanie, a zarazem ludzi czujących odpowiedzialność za szerszą społeczność Weymouth i Dorset.
-Powiedz mu: "Tu auror Tonks, potrzebuję rybaków i silnych mężczyzn. Zbierz prędko kilku zaufanych ludzi i wracajcie pod wzgórze, tam gdzie opuściliśmy wielką rybę. Nie zobaczycie nas, ale nadal tu jesteśmy i jest bezpiecznie, zejdźcie w dół. Dostaniecie hojną nagrodę - możliwość wyżywienia rodziny nią była, nad hojniejszą jeszcze się zastanowi -a ty, jeśli się spiszesz i zechcesz, polecenie do dobrej pracy. - służba w podziemiu, choć ryzykowna, mogła być dobrą okazją dla nastolatka, któremu woda zmyła dobytek rodziny; a Michael mógł polecić go do działów niewymagających (zbyt częstego) narażania życia. -Nie mówcie nieznajomym dokąd i po co idziecie. Wilk was poprowadzi." - zakończył dyktować. -Zostań z nim, dopóki nie ruszy się po pomoc, a potem przyprowadź go tutaj i wróć do mnie. Wróć też, jeśli odmówi. - dodał do wilka.

Wydawszy rozkazy patronusowi, ruszył w kierunku Artemisa.
-Lovegood, masz jakiś notes, książkę, coś? Niedługo przyjdą tu ludzie, najpierw kilkoro, potem więcej. Spiszesz imiona i nazwiska wszystkich, wraz z miejscem zamieszkania. Będziesz reprezentował podziemne Ministerstwo Magii. Dla pierwszych, którzy przyjdą, możesz być łagodniejszy i skierować ich do mnie; przyjmiesz oficjalną manierę gdy będzie ich więcej. Chcę tu potem zaprosić mieszkańców Weymouth. - poprosił, kładąc mu rękę na ramieniu i próbując złapać kontakt wzrokowy. Chciał mieć pewność, że Artemis zrozumie jego rozkazy. -Już raz sobie ładnie poradziłeś, z tłumem, tylko... powściągnij smutek tym razem. - poprosił, pamiętając łzy Artemisa, ale i jego sprytne użycie Ignis fatuus. -Ja zaraz zacznę nakładać pułapkę wkoło ryby. Zawołaj mnie, gdy się zjawią. - dodał i sięgnął do nakładki na pas, w której nosił licencjonowany fałszoskop. Włączył urządzenie i wręczył je Lovegoodowi. -To fałszoskop. Powinien się uaktywnić, jeśli będziesz spisywał kogoś niegodnego zaufania. - w tłumie Tonks trzymał urządzenie wyłączone (jeśli było to możliwe; jeśli nie, po prostu nauczył się ignorować jego wibracje w miejscach, w których rozsądek dyktował niezaufane otoczenie; na akcje poza Półwyspem nie brał go raczej ze sobą), czasami o nim nawet zapominał, ale teraz miał chwilę na zastanowienie się nad własnym ekwipunkiem. Samemu był spostrzegawczy i z natury podejrzliwy, ale mniej obytemu z podejrzanymi osobami Artemisowi urządzenie może się przydać.
Przy okazji sprawdził jeszcze, czy kryształ w kieszonce jego koszuli nadal tkwi na swoim miejscu - jego magia zdawała się przed atakiem z zaskoczenia i choć auror nie spodziewał się ataku, to natura niespodziewanych zagrożeń polegała na ich nieprzewidywalności.

Widząc powracającą Addę, postąpił w jej kierunku z różdżką w pogotowiu. Zaczął obchodzić rybę w takiej odległości, by połączyć -Murusio! - słupy utworzone przez Addę. Pierwsze zaklęcie, rzucane jeszcze z plaży, zdawało się bezbłędne. Aby rzucić drugie -Murusio! - musiał wejść do kolan do wody i ustawić się tak, że ohydny smród prawie przytłoczył wilkołacze zmysły. Zdołał wytrzymać, ale zaklęcie zdawało się nieco mniej stabilne. Odsunął się, próbując złapać wdech, ale musiał wytrzymać.
-Zacznę nakładać pułapkę. Spróbuję z zewnątrz ogrodzenia, ale może będę musiał teleportować się do wewnątrz. Stworzysz drzwi, przez które będziemy przepuszczać potem ludzi? - poprosił Addę, samemu też chętnie wyjdzie zza ogrodzenia tradycyjnie. Murusio było konieczne, ale starał się już nie czarować bez potrzeby, tym bardziej, że musiał jeszcze nałożyć zabezpieczenie.
Starając się oddychać tylko przez usta, zbliżył się do prowizorycznego ogrodzenia i zaczął splatać wokół niego białą magię, nakładając Cave Inimicum na teren wokół ryby - ocenił, czy może spleść magię w ogrodzeniu (pozostając z zewnątrz), ale jeśli zdawało się to niestabilne, teleportował się do środka. Ramora była wielka, magia miała go zaalarmować jeśli ktoś zacznie się przy niej kręcić—co mogło być przydatne szczególnie z tyłu lub z boku, poza polem widzenia aurora i pozostających przy rybie członków podziemia.
Po kwadransie powinien skończyć; miał nadzieję, że do tej pory jego patronus wróci — najlepiej z Lennym i okolicznymi rybakami. Miał nadzieję, że Percival i Iris dołączą po pomocy z rannymi, smokolog i członkini Niuchaczy będą cenną pomocą zwłaszcza w transporcie szkieletu—ale działania w sprawie mięsa mógł podjąć już.


rzuty - Murusio udane i połowicznie udane (mam +1 z kamizelki)
jestem jako gracz w rozjazdach, więc (jeśli po stworzeniu ogrodzenia to możliwe) pcham nieco akcje Michaela w czasie o kwadrans do przodu — proszę pięknie o uzupełnienie dotyczące działań patronusa oraz powodzenia w stworzeniu bariery i nałożeniu pułapki!




Can I not save one
from the pitiless wave?

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Starszy auror, rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Żonaty
You want it darker
We kill the flame
OPCM : 43 +4
UROKI : 34 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Wilkołak
Wzgórze - Page 37 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Wzgórze [odnośnik]12.02.24 18:17
Połączone siły Michaela i Adriany zdołały otoczyć bestię raczej prowizoryczną i nietrudną do sforsowania barierą, wystarczającą jednak, by Michael, po teleportowaniu się do jego wnętrza, był w stanie nałożyć na wskazany teren zabezpieczenia, które poinformują go, gdy ktoś niepowołany pojawi się blisko stworzenia. Otoczenie stworzenia trójkątnym ogrodzeniem wymagało długiego marszu wokół jej olbrzymiego ciała i zagarnięcia dużej ilości pustej przestrzeni.

Krótko po tym, jak skończył, na szczycie wzgórza pojawiły się trzy sylwetki młodych mężczyzn, Lenny'ego i - najpewniej - jego znajomych - prowadzeni przez wilka, zaskoczone wyrazy ich twarzy pozwoliły pozostałym uzmysłowić sobie, że moc kryształu Percivala musiała usunąć również postawioną jeszcze przez Rogera barierę Salvio Hexia. Obaj młodzieńcy ześlizgnęli się ze szczytu po błocie i dołączyli do pozostałych, niepewnie spoglądając na Michaela, do których poprowadziła ich energia patronusa. Jego dobro, biała magia, ośmieliła ich i - pomimo agresywnego zachowania Michaela - pomogła im zaufać aurorowi.

- To Jack i Lucas, sir - przedstawił pozostałych Lenny, bez przekonania, wszyscy troje spoglądali na niego, oczekując na polecenia.

NPC-e zostaną z Wami, póki nie zostaną odesłani do domów - co jakiś czas uda wam się posłyszeć między nimi wymianę szeptów o hojnej nagrodzie, która została im obiecana przez Michaela. Przybyli, żeby dla niego pracować.

Lenny Smith jest przeciętne silny jak na młodego mężczyznę, jest rybakiem, posiada obszerną wiedzę o rybach pływających w okolicy, ale nie o starożytnych ramorach - na temat tego stworzenia będzie wiedział znacznie mniej, niż towarzyszący grupie Zakonnicy.
Jack i Lucas Holmes to bracia, pracują fizycznie przy połowie ryb. Jack jest trochę roślejszy od Lenny'ego, Lucas przewyższa ich o głowę i jest bardzo szeroki w barach. Nie dorównuje siłą Benjaminowi, lecz z pewnością ma silne ramiona. Wymagał będzie prostych poleceń, bo i człowiekiem był prostym, a jak się po czasie okaże - jest też charłakiem.
Lenny i Jack posiadają bardzo podstawowe umiejętności magiczne.

Mistrz gry nie kontynuuje rozrywki, o ile nie będzie znów potrzebny.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wzgórze - Page 37 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wzgórze [odnośnik]13.02.24 15:35
Zaśmiał się tym szczerym, zaraźliwym śmiechem, jakby wieńcząc cały absurd dzisiejszych wydarzeń. Był obolały od wielokrotnych upadków i udręczony czarnomagiczną interwencją, która zasiała w jego sercu popłoch. Mimo to Artemis trzymał się na nogach. Z jednej strony czuł, że jest gotowy do dalszej pracy, siłą rozpędu mógłby teraz przebić skały. Z drugiej strony jednak przytrzymywał dłoń w miejscu, gdzie brakowało mu żebra. Tak na wszelki wypadek. Odczuwał ten irracjonalny lęk, że zegnie się zaraz w pół i znowu przeryje szczęką ziemię. W tym samym czasie wyczarowane przez niego patronusy rozpłynęły się w powietrzu. Na tę chwilę byli bezpieczni.
Kiwnął głową w stronę Michaela, który ze szczerą troską próbował go uspokoić. Jego słowa nieco Artemisa uspokajały. Zapewnił towarzyszy, że wszystko z nim w porządku. Nie mieli szansy się domyślić, z czym przed paroma chwilami mierzył się Artemis. Nie było też sensu rozpoczynać tematu lekkomyślnego i przypadkowego użycia czarnej magii, wszak wiele pracy zostało do wykonania.
W ciszy zerkał, jak Adriana wyczarowała krzywy błotny słup. Musiał zdławić kolejną salwę śmiechu - nie chciał wyśmiać umiejętności Adriany, w żadnym razie! - po prostu pomyślał, że w tej chwili utożsamiał się z jej transmutacyjnym dziełem. Krzywy, niestabilny, błotny pokraczniak. Nic nie wskazywało na to, że się utrzyma dłużej niż parę minut - a jednak! Siła, koledzy!
- Notes i coś do pisania? Pewnie, że mam. - odpowiedział Michaelowi Artemis, po czym zaczął grzebać w wewnętrznej kieszeni swojego absolutnie umęczonego płaszcza. Wyjął wymięty, miniaturowy notesik ze swoimi bazgrołami i wspaniały mugolski wynalazek - długopis. - Wiedzieliście, że długopis został wynaleziony przez Węgra László Bíró? Irytowało go, że kałamarze tak szybko wysychają. Całkiem wygodna sprawa, jeśli chcecie znać moje zdanie. Mugole naprawdę dają sobie radę bez naszego magicznego potencjału.
Pomachał trochę przyrządem do pisania. Po tej przypadkowej ciekawostce spoważniał i skupił się na poleceniach Tonksa.
- Możesz na mnie liczyć. Nazwiska wszystkich obecnych trafią do ciebie tak szybko, jak to tylko możliwe. Już nie będę ronił łez - to śpiew tego stworzenia sprowokował mnie do płaczu.
Mówił prawdę. Pożegnalna pieśń Słodyczka rozrywała serce. Kiwnął głową w stronę cielska ramory. Był to przygnębiający widok, jednak im dłużej znajdowali się w tym smrodliwym, pobitewnym otoczeniu, tym bardziej Artemis przyzwyczajał się do efektów ich działań.
Artemis po chwili podszedł do wody i zaczął rozglądać się za muszlą. Cóż to takiego było? I czy starania Lovegooda zostaną nagrodzone tą morską błyskotką?
Artemis Lovegood
Artemis Lovegood
Zawód : archiwista
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
W skroni szum i tętent
OPCM : 10+3
UROKI : 10+2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11947-artemis-lovegood https://www.morsmordre.net/t11998-fado https://www.morsmordre.net/t12220-artemis-lovegood#376218 https://www.morsmordre.net/f304-somerset-dolina-godryka-rudera https://www.morsmordre.net/t12046-skrytka-bankowa-2593 https://www.morsmordre.net/t12030-artemis-lovegood
Re: Wzgórze [odnośnik]13.02.24 15:35
The member 'Artemis Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k60' : 53
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wzgórze - Page 37 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wzgórze [odnośnik]17.02.24 23:29
Cieszył się, że Artemisowi zaczął dopisywać dobry humor. Samemu wciąż odczuwał stres po wcześniejszych wydarzeniach, choć nerwy zaczęły powoli opadać. Sytuacja uspokoiła się i mieli możliwość wezwania pomocy—martwił go tylko stan rannych, których wyciągnęli z ryby, a co jakiś czas smutne spojrzenie uciekało w stronę martwego Cormaca.. Nie miał jednak zamiaru zaprzątać nikogo żałobą, gdy wciąż było tyle do zrobienia. Musieli być skupieni i znaleźć siły. Nawet w czymś tak prostym jak... długopis?
-Uhm. - nie miał pojęcia, kto wynalazł długopis, ale nie zamierzał się do tego przyznać. -Ha! A widziałeś kiedyś pistolet? - uśmiechnął się z satysfakcją, choć nie umiał strzelać. Musi kiedyś poprosić kogoś o lekcje—naboje wyczerpywały się co prawda szybciej, niż energia magiczna, ale dobrze było mieć je pod ręką. -Wychowałem się wśród mugoli. - rzucił mimochodem, w ramach integracji ze swoim pomocnikiem. -Dzięki, Lovegood. Trochę tu zostaniemy. - zapowiedział i poszedł nałożyć pułapkę.

Gdy skończył, ze wzgórza sfrunął już wilk, prowadzący Lennego i dwójkę mężczyzn. Nie okazał ulgi na ich widok, ale ją odczuł. Odczuł też zaskoczenie, gdy młody nazwał go tytułem zarezerwowanym dla lordów, ale nie poprawił go, zrobiło mu się miło.
-Możecie mi mówić Tonks. Podajcie nazwiska Lovegoodowi - wskazał na Artemisa -żeby podziemie mogło was wynagrodzić. - prawdę mówiąc, liczył na to, że wystarczą im trzykrotnie większe zapasy ryby niż komukolwiek innemu, ale miał trochę własnych oszczędności, którymi mógł odpłacić im za dzień pracy. -Ta ryba - wskazał ręką na rybę. -nasza kolacja. - zniżył głos, by słyszeli go tylko zgromadzeni wokół niego mężczyźni, Adda i Artemis. Nie był pewien, czy Benjamin jest w drodze do rannych, stracił go z oczu nakładając pułapkę, ale nie chciał rozwiewać jego złudzeń o pogrzebie zanim nie będą gotowi. -Za kilka godzin zaprosimy tu mieszkańców Weymouth i ocalałych po katastrofie, chcę aby do wieczora zostały z niej tylko kości. To, czego nie zjemy, zostanie zapasami, a wam za pomoc przy pracy przypadnie więcej. Potrzebuję pomocy z rozdzieleniem ryby i utrzymaniem porządku. Sprowadzę tu więcej ludzi z podziemia, ale możecie zaczynać. Jest jadalna, potwierdził to magizoolog, więc tak, jakbyście zrobili to ze zwykłą rybą. - poprosił mężczyzn. -Macie tu żony, matki, krewne? Mogłyby pomóc - trzeba będzie ją ugotować.
Got był udzielić mężczyznom bardziej szczegółowych dyspozycji, ale zakładał, że oni lepiej znają się na patroszeniu ryby od niego—zamierzał zresztą ubrudzić sobie ręce i się tego od nich nauczyć; nie chciał na razie czarować, ale miał wciąż siłę—a szczegółowych instrukcji w sprawie bezpieczeństwa był gotów udzielić, gdy zaczną zapraszać ludzi. Lucas powinien stać przy rybie, samym wyglądem wzbudzi respekt; Jackowi mógłby powierzyć zadanie kierowania tłumem, a Lenny mógł sprowadzić kobiety z wioski.

Wydawszy dyspozycje, skinął na swojego patronusa i odszedł o kilka kroków, by jego nowi pomocnicy nie słyszeli wiadomości o cennych kościach. W obliczu katastrofy kwestia pomocy wydawała się bardziej skomplikowana niż zwykle, ale spędzili z Addą noc z kimś, kto na pewno przeżył i świetnie gotował
-Leć do Hannah Wright - założył, że William usłyszy każdą przekazaną jej wiadomość -i przekaż: Z nieba spadła nam ogromna, jadalna ryba—dosłownie. Jej kości są cenne, a mięso wyżywi wiele ofiar katastrofy. Potrzebuje pomocy, przybądź pod wzgórze na wybrzeżu Weymouth, obok dawnych jarmarków na Festiwalu. Tu Mike. To samo powtórzysz kolejnym osobom, ale dla Hannah dodaj jeszcze: Widziałem twojego brata, jest cały i zdrowy. Potem poleć do Herberta Grey - mieszkał w Dorset, znał tu ludzi, podejrzewał też, że tak egzotyczna ryba go ucieszy -Olivera Summers i Vincenta Rinehearta i Marceliusa Carrington. Zaczekaj, aż Carrington będzie sam, wcześniej trzymaj się na dystans. Wszystkim im przekaż: Z nieba spadła nam ogromna, jadalna ryba—dosłownie. Jej kości są cenne, a mięso wyżywi wiele ofiar katastrofy. Potrzebuje pomocy, przybądź pod wzgórze na wybrzeżu Weymouth, obok dawnych jarmarków na Festiwalu. Tu Mike. - wyliczył wszystkich Zakonników, pamiętając, że Rineheart powinien być w kontakcie z Hensley, a nie chciał mnożyć pracy dla patronusa niepotrzebnie, zależało mu na czasie. -Znajdź też Kierana Rinehearta - dotarły do niego wieści o jego powrocie -i Susanne Lovegood. Dodaj "jest ze mną twój brat." - zerknął na Artemisa. -Na koniec wleć do podziemnego Ministerstwa i powtórz tą wiadomość w kilku pomieszczeniach: Potrzebuje pomocy, przybądź pod wzgórze na wybrzeżu Weymouth, obok dawnych jarmarków na Festiwalu. Tu Tonks. Nie wyfruń z Ministerstwa, dopóki nie zwrócisz czyjejś uwagi. Potem tu wróć. - wiedział, że w razie czego może sprowadzić go wcześniej.
Wilk pomknął w dal, niosąc wiadomość o cudownej rybie zaufanym ludziom, zdolnym pomóc z organizacją pomocy.
-Masz pomysł, jak przetransportować jej kości? Zmniejszyć, uczynić lżejszymi? - zapytał cicho, podchodząc do Addy.

wcinam się z potem, zawołać Zakonników <3 (wielokrotny patronus za pozwoleniem MG)



Can I not save one
from the pitiless wave?

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Starszy auror, rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Żonaty
You want it darker
We kill the flame
OPCM : 43 +4
UROKI : 34 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Wilkołak
Wzgórze - Page 37 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Wzgórze [odnośnik]19.02.24 19:09
Świetlista kula wpadła do Greengrove Farm niespodziewanie, sprawiając, że Grey podskoczył jak rażony prądem i zaklął siarczyście pod nosem kiedy siekiera opadła z hukiem tuż obok jego nogi. Mało brakowało, aby stracił palec.
Odsłuchał jednak patronusa przez chwilę mrugając z zaskoczeniem oczami. Wielka ryba z nieba?
Wątpił jednak, że Tonks go wkręca czy próbuje na coś nabrać. Zresztą, nie widzieli się od dawna, więc taka nagła wiadomość musiała być czymś ważnym i czarodziej potrzebował jego pomocy. Otrzepując dłonie, zabrał ze sobą swój plecak, w którym było wszystko od lornetki, po eliksiry, nóż i aparat fotograficzny. Kto wie co im się przyda, przy tej wielkiej rybie. Zwłaszcza, że nie miał pojęcia, czego może się spodziewać.
Teleportując się na miejsce wskazane przez patronus nie tego oczekiwał. Więc gdy stanął na równe nogi wpatrywał się w dosłowną kupę mięcha mrugając oczami.
-Tonks! - Zawołała, gdy dostrzegł czarodzieja w oddali i uniósł w górę dłoń, po czym skierował w jego stronę kroki, cały czas wpatrując się w rybę. Jako człowiek, który spędził wiele lat na zbieraniu opowieści, był przekonany, że tutaj też się jakaś musi kryć. -Potem chcę usłyszeć historię tego. - Wskazał na wielką rybę. Była olbrzymia. -W czym pomóc? - Zapytał od razu, bo przecież nie został zaproszony na oglądanie i patrzenie. Taka ilość mięsa mogła wykarmić wiele ludzi i to przez długi czas. Jednak należało ją zabezpieczyć, sprawić, że nie będzie się psuła. Dostrzegł innych, którzy kręcili się wokół cielska zapewne zagonieni do pracy. Magia przy takiej pracy musiała zostać wykorzystana. -Mam nadzieję, że posłałeś po całą armię… - Mruknął jeszcze pod nosem, ponieważ nie wyobrażał sobie jak garstka ludzi może ogarnąć tak wielkie pokłady wszelkiego surowca. Poprawiając torbę na ramieniu zbliżył się do innych, którzy już starali się jakoś zadziałać. W głowie szukał zaklęć, które mogłyby poćwiartować mięso, a potem pokroić na coraz mniejsze kawałki. Potem przydałoby się mięso wysuszyć lub zasypać solą, aby łatwiej je było transportować. Od logistycznych aspektów całego przedsięwzięcia mogła wręcz rozboleć głowa.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 18 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2 +1
TRANSMUTACJA : 15 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Strona 37 z 37 Previous  1 ... 20 ... 35, 36, 37

Wzgórze
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach