Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Łąka pamięci
AutorWiadomość
Łąka pamięci [odnośnik]26.09.15 22:27
First topic message reminder :

Łąka pamięci

Porośnięta niezapominajkami łąka ma znaczenie symboliczne; co roku podczas festiwalu lata schodzą się tutaj czarodzieje, by wysłuchać od nestora Prewettów wzruszającej historii miłosnej o pięknej Caer i odważnym Aengusie. Zamiast krzeseł na łące znajdują się liczne konary, na których można przysiąść, odpocząć, zamknąć oczy i przenieść się w zamierzchłe czasy. A może ty masz opowieść, którą chciałbyś się podzielić?
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąka pamięci - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Łąka pamięci [odnośnik]14.11.21 22:19
Poczuła powoli jak leci, rękaw już zanurzając w wodzie kiedy tylko za sobą usłyszała głos. Odwróciła się w jego kierunku, nie do końca wiedząc, czy ta chwila dekoncentracji nie skończy się dla niej ponownym wylądowaniem w stawie, co w zimowej atmosferze nie było czymkolwiek pozytywnym. Wedle polecenia jednak zacisnęła zęby, a chociaż bolesny pisk wydawał się wwiercać wprost do czaszki, odbijając się echem jeszcze chwilę po tym, jak druzgotki z niezadowoleniem wypuściły ją ze swoich objęć, chwilowo odpływając. Małe skurwiele, miała szczerą nadzieję, że odpływając uderzą w jakiś kamień czy coś.
- Cholera jasna, niech je… - miała właśnie puścić wiązankę, uświadamiając sobie jednak dość szybko, że chyba nie wypadało prezentować się w ten sposób przed kimś, na kim miała w końcu zrobić jakieś dobre wrażenie. Marynarze przeklinali ile wlezie, ale zatrudniona osoba wcale nie musiała tego słuchać. Podnosząc się z miejsca, odwróciła się w kierunku mężczyzny, przez chwilę przypatrując się mu zanim nie skojarzyła, skąd się znają, w tym samym momencie najwidoczniej obserwując realizację malującą się na twarzy Elrica. Tak, dokładnie, to była ona.
Zamiast złapać wyciągniętą dłoń, po prostu pisnęła z radością, co zaraz przeszło w chichot kiedy rzuciła się w jego kierunku, ściskając go mocno i niemal wyduszając z niego oddech, kiedy przylgnęła do niego na powitanie – na pewno nie było to miłe przez ten mokry rękaw – odsuwając się jednak zaraz aby na niego spojrzeć i roześmiać się lekko.
- Elric, wcale nie tak mały Elric z Ravenclaw. No proszę, kto to tu się zjawia! Miło cię widzieć, wiem, minęło trzynaście lat, umiem liczyć, spokojnie. Ale cieszę się, że jesteś. Musimy potem wyjść na piwo, najpierw praca, bo mi urwą głowę jak się tym nie zajmę. – Jak zwykle paplała gdy tylko czuła się swobodnie, zaraz jednak poważniejąc, kiedy tylko spojrzenie skierowała na nowo w stronę stawu. Ostatecznie podwinęła mokry rękaw, odsłaniając równie zwilgotniałą koszulę, ale przynajmniej nie przejmując się aż tak ciążącym jej materiałem.
- Streszczając te smętne wydarzenie, przy przenoszeniu towarów część wywędrowała do jeziora, skąd nie możemy wyciągnąć ich przy użyciu zaklęć, nie irytując trytonów a przy okazji nie tracąc też dobrego miejsca do składowania rzeczy. – Była oszczędna w informacjach, ale nie potrzebował wiedzieć więcej, niż to konieczne. – Porozmawiałabym z trytonami na ten temat i przedstawiła im sytuacje, przepraszając również za ten wypadek, problem w tym, że cała zgraja druzgotków postanowiła uprzykrzyć do działanie a także wciągnąć mnie gdzieś pod wodę. I pewnie byłby problem z wydostaniem się. Dlatego przyda się ekspertyza… - spojrzenie zawiesiła na Elricu, ciekawa, czy da radę wyjść z nowym rozwiązaniem.
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Łąka pamięci [odnośnik]06.12.21 19:37
Otrzymując informację o oczekującej pomocy Thalii Wellers za nic nie spodziewał się, że pod obcym nazwiskiem skryje się znajoma twarz. Miał dobrą pamięć do starych kolegów ze szkoły, może przez to, że z taką nostalgią wspominał pogodne czasy naiwności. Lavinia, którą zwykł nazywać Lav, czasem Lavendą, kiedy chciał ją zirytować i patrzeć jak się czerwieni ze złości... takie tam, szczeniackie docinki. Przyjaciółmi może i nie byli, trochę ich dzieliło, ale uważał, że się lubili. On na pewno lubił , ona chyba nigdy nie powiedziała tego na głos.
- Powyklinaj sobie, dobrze ci to zrobi - powiedział żartobliwie, kiedy nieprzyjemne zaklęcie na krótki moment ścięło ją i oszołomiło.
Druzgotki pochowały się z powrotem pod taflą wody, tyle dobrze; teraz miał też pojęcie, że natrafili na wyjątkowo agresywne i skore do bitki bestie. Druzgotki zwykle miały paskudny temperament, ale jak u innych gatunków znaleźć można było bardziej i mniej zaciekłe.
W każdym razie stał tak jak głupek z wyciągniętą ręką, którą zaraz musiał zabrać, kiedy dziewczyna - kobieta już - rzuciła się na niego z krzykiem i śmiechem. Na początku lekko zachwiał się na pięcie, ale szybko złapał równowagę i otoczył ją mocno ramionami, żeby nie myślała, że go tym zniechęci. Co prawda rzadko już spotykał takich, co lubili irlandzkie powitania, ale niech go szlag, jeżeli nie uważał tego za coś wyjątkowo jasnego w tym całym mroku spowijającym Anglię.
Poklepał ją po plecach, nie powstrzymując własnego, choć dużo cichszego i spokojniejszego śmiechu.
- Nigdy nie byłem mały - powiedział z udawanym wyrzutem, dźgając ją palcem pod żebro. Złośliwa menda. - Nie spodziewałem się, że spotkam tu ciebie... Lav? - Przyłożył dłoń do brody, podrapał się po krótkim zaroście i spojrzał na nią poważniej. - W którym momencie stałaś się Thalią? I to Wellers? Jeżeli nie chcesz, to oczywiście nie musisz mówić, jestem tylko ciekawy - dodał od razu pojednawczym tonem. Może był trochę wścibski, ale przecież nie bez powodu Tiara zrobiła z niego Krukona. - Masz rację, najpierw obowiązki... - Nie wzdychał nawet przesadnie, bo choć kufel piwa z dawną znajomą na pewno zapowiadał się dobrze, więcej adrenaliny zapewniała mu praca.
Wysłuchał jej w skupieniu, zbliżając się ostrożnie do brzegu, lecz utrzymując pewną odległość, wystarczającą, by nie kusić złośliwych druzgotków, które mogły czaić się tuż tuż.
- Mówisz, że mieszkają tu trytony? Szlag, niedobrze... - syknął pod nosem, a potem spojrzał na nią z zaskoczeniem i podziwem. - Znasz trytoński? No ładnie. - Chciał jeszcze spytać, gdzie pracuje, ale zdecydował się zostawić ten temat na później. - Cóż, jeżeli na tym etapie nie powinniśmy korzystać z zaklęć, rozwiązań wciąż jest kilka - zaczął po chwili zastanowienia, przechadzając się wzdłuż brzegu. - Mogę wskoczyć do wody i odciągnąć uwagę druzgotków na drugi brzeg w czasie, gdy będziesz rozmawiać z trytonami. Możemy też we dwoje skoczyć do wody i popłynąć do trytonów, tak żeby jedno osłaniało drugie... - Wymruczał coś pod nosem. - Albo, a to najbardziej nudna opcja, poczekać aż trytony same je upolują lub wytępią. Prędzej czy później to zrobią, nie lubią panoszących się druzgotków. Albo je udomowią albo zabiją albo zjedzą, ciężko ocenić. - Spojrzał na Thalię z lekkim rozbawieniem.



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Łąka pamięci [odnośnik]11.12.21 15:57
Dobrze wspominała czasy szkolne, nawet jeżeli wydarzyło się podczas nich tyle problematycznych rzeczy. Mimo to, bardzo dobrze czuła wbiegając niemal w każdego na korytarzu (chodzenie było zbyt spokojne!!!), podrzucając komuś żaby do posiłku albo wrzucając wozaka (którego jakimś cudem udało jej się wykraść od gajowego) do pokoju wspólnego Ślizgonów. Lubiła kiedy ludzie zwracali na nią uwagę, zwłaszcza że najczęściej oznaczało to, że ktoś zwracał na nią uwagę. Irytowała się równie łatwo, na docinki Elrica tupiąc nogą nie raz, potem jednak uwieszając się na jego ramieniu i nagabując go o notatki dopóki się nie zgodził (robienie ich samemu nie było fajne!). Nie robiła mu jednak żadnych kawałów poza przekomarzaniem się i tak jak z bliskimi, więc to oznaczało, że na pewno go lubi.
- Nie wiem, marynarze jak zaczną przeklinać to rzadko kiedy kończą szybko, dlatego lepiej się zastanów kiedy rzucasz takie słowa. – Mimo wszystko, tak na wszelki wypadek poklepała się dłonią po głowach. Będąc na lądzie starała się o wiele lepiej, aby jednak jakoś się zachowywać w towarzystwie, ale teraz, kiedy obserwowała znikające pod wodą druzgotki, tak miała ochotę zrobić im coś naprawdę niemiłego i okrasić to paroma bardzo, bardzo niemiłymi słowami. Póki co jednak jej uwaga zwróciła się w stronę Lovegooda, a ściskanie go w tym momencie było wyjątkowo miłe, zwłaszcza kiedy sam na to odpowiedział, klepiąc ją po plecach.
- Elric, mogę sobie dodać tyle wzrostu ile chcę, dla mnie możesz być mały nawet w tej chwili. – Sama dźgnęła go w zamian, robiąc to jeszcze dwa razy, tak żeby wiedział, że z nią się nie zadziera, a przynajmniej dopóki nie było się gotowym na konsekwencje. – Może wciąż zostawimy to na nasze piwo? Wiesz, to może nie jest długa historia, ale pełna środowiska w którym bycie kobietą zaczyna być niebezpieczne. A bycie sierotą jeszcze bardziej. – Zdmuchnęła kosmyk z twarzy, w irytującym odruchu poprawiając go po raz kolejny zanim w irytacji po prostu nie zmusiła włosów do skrócenia swojej rudej czupryny, pozwalając im teraz sięgać jedynie za uszy. O wiele lepiej.
- Oczywiście, że znam trytoński, bardzo wielu marynarzy zna. Chociaż nieskromnie powiem, że znam się na tym bardzo dobrze. – Więc jest jeszcze bardzo dużo rzeczy, w których mimo wszystko jestem kiepska. Nie wypowiedziała teraz jednak, że na to był czas, kiedy mogła to roztrząsać, a był i czas kiedy musiała wysłuchać co inni mieli do powiedzenia, bo byli to ludzie z doświadczeniem którzy mieli wiedzę na to, jak tę sprawę załatwić. Tak jak Elric teraz.
- Wiesz…wolałabym nie pozostawiać cię samego w wodzie, a czekać za bardzo nie powinniśmy. Dlatego jak ci nie przeszkadza, to możemy skakać do wody…tylko uważaj na siebie, bo jak nie i się przeziębisz, to biorę cię pod pachę i kuruję dopóki się nie wyleczysz, a to trochę jakby groźba. Jak myślisz, jak długo uda ci się odganiać druzgotki na czas rozmowy? Muszę wiedzieć, ile czasu mniej więcej mogę poświęcić na rozmowę. – Potarła czoło dłonią, ostrożnie spoglądając na siebie. Płaszcz wydawał się zbyt ciężki do pływania, więc mogła go zdjąć, po tym jednak musiała jak najszybciej skoczyć na statek. Albo do zajazdu. Gdziekolwiek, gdzie mogłaby się przebrać i nie ryzykowałaby tym, że Yvette udusi ją we śnie za niedbanie o siebie.
- Gotowy?



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Łąka pamięci [odnośnik]18.12.21 20:22
Nie trzeba było czytać między wierszami, żeby wyłapać ze słów Thalii (Lavinii?), że oddawała się teraz zawodowi marynarza. Nie dziwiło go to, nie na tyle, na ile mogłoby, gdyby dziewczyna ze swoją głośną naturą i wszędobylstwem tak dobrze nie zapisała się w jego pamięci. Ciężkie życie na morzu, podróże, przejawy ryzykanckiej odwagi - wszystko to dobrze układało się Elricowi na obraz kobiety wcale nie tak różnej od roztrzepanej nastolatki. Gdyby ktoś go zapytał, pewnie uznałby, że marynarz to prawdopodobna opcja - nie mniej prawdopodobna niż łamacz klątw, auror, czy kapitan. Czy kobiety mogły w ogóle zostawać kapitanami? Nie przypominał sobie żadnej ze znanej historii, ale nie wyraził tej myśli na głos, żeby Thalii nie demotywować. Jeżeli ktoś miał zostać pierwszą kapitanką czarodziejskiej floty to pewnie ona.
- Mogę zasłonić uszy, żeby mi nie uschły - zaproponował żartobliwie, opierając dłoń na sercu i dając jej moment na napawanie się widokiem wiecznie porządnego Krukona. Nie był już taki od dawna, ale nadal nie uważał swojej niegdysiejszej ostrożności za oznakę słabości, nawet jeśli obecnie wiódł życie poszukiwacza przygód i poskramiacza smoków.
A jednak nawet poskramiacz smoków wyginał się konwulsyjnie pod naporem twardych palców pani marynarz pod żebrami. Odsunął się, uskoczył, a potem wybuchnął krótkim śmiechem. Gdyby ktoś rano powiedział mu, że ten dzień przebiegnie w ten sposób... sny objawiały mu tylko złe wizje, a to, że nie spodziewał się ujrzeć tu Lavinii utwierdzało go w przekonaniu - być może naiwnym - że na razie nie mieli się czego obawiać. Obserwował z zaciekawieniem metamorfomagiczne moce Thalii, które zawsze robiły to samo wrażenie. Potem wzruszył ramieniem.
- Jak tylko sobie życzysz, panienko Wellers. Jestem cierpliwy. - Spojrzenie Elrica mimowolnie złagodniało. - Mam tylko nadzieję, że nie jest tak źle jak zabrzmiało. - Wskazówki podrzucane przez dawną koleżankę nie wyglądały bowiem zachęcająco. - To godne podziwu - uśmiechnął się i skinął głową, doceniając nowe umiejętności Thalii. Nie zapamiętał jej jako dziewczyny przesadnie skorej do nauki nowych rzeczy, ale musiał przecież zmierzyć się ze stereotypem i zrozumieć, że Lavinia była kobietą, która uczyła się chętnie tylko tego, co uważała za przydatne i ciekawe.
Towarzyszka wybrała plan, który sam uważał za najrozsądniejszy. Mimo chłodu zsunął z ramion ciężki płaszcz i pozwolił mu opaść na najbliższy głaz nadwodny, wyciągając z kieszeni tylko jesionową różdżkę. Adrenalina już stawiała mu włoski na ramionach, a nie zdążył dobrze podwinąć rękawów swetra.
- Postaram się najdłużej jak mogę, ale dla bezpieczeństwa powiedzmy, że piętnaście minut? Tyle wystarczy, czy potrzebujesz więcej? - Obejrzał się na Thalię, a potem wskazał różdżką na własną głowę, aby wyczarować wokół ochronny bąbel powietrza na moment przed rzuceniem się w taflę. Woda była lodowata, członki zawyły z bólu, ale albo teraz albo nigdy; w końcu się przyzwyczai, czyż nie?
[bylobrzydkobedzieladnie]



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Łąka pamięci [odnośnik]21.12.21 1:47
Spoglądała na niego oczyma koloru wody, ale błyszczącymi tak, że pasowały do ognia na jej włosach. Patrzyła na mężczyznę, który wyrósł z chłopca. Wyprzystojniał na przestrzeni lat (nie, żeby wcześniej był brzydki), a chociaż o jego wnętrzu niewiele mogła powiedzieć (o czym żałowała), wydawało się raczej, że zachował trochę z tego szkolnego charakteru, a wzrokiem sięgał dalej. Zastanawiała się, czy jego też dni wojny kruszyły bądź łamały, ale bała się zapytać. Mimo wszystko, było to coś, co naprawdę wydawało się interesujące – spotkanie z dawnym znajomym i chwile, jakby jeszcze siedzieli w szkolnych ławkach.
- Możesz spróbować, ale skoro dam radę przekrzykiwać sztorm, to obawiam się że to dać może niewiele. – Parsknęła kiedy tylko przybrał minę pełną powagi, mając na nowo ochotę doskoczyć i szturchnąć go między żebra. Trochę z rozbawienia, trochę z przekory, trochę po prostu z faktu, że to lubiła – przeciągać strunę cudzej cierpliwości, patrzeć, jak się napina i gdzie dokładnie pęknie. Nie karmiła się ludzką złością, po prostu nie rozumiała granic. Te drobne złośliwości wydawały jej się naturalne, bo przecież kto by przysiadał aby ją wychować? W końcu tak było, pomiędzy przyjaciółmi, tak była przyzwyczajona. Przy Elricu również czuła się swobodnie, chociaż widocznie maskowała rozbawienie, tłocząc je aby nie ukazywało się w pełni, Nie przez złośliwość, lecz przez obowiązki.
- Mam wrażenie, że niecierpliwość w twojej pracy to dość niepożądana cecha. – Nie umiała wyobrazić sobie (a może nie chciała) hipogryfa zjadającego czyjąś rękę na śniadanie. Chyba każdy znany jej magizoolog przejawiał w sobie cechy cierpliwości. Może dlatego było im łatwiej niż jej przyzwyczaić się do tego, że to nie krzyki i działanie dają częściej efekty, chociaż i tego się nauczyła, prędzej niż później. Może dlatego Kai tak bardzo potrafił poprowadzić to ich spotkanie, kiedy po latach to ona potykała się o własne słowa, plącząc język. Po prostu był cierpliwy.
Na wyrażenie nadziei, że nie jest tak źle, Thalia po prostu wzruszyła ramionami, nie chcąc teraz się rozwijać. Miała wrażenie, że ostatnio tylko narzekała, myśląc o tym, że było jej źle, że klątwa, że problemy na statku…nie chciała skończyć tonąc, musiała więc próbować zebrać się w sobie. Nie psuć dnia i humoru. Potem czekała ją w końcu nagroda w postaci wspólnego wyjścia, dlatego wolała się najpierw wykonać pracę, potem się cieszyć.
- Tutaj i tak niewiele bym sobie dała rady bez ciebie. – Spokojnie uśmiechnęła się w jego stronę, wiedząc, że nawet jakby zaprzeczał, była to prawda. Nie chodziło o to, że był po prostu drugą osobą, ale o to, że miał wiedzę, która pozwoli im wyjść z tego wszystkiego bez większego – miała nadzieję! – uszczerbku na zdrowiu. – Pamiętaj, jeżeli uważasz, że coś się dzieje złego, że idzie źle, rób co uważasz aby ratować przede wszystkim siebie. Będę cię słuchać, cokolwiek byś nie zarządził, więc nie przejmuj się gdyby coś się nie udało.
Sama ostrożnie odłożyła wierzchnie ubranie gdzieś na bok, trzymając też swoją różdżkę. Weszła do wody w jednym ruchu, gładko przecinając taflę, czując jak chłód rozchodzi się po jej ciele. Lubiła takie chwile. Chłód przecinający ciało, nowe wrażenie, coś, co sprawiało, że nieważne, jakie miała odczucia, mogła opróżnić swój umysł, działając na nowo. W pierwszej chwili jednak chyba za bardzo skupiła się na zimnie, bo pierwsze zaklęcie w ogóle chybiło obok niej, dopiero drugie wyczarowało wokół jej twarzy bąbel powietrza. Skinęła głową, dając znać swojemu towarzyszowi, że jest gotowa, zanurzając się w ciemną i chłodną przestrzeń. Wyczarowała jeszcze światło na końcu różdżki przed tym, jak ogarnęły ją ciemności, szepcząc Lumos bardziej do siebie niż do niego. Światło mogło przyciągnąć druzgotki, ale pływając się po omacku mogli krążyć i krążyć.
Poruszała się w wodzie sprawnie – gdyby tylko mogła, chętnie zmieniłaby się w syrenkę. Życie byłoby prostsze, nie musiałaby przejmować się czymkolwiek i mogłaby po prostu pływać. Nie zapowiadało się jednak, aby zmieniła obecne życie na łuski, skrzela i ogon, dlatego musiała się wysilić. Nie rozglądała się teraz za druzgotkami, skupiając się na wyszukiwaniu odpowiednich kształtów, połyskiwania srebra, metalowych trójzębów. I były, były tam gdzie je mogła dostrzegać. Skupione na tym, co było obce, co nie należało do ich świata, ale do nich wtargnęło. Tak samo jak oni.
Płynęła szybko ale ostrożnie, przyjmując w miarę neutralną postawę. Chciała ostrożnie pokazać, że nie jest uzbrojona poza tym, co widzą i nie przypłynęła tutaj, aby stanowić dla nich zagrożenia. Ani też Elric, dlatego też protekcyjnie ustawiła się tak, aby stać (nie najlepsze słowo, ale tak było) pomiędzy trytonami a nim.
- Wybaczcie, że naruszamy spokój waszego domu. Nie przychodzimy ze złymi zamiarami. – Głos jej, gdy słowa wybrzmiewały w języku trytonów, wyrażał jedynie szacunek, bo chciała od razu pokazać, że doskonale zdaje sobie sprawę, gdzie się znajduje i że nie ma tutaj praw, ale przychodziła tez jako gość i nie chciała pokazać się od gorszej strony. Kiedy wszyscy zakotłowali się, jeden z trytonów wysunął się przed szereg, spoglądając na nią zanim nie uniósł brwi.
- Czemu burzycie nasz spokój, człowieku? Nie przeszkadzamy wam i w zamian oczekujemy tego samego. Skąd więc brak umiejętności w dotrzymaniu swojej zachowania? – Nie dziwiła im się, że wcale nie są zachwyceni, ale musiała załagodzić sytuację.
- Wybaczcie. Macie rację, że nie powinno się to wydarzyć. Ale obiecujemy, że dopilnujemy, by takie wypadki już się nie zdarzały. – Kątem oka zerknęła, jak wszystko wychodzi Elricowi i czy nie powinna postarać się przyśpieszyć sytuacji.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Łąka pamięci [odnośnik]08.01.22 14:41
Wojna każdego człowieka czyniła innym, niż zwykł być za czasów pokoju - z niektórych wyciągała najlepsze, najsilniejsze cechy, innych spychała w otchłań mroku czającego się wewnątrz duszy. Elric z niemałą dumą mógł stwierdzić, że nie został zniszczony, skruszony, przynajmniej nie do tej pory. Wciąż wiedział kim jest i jakie ma wartości; poszczęściło mu się, że nie trafił na pierwszą linię walk, mógł spełniać swoje zadanie jako magizoolog, wykorzystując umiejętności także tam, gdzie potrzebowali ich bezbronni ludzie. Obserwował Thalię kątem oka, zupełnie naturalnie zastanawiając się nad tym, w jaki sposób wojna wpłynęła na nią. Przyjdzie jeszcze czas, że będą mieli okazję o tym porozmawiać. Kiedy wszystkie zadania zostaną doprowadzone do końca.
- A i owszem. Choć ja, jak pamiętasz, byłem cierpliwy zawsze - rzucił ze śmiechem, uchylając się przed szturchnięciem. Nie był delikatny, ale Thalia mogła nie zdawać sobie sprawy, jak wiele siły nabyła podczas lat pracy na morzu. Jeszcze jedno takie dźgnięcie pod żebra i zostanie mu siniak. To jest dopiero kobieta. - Czyli robimy wszystko zgodnie z planem? Płyniemy do trytonów, ty rozmawiasz, ja odganiam druzgotki? - potwierdził jeszcze tylko, a potem strzepnął przedramiona, zrzucając z ramion płaszcz (był gruby i długi, pod wodą mógł ściągać go w dół i utrudniać pływanie).
Z druzgotkami było tak, że ich upór i małe, ostre pazury mogły sprawić wiele problemów czarodziejom skupionym na pracy, ale na dłuższą metę nie były groźne i łatwo dało się je unieszkodliwić. Wymagało to tylko trochę sprytu, zwinności i uwagi. Dlatego, gdy wskoczył za Thalią do wody (całe szczęście kobieta pomyślała o tym, żeby oświetlić im zielonkawe, pełne glonów odmęty jeziora) zupełnie przestał zwracać na nią uwagę, zataczając wkoło niej to szersze, to węższe kręgi i przygotowując się na odparcie szkodników. Długo zresztą nie musiał czekać, bo zaraz z ciemności wyłoniły się dwa, szczerząc szeroko zęby.
Pierwsza próba rzucenia Relashio spełzła na niczym, tak samo jak druga. Czyżby zapomniał jak to się robi? Zaklęcie Bąblogłowy zapewniało mu przecież powietrze konieczne do wypowiedzenia czaru. Obejrzał się niepewnie na Thalię, a potem odparł pierwszego druzgotka przedramieniem, sycząc z powodu wąskich, ale głębokich zadrapań, które pozostawił mu w skórze. Strzępki koszuli załopotały w wodzie, która przybrała karminową barwę. Szlag by go. Powtórzył zaklęcie raz jeszcze, a potem schwycił drugiego druzgotka za gardło, siłując się z nim i kręcąc głową, gdy Thalia rzuciła mu pytające spojrzenie.
Wszystko było dobrze, radził sobie, niech skupi się na tym, co miała do zrobienia.
Zacisnął zęby.
Rany na przedramionach piekły jak diabli.
Cholerne małe...
- Relashio! - warknął po raz ostatni.



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Łąka pamięci [odnośnik]09.01.22 18:06
Druzgotkom żyjącym w tym urokliwym stawiku zdecydowanie nie spodobała się obecność nieproszonych gości. Zakłócili ich spokój, wtargnęli na ich wody, do tego robiąc potworny harmider tymi swoimi dziwnymi głosikami i promieniami nieudanych zaklęć. Nic dziwnego, że stworzenia zajadle rzuciły się do ataku, koncentrując swą irytację na mężczyźnie. Zjawiła się ich trójka, przynajmniej początkowo, lecz wydawało się, że wokół Elrica kotłuje się ich conajmniej pięciokrotnie więcej. Drapały, wyślizgiwały się spod rąk próbujących je pochwycić, podgryzały kostki, wbijając ząbki i pazurki w każdy cal ciała czarodzieja, chcąc wypłoszyć go ze stawu, a ich złośliwe, wykrzywione twarzyczki migotały tuż przed powietrzną barierą okalającą głowę Lovegooda, pokazując języki i obsceniczne, rzecz jasna w druzgotkowej kulturze, znaki. Drobne zranienia zaczęły krwawić i kto wie, czy Elric podołałby zawziętym istotom, gdyby nie łut szczęścia. Być może to skumulowana w poprzednich, nieudanych zaklęciach magia w końcu znalazła ujście, a może zmotywowany bólem (lub troską o Thalię?) mężczyzna otrzymał nagły napływ sił. Przyczyny mogły być różne, skutek jednak okazał się wręcz oszałamiający. Ostatnia próba rzucenia Relashio zakończyła się niesamowitym sukcesem, strumień wręcz wrzącej wody wybuchnął z różdżki Elrica znacznie szerszą niż zazwyczaj falą, od razu odpychając i skutecznie nokautując nie tylko jednego, ale aż dwa druzgotki. Te z dziwnym, niesłyszalnym pod wodą inaczej niż w formie wibracji wizgotem bólu w mgnieniu oka odsunęły się od Elrica, znikając w wodorostach. Ostatni agresor, przerażony losem pobratymców, rzucił Lovegoodowi ostatnie spojrzenie, po czym również rozmył się gdzieś na dnie. Czarodziej mógł mieć pewność, że ten niesamowity wybuch gorąca skutecznie powstrzyma druzgotki od powrotu, gwarantując jemu i jego towarzyszce spokojną kąpiel. Do tego strumień wrzątku mknący z różdżki zdawał się prawie nie mieć końca; woda, o tej porze potwornie zimna, teraz stawała się przyjemnie ciepła, zaczynała też bulgotać i w miejscu w wodzie, w którym znajdował się Lovegood, można było naprawdę przyjemnie spędzić czas: jak w magicznej łaźni, nad gorącym źródłem, wśród bąbelków, w dość romantycznej scenerii. A do tego - bez przykrego towarzystwa druzgotków.

Interwencja w związku z k100 na Relashio. MG nie kontynuuje z Wami rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąka pamięci - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka pamięci [odnośnik]16.01.22 0:07
Czuła się nieco brudna, nie mogąc zapomnieć ostatnich wydarzeń w Northumbalandzie. Miała wrażenie, że od tego czasu zjawy ją męczą jeszcze bardziej, jakby coraz bardziej zacieśniając się w szyderczym kręgu, rozważając, czy wszystko miało nagle ją pochłonąć. Wiedziała o wojnie ale nawet największe wyobrażenia nie pozwalały jej sobie wyobrazić sobie tego, co się stało, a miała wrażenie, że nawet sama już przestała sobie ufać. Czy jeżeli zostanie do czegoś zmuszona zaklęciem, czy jej nóż, przeznaczony do obrony, nie zacznie służyć do zabijania kogoś. Czasem chciała po prostu schować się za kimś, pozwalając sobie na chwilę wytchnienia, ale wiedziała, że nie może. Za dużo jeszcze było do zrobienia, za dużo obowiązków miała zarówno wobec siebie jak i wobec innych.
- Absolutnie tego nie pamiętam – stwierdziła z uśmiechem, obserwując jak ucieka przed jej szturchnięciami. Bawiło ja to bardziej niż powinno, ale teraz szukała chyba po prostu rzeczy w drobnych przyjemnościach. Mieli jednak zadania do wykonania, a do tego podchodziła zawsze poważnie, zwłaszcza, że nie chciała, aby komukolwiek stała się niepotrzebna krzywda przez jej lekkomyślność i rozdrażnienie. W końcu czasem nie dało się uniknąć problemów, ostatecznie jednak najważniejsze było dla niej, aby dało się wyjść w całości i w porządku. – Dokładnie!
Uśmiechnęła się lekko, zdejmując płaszcz i zaraz też kierując się w stronę wody. Ostrożnie wsunęła się do wody, przemierzając jej fale i robiąc to, co mogła aby ostatecznie nie skończyć jednak głową w dół aby wylądować wodą w jeziorze, twarzą w tafli wody. Wystarczyło, że tak mocno bawiło ją to, że starała się prezentować jakoś godnie i nie umierać pod wodą na pierwszym spotkaniu po latach. Na szczęście jednak zdradzieckie dno jeziora okazało się o wiele mniej zdradzieckie, a oni mogli bez przeszkód dopłynąć do celu. Czy też przynajmniej ona.
Trytony poruszały się niespokojnie, nie tylko przez wzgląd na obecność Thalii, ale również na obecność Elrica – nie interweniowały, ale ciekawe były, czy w ich stronę nieznajomy również będzie rzucał zaklęcia. Thalia za to ostrożnie odwróciła się, z bijącym sercem obserwując jak woda dookoła Elrica wydaje się nieco mętniejsza. W zielonkawym świetle nie widziała, co to dokładnie, ale znając naturę druzgotków na pewno nic specjalnie dobrego. Spojrzenie, tym razem błagalne, pomknęło w stronę trytonów.
- Proszę, chcemy jak najszybciej przywrócić wam spokój i wcale nie sprawiać problemów. – Przywódca spojrzał na nich dokładnie, śledząc spojrzeniem to Lovegooda, to Wellers, ostatecznie odsuwając się i przymrużając oczy.
- Zróbcie co macie jak najszybciej i nie wracajcie – zarządził ostatecznie, chcąc pozbyć się obcych z jego jeziora, czekając aż pozostałe trytony odpłyną zanim sam nie zniknął w ciemności jeziora. Thalia za to ostrożnie podpłynęła do Elrica, zmartwiona na tyle, że nie zwróciła nawet uwagi, że dookoła było o wiele ciepłej niż w pozostałej części jeziora.
- Elric, w porządku?! – Przyjrzała się ranie, nie wiedząc, czy nie powinna jednak zawołać od razu uzdrowiciela. – Przepraszam… - zmarkotniała, wiedząc, że to w sumie ona ściągała go tutaj na szybko. Znaczy bardziej Hans, ale ona też. – Możemy wyciągnąć towar już na brzegu. – Mimo wszystko doszło do niej ciepło, a i spostrzegła, że druzgotków już nie było w okolicy.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Łąka pamięci [odnośnik]16.01.22 19:24
Przez krótką, bardzo krótką chwilę mogli pozwolić sobie znów poczuć jak dzieci, szczere i brawurowe w okazywaniu sympatii. Choć Elric zdążył się od tego odzwyczaić, nie czuł dyskomfortu, nie chciał też, by Thalia musiała szybko wracać do powagi idącej za obowiązkami. Gdyby tylko spotkali się w innych okolicznościach, gdzieś w pubie nad kuflem albo w porcie, mogliby pozwolić sobie wspominać przeszłość, dziś jednak los im nie sprzyjał, trzeba było wziąć się w garść, co Elric w końcu zrobił, zsuwając płaszcz, podwijając rękawy i rozgrzewając się w miejscu przed misją w cholernie zimnych wodach jeziora.
- No to nie ma co odwlekać nieuniknionego. Po tym będzie nam się należeć kufel solidnego grzanego miodu - powiedział, nie okazując mimiką jak nieprzyjemnie widzi mu się konieczność nurkowania w środku zimny. No ale nie był ze słabej gliny ulepiony, poradzi sobie, bo zresztą obiecał.
Chłód i podążające za nim protesty mięśni wywołały z początku nieprzyjemne skurcze, ale przy odrobinie determinacji i skupienia myśli na czym innym - w jego przypadku było to rzecz jasna wypatrywanie druzgotków - mógł zapomnieć o tym jak lodowata jest woda. Liczył na to, że rzucone kilkukrotnie Relashio połączy przyjemne z pożytecznym i trochę go ogrzeje, w pierwszych chwilach walki ze złośliwymi stworzeniami radził sobie jednak żałośnie nieporadnie, jakby zapomniał, jak to jest unosić różdżką w środowisku innym niż powietrze. Zanim udało mu się rzucić skuteczne zaklęcie, druzgotki porządnie go już podrapały, wąskie, ale głębokie rany krwawiły obficie i piekły. Zezłościło go to i to pewnie właśnie ta złość dodała mu sił i mocy, aby kolejne Relashio zadziałało ze zwielokrotnionym efektem. Druzgotki pierzchały przed wrzątkiem, a woda wokół rozgrzewała się miarowo, aż wreszcie zaczęła bulgotać. Początkowo go to zaniepokoiło, zastanawiał się, czy magia nie splatała mu figla, ale po minucie wstrzymywania oddechu, mógł wypuścić powietrze w swojej ochronnej bańce i po prostu delektować się tym podwodnym jacuzzi, które tak skutecznie rozluźniało spięte mięśnie.
- Nic się nie stało, Thal. - Bezwiednie skrócił jej imię i machnął krwawiącą ręką. - Poradzę sobie z tym. Powiedz lepiej, czy wszystko już załatwione jak trzeba. - Gdy otrzymał potwierdzenie, posłał dziewczynie promienny uśmiech zmętniony przez podwójną barierę ich powietrznych baniek i z dumą rozłożył ramiona. - Patrz, co mi się udało zrobić. Aż szkoda opuszczać te wody. - Mając jednak wiedzę na temat zwyczajów i charakteru trytonów, rozumiał, że nie mogli zabawiać tu zbyt długo.
Wypłynęli na brzeg, gdzie po osuszeniu przemokniętych ubrań i wstępnym zaopatrzeniu jego ran mogli zabrać się za główny punkt programu; akcję ratunkową zatopionych skrzynek.
- Dowiem się, co właściwie znajduje się w tych pakunkach, czy to wiedza z rodzaju tajne przez poufne? - zapytał lekko i bez większego nacisku, a zanim jeszcze skończyli kompletować przedmioty zaoferował Thalii wspólny wypad na miód.
W ostatnich miesiącach rzadko chadzał do pubów, ale teraz wydawało się to najoczywistszą sprawą pod słońcem.

/zt <3



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Łąka pamięci [odnośnik]16.01.22 22:48
Bardzo lubiła być dzieckiem, bo w zasadzie dzieciństwo nie było zbyt ciekawe. Może dlatego tak mocno opierała się przed tym, aby jednak poważnieć w dorosłości, mogło to też jednak wynikać czasami z niezrozumienia pewnych zachowań międzyludzkich. Mimo wszystko, potrafiła w wypadkach pracy być o wiele poważniejsza niż normalnie, zwłaszcza jeżeli teraz towarzyszył jej ktoś, kto też musiał pilnować swoich tyłu, bo przecież jeszcze gdyby Elric miał martwić się o nią podczas rozmowy, byłoby zdecydowanie bardziej problematyczne.
- Dobrze, postawię pierwszą kolejkę, tak abyś jednak nie narzekał – parsknęła, wiedząc że mało kto odmawia darmowej pierwszej kolejki. Przypomniało jej to, jak kiedyś podobny wypadek spotkał się w taką propozycją, wtedy w jej stronę, a teraz, można powiedzieć, sama tak odwdzięczała się tak za pomoc. Mimo to nie narzekała, raczej ciesząc się, że po pracy czeka ją miły czas w pubie. Ciekawa była, co tam było słychać u małego Elriczka.
Ostrożnie obserwowała uciekające z miejsca druzgotki, wzdychając cicho kiedy i trytony postanowiły się wycofać. Na całe szczęście dla nich, byli przez tę chwilę bezpieczni, a ona sama poruszała dłońmi, pod palcami, oddychając się lekko kiedy mogła odpocząć w miejscu. Złapała Elrica za jego niezranione ramię, podnosząc go z miejsca i wypływając z nim na powierzchnię, pozwalając im wziąć oddech już w pełnym wymiarze i cieszyć się wyjątkowo ciepłą wodą.
- Jak to nic się nie stało… - przygryzła wargę w lekkim zmartwieniu, nie chciała jednak absolutnie matkować Lovegoodowi. Był dorosły i nie wypadało naciskać na niego albo komentować to tak, jakby była jego rodzicielem. Odetchnęła za to, samej nieco leniwie rozkładając się w wodzie, uśmiechając się lekko i jeszcze raz posyłając wodę w jego kierunku, chlapiąc lekko.
- Dobra, przyznaj się że po prostu dawno nie brałeś kąpieli i po prostu nie chciałeś chłodnego. – Roześmiała się lekko, ostrożnie wychodząc z wody i pomagając Lovegoodowi, tak by oboje mogli szybciej wyciągnąć cały towar. A ostatecznie udać się na wspólny miód, nie przejmując się czymkolwiek.

zt



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Łąka pamięci
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach