Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Czekoladowa Perła

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Czekoladowa Perła - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Czekoladowa Perła - Page 6 Empty
PisanieTemat: Czekoladowa Perła [odnośnikCzekoladowa Perła - Page 6 I_icon_minitime05.03.16 22:11

First topic message reminder :

Czekoladowa Perła

Kawiarnia Czekoladowa Rzeka słynie przede wszystkim ze słodkości - obszerna sala przystrojona jest w marynarskie motywy, a za ladą najczęściej stoi starsza czarownica o potężnej duszy i szerokim uśmiechu, pani Hucklestone, ponoć wdowa po kapitanie jednego z największych czarodziejskich statków, jaki kiedykolwiek pływał po Tamizie. Pani Hucklestone serwuje w swoim przybytku słodkości stylizowane na podwodne stworzenia - najpopularniejsze są czekoladowe rybki, które wrzucone do mleka popisowo w nim nurkują, a następnie rozpuszczają się, dając pyszną pitną czekoladę. Wśród ciekawszych atrakcji można wymienić również śpiewające cukrowe kaszaloty, bułeczki w kształcie ośmiornic, które, jeśli zacznie się je jeść nie od tej strony, od której się powinno, tryskają jagodowym nadzieniem oraz unoszące się w powietrzu delikatne pyzy w kształcie meduz.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Aquila Black
Aquila Black

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Zawód : badaczka historii
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Czekoladowa Perła - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Czekoladowa Perła [odnośnikCzekoladowa Perła - Page 6 I_icon_minitime27.12.20 1:46

Jak Forsythia Crabbe mogłaby kogokolwiek zawieść? Była jedną z najmądrzejszych i najbardziej ambitnych czarownic jakie lady Black przyszło spotkać na swojej drodze. To ile energii poświęcała na własne pasje, jak rozwijała się i jak, pomimo tragicznych przeżyć, dopinała swego, twarda niczym skała, świadczyło jedynie o jej sile. Oczywiście kuzynka nie wiedziała wszystkiego, i o ile sama się nie domyślała, to nigdy nie usłyszała nic na temat związku Aquili i Perseusa, o ile związkiem można to w ogóle było nazwać. Wiedziała jednak sporo, a zaufanie jakim ją darzyła nie było całkowicie typowe, być może nawet nieodpowiednie. Ostatecznie jednak, jeśli komukolwiek Aquila miałaby powierzyć swoje własne życie to Forsythia byłaby jedną z tych osób.
- Oczywiście, że mnie nie zawiedziesz... - przewróciła oczami. - Ja jestem zwyczajnie szczera. A Ty jesteś szalona, Forsythio Crabbe - że w ogóle mogłabyś tak o sobie pomyśleć.
Gdyby tylko Crabbe urodziła się pod innym nazwiskiem, pod nazwiskiem Blacków, teraz ich relacja mogłaby wyglądać kompletnie inaczej. Panna Crabbe nie mogła uczestniczyć w sabatach na których przecież tyle się działo, każda salonowa plotka omijała jej ucho i skąd tak naprawdę dziewczyna miała wiedzieć jak wyglądało prawdziwe życie?
- No tak... Chwast to też dobra analogia, ale to raczej słownictwo typowe dla tych, którzy pasjonują się zielarstwem - jakkolwiek nudne by to nie było. - Stąd moje zdziwienie... - zmrużyła jeszcze oczy spoglądając na kuzynkę.
Mogła wypytać bardziej, dowiedzieć się więcej, coś przecież tu się nie kleiło. Po co komuś kto po francusku mówi płynnie nauka tego języka? Lub, jeśli nie mówi płynnie, skąd znajomość aż tylu słów mogących określać jedno słowo? Black nigdy nie podejrzewałaby, że mogłaby okłamać ją tak bliska osoba jaką była dla niej Forsythia. Chociaż nie była jej najbliższą rodziną, a jej status krwi był zaledwie czysty, to dalej były sobie bliskie, a bywały czasy, że niemal najbliższe na całym świecie. Świat jednak pędził do przodu i nie zatrzymywał się nawet na moment, a dwie oddalały się od siebie czy tego chciały czy nie, długie podróże wcale nie pomagały w regularnym widywaniu się. Ostatecznie nie podjęła dalej tematu, zrzucając to być może na zbyt gorące słońce, które mogłoby ją ośmieszyć w błędnej analizie problemu.
- Tak, masz rację - odpowiedziała na zapewnienia kuzynki o jej bezpieczeństwie. - Ojciec też tak mówi, więc o nic się nie obawiam.
Ojciec zakazał jej jedynie chodzenia po zmroku po niepewnych dzielnicach. Sam mówił, że w mieście wszyscy byli po ich stronie, że każdy doskonale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji i samo jej nazwisko miało ją ochronić przed każdym złem tego świata. Ufała mu. Była Blackiem. Co takiemu Blackowi miało stać się w jego własnym mieście, w środku Londynu? Oczywiście tylko do zmroku i tylko w tych dobrych dzielnicach.
- Doskonale wiemy jednak z historii, że licho nie śpi. Kiedy już wydaje Ci się, że zło zostało uśpione to ono często knuje. Knuje po to by w końcu wbić Ci nóż w plecy - przerażająca była to wizja, ale przecież tak to już bywało w kronikach. - Oczywiście, wypijmy - Aquila rozchmurzyła się nieco na myśl o czekoladzie której w kubku zostało jeszcze trochę.
Co prawda zostawała jej na dziąsłach i długo jeszcze trzymała swój słodki posmak, to nie wykluczył on z głowy lady każdej smutniejszej myśli.
- Obiecaj mi coś, Forsythio - powiedziała kończąc ostatni łyk. - Że nie uczysz się teraz francuskiego po to by uciec mi kiedyś z Anglii. Paryż jest piękny, ale chciałabym mieć Cię blisko... Chcę byś bawiła się na moim weselu, byś odwiedzała moje dzieci i była dla nich najlepszą ciocią.
Co prawda póki co na żadne dzieci Aquili Black się nie zanosiło, nie było nawet kawalera o którym mogłoby myśleć, jednak ojciec wystarczająco mocno dawał jej do zrozumienia, ze niedługo ten moment nadejdzie i powinna się na niego szykować.
- Dostarczę Ci kilka moich książek i wrócimy do tych lekcji gdy je przeczytasz, dobrze? Tylko najlepiej byś czytała je na głos, pracowała nad płynnością.





Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Powrót do góry Go down
Forsythia Crabbe
Forsythia Crabbe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8816-forsythia-a-crabbe https://www.morsmordre.net/t8824-maypole#262975 https://www.morsmordre.net/t8825-my-awful-tragedy#262980 https://www.morsmordre.net/f299-brook-street-72 https://www.morsmordre.net/t8821-skrytka-bankowa-nr-2082#262964 https://www.morsmordre.net/t8822-forsythia-crabbe#262969
Zawód : Magizoolog w Ministerstwie Magii
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
l'appel du vide
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Czekoladowa Perła - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Czekoladowa Perła [odnośnikCzekoladowa Perła - Page 6 I_icon_minitime27.12.20 3:26

Forsythia była zawodem dla własnego ojca, o czym najwyraźniej lady Black nie miała pojęcia, pomimo ich zażyłej znajomości, tę prawdę skrupulatnie panna Crabbe ukrywała za woalką zmyślnych kłamstw, a potknięcia maskowała wyolbrzymianiem swego nietuzinkowego – według Aquili – charakteru. Poczuła dziwny dreszcz na dźwięk słów kuzynki – „oczywiście, że mnie nie zawiedziesz”. Zrobiło jej się żal i poczuła powinność, której nie chciała. Powinność, jakiej niegdyś wymagali od niej rodzice, a później obserwowała zawód w ojcowskich oczach. Nie chciała takiego spojrzenia dostrzec w Aquili, chciała, aby zawsze patrzyła na nią tak jak wtedy, gdy spędzały razem czas w Hogwarcie, składając obietnice na mały palec. Przecież nie miała w planach toczenia żadnej rebelii, więc dlaczego jej umysł tak usilnie trzymał się tego, że złamie to stwierdzenie, że zawiedzie i rozczaruje do granic możliwości?
Parsknęła śmiechem na dźwięk typowej sentencji odnoszącej się do stanu umysłu Sythii, ale tak naprawdę wcale jej do śmiechu nie było. - Persi często czytał mi nazwy na głos, niewiele zapamiętałam poza tymi ładnymi nazwami – wysnuła bajkę, wszak nigdy jej bliźniak nie czytywał zielnika po francusku. Owszem, ten po angielsku tak, włącznie z łacińskimi nazwami, lecz obcy język w tej kwestii nie był mu przydatny. Zresztą, podobnie jak Forsythia, nie był fanem języka francuskiego i jeśli już czegoś uczył się podwójnie to raczej w języku flamandzkim, lecz o tym kochana kuzynka wiedzieć nie musiała.
Oczywiście, że miała rację względem standardów poglądowych, jakimi charakteryzowała się propagandowa myśl lady Black. Zbyt dokładnie powtórzyła ojcowskie formułki, tym samym brzmiąc jak wujek Pollux. Wiedziała, co powinna powiedzieć w takiej sytuacji, choć dopiero gdy zdobyła się na pierwsze frazy, to potem było jej znacznie łatwiej wygłaszać światopogląd tak odmienny od jej własnego. Jakimś cudem w tym całym zamieszaniu życia, miała możliwość spojrzenia z perspektywy tych szlachetnie urodzonych, jak i tych stąpających po nizinach społecznych. Być może dlatego, tak szeroki zakres obcowania z wieloma osobami, dał jej możliwość wykształcenia w sobie własnych pomysłów na uporządkowanie świata i w obecnej chwili nie pokrywały się one z żadną ze stron konfliktu.
Przysłuchiwała się krótkiemu wywodowi lady Black względem historii i tylko uśmiechnęła się ciepło, przywierając uczuciami bardziej do zboczenia zawodowego kuzynki, przez które nawiązywała do dawnych wydarzeń, gdzie tylko mogła. Nie, żeby przeszkadzało to pannie Crabbe, ale po prostu w jakiś sposób ją bawiło i przynajmniej odebrało sensowi wypowiedzi tego konserwatywnego wydźwięku, na którym mogła się nie skupiać. – Licho nie śpi – powtórzyła za nią, wznosząc lekko do góry naczynie, jakby przyznając tym samym rację, a z drugiej strony sama zgubiła wątek. O co jej dokładnie chodziło - nie wiedziała. Być może tylko o to, że ładnie to brzmiało, na tle reszty słów.
Czekoladowy płyn smakował dobrze, aż za dobrze, w porównaniu do słów, jakie potem padły w kierunku Sythi. Przetarła chusteczką kąciki ust i pokręciła głową. – Co też ci przyszło do głowy? – zapytała, choć chyba zdawała sobie doskonale sprawę. – Nigdzie nie uciekam, choć przeraża mnie wojna. Uczę się jedynie dla podróży, a wiesz, że zawsze wracam z wojaży. Zawsze wrócę. Kocham cię, kuzynko i z pewnością mały lord i mała lady będą dostawać prezenty zza granicy od cioci Crabbe, tego możesz być pewna – zachichotała, rozczulona tą wizją, lecz prędzej była gotowa rozpłakać się na miejscu. Jeśli wojna miała odebrać jej taką wizję? Wzdrygnęła się na to, z jakim brakiem akceptacji mogłaby się spotkać, jeśli zawiodłaby Aquilę. A co jeśli miała już nigdy nie wyjechać za granicę i zostać przykuta węzłem małżeńskim do jakiegoś mężczyzny wybranego przez ojca? Jeden scenariusz był gorszy od poprzedniego i powstrzymała się z zapędzaniem siebie samej w kozi róg swego umysłu. Na szczęście temat w końcu odbił w stronę bardziej adekwatną do powodu tego spotkania. Książki, och, słodkie książki, wybawcy od rzeczywistości. - Wspaniale, jestem twoją dłużniczką, Aquilo! – uśmiechnęła się, ciesząc z możliwości wypożyczenia literatury lady Black. Zaraz potem wgryzła się w wybrany smakołyk, powoli go przeżuwając, dusząc w sobie tym samym rozpacz napływającą z poprzednich rozmyślań. – Kontynuujemy? – zapytała, gdy przełknęła kęs. Kobiety pozostały w kawiarni do samej pory obiadowej, dalej studiując i szlifując język francuski, lecz tym razem już na literaturze pięknej. 

| ztx2




i'm lost like a ghost in this burning sea

Powrót do góry Go down
 

Czekoladowa Perła

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21