Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]04.08.21 14:32
First topic message reminder :

Salon

Każdy kto znał Bathildę Bagshot wiedział, że jej dom mieścił w sobie niewyobrażalną ilość książek. Każdy regał, każdy kąt obudowany był rzędem półek z woluminami. Niektóre z nich były magiczne — nie dało się ich otworzyć i przeczytać, umykały niegodnym kartkowania stron osobom, by na koniec każdemu kto nie zna się na literaturze zatrzasnąć się na nosie. Pokój jest duży i przestronny. Mieści się w nim zielona, welurowa kanapa, i dwa niedopasowane do niej fotele naprzeciw kominka, w którym od dawna nie trzaskał ogień.  Na ścianach pokoju widnieją obrazy przedstawiające ukochanego kota Ptysia.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Salon [odnośnik]20.09.21 0:18
- Może? A może w coś po prostu o innym kolorze? Jaki lubisz? - rzucił z uśmiechem do Anne, bo w końcu byłby w stanie to zrobić - chociaż niekoniecznie na siłę, niekoniecznie od razu. Może przy innej okazji jeśli taka się nadarzy? Kto to wiedział, co miał przynieść nowy rok.
Na słowa Sheili jednak postarał się nie zareagować. Pokiwał tylko głową, chociaż odnotował w pamięci fakt, że Aidan postanowił dokonać takiego wyboru prezentu dla jego młodszej siostry. Był nią zainteresowany? Cóż, Nelka wyraźnie nie miała na nadgarstku podobnego upominku, więc to mogło świadczyć o jednym…
Nie, żeby chciał zabraniać siostrze. Chociaż wiedział, że im mniej James wiedział na ten temat, tym mogło być lepiej dla wszystkich zgromadzonych. Tym bardziej, jeśli nieco wypije.
- Odwagi do tego, żeby kogoś do tańca poprosić potrzebujesz, że musisz się przed tym napić? - zapytał Olliego, chociaż z jednej strony zrozumiał, bo w końcu mieli się tutaj bawić - ale z drugiej dla niego zapraszanie innych do tańca było tak naturalne, że mimowolnie na taką myśl brew powędrowała mu do góry. Nie rozumiał, nie był pewny… To było tą kwestią, że się wstydził?
Zaraz jednak jego wzrok skierował się na Montiego i z trudem powstrzymał parsknięcie śmiechu. Postanowił jednak zachować te pozory, tylko delikatnie się uśmiechając.
Czy byli spokrewnieni?
- Oh, nie, nie, to tylko pozory. Po prostu wychowywaliśmy się w jednym taborze - wyjaśnił spokojnie, kiwając głową jakby wykładał najbardziej fascynującą sprawę na świecie. - Ale rozumiem tę niepewność, nie wyglądamy do końca jak typowy Anglik. Po prostu i moja, i jego rodzina były mieszane z gadziami, to stąd.
Kto mógł powiedzieć młodszemu koledze, że to nie było prawdą?
Zerknął w stronę jednak potencjalnego niszczyciela dobrej zabawy, jakim był były prefekt - Castor. Posłał mu wesoły uśmiech, widząc że ten już zaczynał pić.
Dobrze. Niech piją, łatwiej będzie nam zniknąć z Jamesem pomyślał, bo w końcu mieli z bratem dzisiaj mieć jeszcze pracę. Byli odpowiedzialnymi dorosłymi, którzy przecież zarabiali na swoje utrzymanie w pełni uczciwy sposób.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Salon [odnośnik]20.09.21 17:45
- Jesteś, jesteś, nie daj sobie komukolwiek wmówić, że jest inaczej - odpowiedziała Neali, zdziwiona tą naburmuszoną miną; czyżby chodziło o kolor włosów jak to często bywalo w przypadku rudowłosych? Inni im dokuczali i nabierali kompleksów. Całkiem niepotrzebnie.
Większość osób, które pojawiły się w tym domu - Demelza wciąż nie wiedziała do kogo należał i chyba wolała nie wiedzieć, nie dopytywała zatem, wszystko wyglądało tak jakby mogli tu być - najwyraźniej się znały. Znajomość Anne i Neali nie zdziwiła tancerki wcale, były w podobnym wieku, podejrzewała, że poznały się w Hogwarcie. Zmarszczyła jednak brwi w zastanowieniu, kiedy James bąknął coś, że znał Eve już od piętnastu lat. To większość ich życia przecież. Znali się od dzieciństwa? Demelza zdecydował się jednak nie wnikać. Nie mogła tylko oprzeć się wrażeniu, że zna tu najmniej osób. Nie szkodzi jednak, nigdy nie miała problemu z nawiązywaniem znajomości, wprost przeciwnie. Uchodziła za osobę kontaktową i otwartą, przyjazną i wzbudzającą sympatię, przedstawiła się więc każdemu, kogo nie znała z imienia. Także młodemu chłopaczkowi (Fleamont), który znikąd pojawił się nagle przy Ollim.
- Już przestań, zatańczymy i wrócę - zaperzyła się w stronę Marlowe. To naprawdę nie był przecież problem, że rozmawiali i wrócą do tego, gdy tylko zatańczą z Castorem.
- Mam pełnoletnich... Chodzi mi o wiesz... - odpowiedziała Neali dość niepewnie. Nie chciała się wtrącać i dyktować innym jak powinni postępować. Umoralniać też nie. Ostatecznie więc zamilkła porzucając temat pełnoletności uczestników tej prywatki i tego, czy pić powinien, czy nie... albo czy w ogóle może.
Przyjęła od Sprouta kieliszek wina, lecz gdy tylko zwilżyła nim wargi, to rozbrzmiała piosenka i dała się porwać na parkiet twórcy talizmanów. Pozwoliła przyjacielowi prowadzić i nie narzucała szybszego tempa, czy bardziej skomplikowanej choreografii, żwawszych kroków, świadoma, że mógł po prostu... nie dotrzymać jej kroku. Demelza miała wielkie nadzieje co do pojawienia się Marceliusa, który tańczył więcej niż dobrze - mogli znów zawojować parkiet. Z Castorem i tak bawiła się świetnie, choć widziała, że nieustannie wypatrywał kogoś. Nawet domyślała się kogo. Nie dziwiło jej to wcale...
Gdy piosenka ucichła, a Castor odprowadził ją z miejsca przeznaczonego do tańczenia, Demi znów stanęła przy Ollim i Fleamoncie.
- Teraz ja wam nie przeszkadzam, mam nadzieję? - zagadnęła pogodnie, sięgając po kieliszek wina, który wcześniej przyniósł jej Castor.


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Salon [odnośnik]20.09.21 22:24
Doceniała jego towarzystwo, podobnie, jak próby dotrzymania jej kroku. Nigdy nie wymagała od Jamesa, aby nieomylnie prowadził ją w tańcu, a każdy drobny błąd kwitowała uśmiechem i płynnym krokiem maskującym pomyłkę. Czasami tęskniła za wieczorami i nocami, gdy ciepło ogniska muskało skórę, a spódnica rozkładała się w pełnej okazałości podczas wirowania w tańcu. Przyjemna zadyszka, która w końcu dopadała, zmuszała, aby zwolnić kroku i z zachwytem spoglądać w kierunku grajków. Teraz miała tego namiastkę, dając się wyciągnąć na parkiet swemu grajkowi, swemu skrzypkowi. Czuła się pewnie przy nim, reagując na każdy drobny gest, podpowiadający, co za moment będzie chciał zrobić. Nie uciekała spojrzeniem, łapiąc się tej drobnej gry, gdy oczy zawsze zdradzały więcej. Zauważyła, kiedy kolejny raz spojrzał na jej usta. Przygryzła delikatnie dolną wargę, drażniąco i sugestywnie, igrając z nim w tak niewinnych gestach.- Aż tak Cię rozpraszają? – spytała cicho, korzystając z krótkiej chwili, gdy znalazła się znów bliżej. Uśmiechnęła się w sposób, który był przeznaczony tylko dla niego. Kąciki ust unosiły się nieco inaczej, szczerzej, a pogodność sięgała ciemnych oczu.- Wiem.- szepnęła. Wielokrotnie to słyszała, zapewnienie o zaufaniu, którym teraz na nowo obdarzyła również jego.
Skupiła się bardziej na tańcu, gdy James postanowił nieco wybić ją z rytmu, powtarzalnego już kroku. Spojrzała na niego zdziwiona z podobnego zamiaru, reagując intuicyjnie na każdy kolejny gest i ruch ze strony chłopaka. Zaśmiała się krótko, kiedy padła drwiąca odpowiedź.
- Popatrz na Niego, jest pocieszy, a nie groźny.- mruknęła, samej na moment zawieszając wzrok na Castorze.- Prędzej upiłby się waszym wytworem z powodu zranionej ambicji.- dodała, ale szczerze lubiła byłego prefekta. Niezliczoną ilość razy przeganiał ją z korytarzy, gdy napatoczyli się na siebie w nocy. Na palcach jednej ręki mogła zliczyć sytuację, kiedy faktycznie spotykały ją konsekwencje, ale nawet tego nie miała mu za złe.
Oparła dłoń na torsie chłopaka, gdy wraz z lekkim pociągnięciem, znów była bliżej. Czując dotyk na biodrze, zwolniła zauważalnie ruch i zakołysała biodrami bardziej. Była świadoma własnego ciała, zarówno z perspektywy tancerki, ale również dziewczyny, która wiedziała jak przyciągnąć uwagę. Nadała ruchom zmysłowości, próbując nie myśleć o towarzystwie innych. Szybko jednak zrezygnowała, wybierając znów trochę dystansu, przestrzeni. Zerknęła na niego przez ramię, kiedy usłyszała pytanie.
- Dlaczego? Co kombinujecie? – spytała zaraz, odwracając się płynnie, kiedy dotknął znów jej biodra. Pokiwała jednak głową, jeśli potrzebowali, aby kryć ich przed siostrą, zrobi to.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Im bardziej chcesz,
tym mniej dostajesz
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
Salon - Page 5 VwFYDiA
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Salon [odnośnik]22.09.21 9:03
Z mieszanymi uczuciami przyglądał się to raz Tomkowi, to raz Jamesowi przysłuchując się ich słowom, szczególnie tym skierowanym do Neali. Wiedział, że coś było na rzeczy z tym pierwszym, że poznali się już wcześniej, a ten zdążył zajść jej za skórę, ale czy z drugim bratem Doe też tak było? Może po prostu był śmiały. W porównaniu do Aidana niemal każdy był. Czując na sobie czyjś wzrok spojrzał prosto na Thomasa, zaś słysząc jego propozycje skierowaną do Sheili przełknął nerwowo ślinę. Nie rozumiał. Chciał mu pomóc? Sprawdzić? Ośmieszyć? Szukał odpowiedzi w zielonych tęczówkach chłopaka, ale takowej nie znalazł. Oczywiście, że chciał z nią zatańczyć. Obawiał się, że podepcze jej stopy, ale druga taka okazja szybko się nie trafi. Zerknął w stronę Sheili niepewnie otwierając usta faktycznie chcąc zaprosić ją do tańca, lecz ta mu przerwała sugerując, że powinien poprosić Nealę. Nie chciała? W sensie, że tańczyć z nim? Może powinien był poprosić jednak wcześniej. Może takiego "wymuszonego" zaproszenia nie chciała? A może oczekiwała, że teraz zaprzeczy i poprosi jednak ją? No, ale teraz to nawet głupio byłoby powiedzieć nie. Pogubił się już w tym wszystkim. I to nie tak, że z Nelcią tańczyć nie chciał. Oczywiście, że chciał! Choć o dobro jej stóp też się martwił. Po prostu...
Zdając sobie sprawę, że zdecydowanie za długo tak stoi i się w nią wpatruje kiwnął energiczne głową. Odwracając się w stronę rudowłosej. - Toast? - Zapytał niepewnie zastanawiając się przez chwilę nad faktycznym powodem do tegoż toastu, bo w sumie dużo tych pomysłów na toast było. Co mogli sobie życzyć teraz najbardziej jednak, jaki powód mieć? Za wcześnie chyba jeszcze było na toast z życzeniem o lepszy rok. - Za udaną zabawę? - Rzucił w zamyśleniu drapiąc się po tyle głowy. Wciąż zastanawiając się co zrobić powinien faktycznie stwierdzając, że Aneczka dziś rozchwytywana była. Sheila chciała z nią tańczyć i Nelka chciała z nią tańczyć, on chciał tańczyć z Sheilą i z resztą, ale z Sheilą to najbardziej, a Sheila zaproponowała żeby jednak Nelcie poprosił. No i jak się w tym pogubić nie miał? Stał tam jak ostatni idiota nie wiedząc w końcu co z tym fantem zrobić, zastanawiając się, czy nawet zaproszenie do tańca musi być tak trudne i zagmatwane. Może do tego trzeba było podejść z taktyką jakąś? - To może jednak... - Zaczął niepewnie szukając spojrzeniem pomocy najpierw u Nelci, a później u Ani zdając sobie jednak sprawę, że pomóc to on sam powinien jednak. - Nelcia z Anią zatańczy, ty ze mną, a później się zamienimy? - Pytanie skierował do Sheili jeszcze bardziej komplikując tą całą sytuacje. Obiecał sobie jednak, czyż nie? Dziś miał być odważny. - Oczywiście jeśli uczynisz mi ten zaszczyt. - Powtórzył po słowach Nelki wyciągając ku Sheili dłoń kłaniając się lekko, zdecydowanie mniej teatralnie, niepewnie, niemalże pokornie nie będąc do końca pewnym czy zrobił to czego po nim oczekiwała. Uśmiechał się, ale było widać po nim, że był przejęty tym co odpowie. Niby tylko taniec, ale aż taniec.
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Salon [odnośnik]22.09.21 23:27
Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że coś było z nim zdecydowanie nie tak. Nie potrafił tego powstrzymać, nie umiał z tym nic zrobić. Wzrok instynktownie opadał na czerwień jej warg, gdy mówiła, uśmiechała się, ukazując rząd równych zębów. Odwzajemniał go od razu — co to za perfidna sztuczka? Dawno już zapomniał o temat porannego sporu, wyglądała po prostu pięknie.
— Ach, gdzie tam. Coś mi wpadło do oka — zamrugał wymownie i przymknął na moment jedno oko, jakby w ten sposób próbował pozbyć się pyłku przy dolnej powiece. Obrócił ją znów, dłoń zsunęła się na palce, lekko poruszył nadgarstkiem dając jej pole do popisu. — Chwila, mogłabyś...?— to sprawdzić? Przyjrzeć się temu z bliska? Zamrugał znów, uśmiechając się zawadiacko. Zaraz jednak spoważniał, w tej samej chwili spoglądając na Castora. Choćby niewiadomo jak mu się przyglądał, nigdzie nie widział tej pociechy, o której mówiła. Przysunął ją bliżej siebie. Patrząc na blondyna, rozmawiając przy tym z pewnością nie wyglądali jakby rozprawiali na czyjkolwiek temat. Na jego twarzy wykwitł grymas i niezrozumienie.
— Pocieszny? — powinien się martwić? Nie, to z całą pewnością nie był komplement. Pocieszny mógł być szczeniak, nie mężczyzna. Zerknął na nią, marszcząc brwi, wciąż trzymając dłoń nisko, na jej biodrze; wyczuwał lekką zmianę tempa, wyraźniejsze ruchy jej ciała, które zyskały na zmysłowości. — Z naszym eliksirem nikt nie da sobie rady — zapewnił ją cwano, mrużąc przy tym oczy. — Zapomniałem ci powiedzieć.— Jęknął niewinnie i przesunął dłoń z powrotem na jej talię, kołysząc się do muzyki, ruszając płynnie i lekko biodrami. — Zabrałem twój spirytus. Wierz mi, że bez niego wyszłaby herbata, a teraz dopiero jest moc. Dolaliśmy go później, ale to chyba bez znaczenia. — Bez, prawda?— Ale musisz spróbować. Przeszukaliśmy cały port w poszukiwaniu cukru. — Kąciki ust mu drgnęły, oczy błysnęły z prowokacją. Chyba się nie bała?
Na moment odjął od niej wzrok, zerknął w stronę towarzystwa; powinien mieć oko na tego gagatka, który kręcił się przy jego siostrze, a jednak teraz, kiedy będą musieli iść, będzie to trudne. Wrócił spojrzeniem do Eve.
— Wszystko ci powiem, jak wrócimy i się uda, okej? Nie martw się, wrócimy nim się zorientujesz, że nas nie ma. — Spojrzał znów w bok, szukając wzrokiem brata. To chyba był już czas.


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 3
UROKI : 2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Salon [odnośnik]24.09.21 23:31
Nie sądziła, że taka drobnostka będzie rozpraszać do tego stopnia, ale była to zdecydowanie rzecz warta zapamiętania. Raczej nie planowała tego wykorzystywać przeciwko niemu umyślnie, ale dla samego rozbawienia, które teraz ledwo tłumiła.
- Mój biedny.- rzuciła odrobinę prześmiewczo, łapiąc jego spojrzenie, gdy próbował wybrnąć żartem. Kiedy uniósł dłoń, zachęcając ją do obrotu, nie wzgardziła okazją. Zakręciła się raz, drugi i trzeci, pozwalając sukience znów rozłożyć się ładnie, w ruchu tak naturalnym, jakby wyuczonym od dziecka. I tak w sumie było. Pierwsze kroki stawiała niepewnie, by po latach, bawić się odważnie, idąc za impulsem oraz prowadzeniem partnera. Zatrzymała się na krótki moment, odzyskując równowagę najpłynniej, jak mogła, chociaż i tak musiała oprzeć się nieco mocniej na dłoni Jamesa. Słysząc prośbę przewróciła oczami, ale usta zdobił nadal rozbawiony uśmiech.- Co takiego? – wolała udać, ze wcale nie wiedziała w co grał, niech powtórzy swoją prośbę, skoro brnął dalej lub odpuści. Widziała, jak zmieniają się emocje w jego mimice i ciemnych oczach, domyślała się również na kim spoczął wzrok, ale nie obejrzała się za siebie, mając blondyna gdzieś za plecami.- A nie? - stwierdziła cicho. Musnęła palcami jego policzek, aby przestał skupiać uwagę na Castorze i w sumie porzucił temat byłego prefekta. Zauważyła jego spojrzenie, które zatrzymało się znów na niej, ale nie powiedziała nic w tej kwestii. Bujała biodrami z rozmysłem i w rytm, bawiąc się świetnie w tym momencie. Kiedy padło zapewnienie, uniosła brew, a kącik ust drgnął zauważalnie.
- Powinno mnie to martwić? – była ciekawa, co takiego stworzyli i co, kryło się teraz w słoju, skoro miało być tak mocne. Prychnęła pod nosem na nagłą zmianę tonu i same słowa, które już podpowiadały, że mógł coś przeskrobać.- Cały? – nie bardzo przejęła się, że zawinął spirytus, ale świadomością ile go było.- To ma znaczenie, ale... przekonamy się, jak duże w tym przypadku.- teraz nie było już co gdybać nad tym, skoro ich eliksir mógł zwalać z nóg. Wiedziała, że ją podpuszcza, prowokuje w sposób, który zawsze działał.- Spróbuję, ale później.- chciała poczekać na Finley i wtedy najwyżej sprawdzić, co za potworna samoróbka została stworzona.
Zatrzymała się płynnie w ostatnim kroku, kiedy piosenka dobiegała końca. Pokiwała niechętnie głową, zgadzając się, by o szczegółach powiedział jej później.- Uważajcie na siebie obaj.- spoważniała trochę, zamykając palce na jego dłoni. Pociągnęła go delikatnie, by zejść z nim z prowizorycznego parkietu.- Nie wierzę, że nawet dziś nie mogliście sobie darować kombinowania.- przyznała cicho, aby tylko on ją usłyszał. Chyba wypadało się tego spodziewać, że nie byliby sobą, gdyby czegoś nie wymyślili.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Im bardziej chcesz,
tym mniej dostajesz
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
Salon - Page 5 VwFYDiA
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Salon [odnośnik]25.09.21 17:48
Cieszyła się, że Nela wcale nie uważała swojego statusu za coś, co powinna podkreślać przy każdej okazji. Mogło to brzmieć niemiło, prawda jednak była taka, że jeżeli panna Weasley byłaby podobna do reszty szlachty, wcale nie byłaby teraz jej przyjaciółką, pewnie uznając ją za gorszą. Tak zamiast tego zyskała niesamowitą przyjaciółkę i jeżeli teraz mogła zrobić coś z nią, zanim w ogóle o tym pomyślała, Nela wydawała się już wiedzieć, co jej było potrzebne. Wyznanie padło z jej ust, nieco dziwne i pod wpływem chwili, ale mimo to…Sheila po prostu przytuliła ją do siebie, mocno ją trzymając i starając się nie myśleć o tym, że lekko się wzrusza właśnie i oczy ją szczypią.
- Dziękuję…jesteś najlepsza! – Szepnęła jej jeszcze. Z tego całego wzruszenia wtuliła się jeszcze w Eve, tym razem łapiąc jej dłoń, trzymając ją lekko, aby starsza Doe nie miała problemu wyrwać się, gdyby czuła taką potrzebę. – Cieszę się, że jesteś tutaj z nami, Eve… - Wiedziała, że Eve też był to spory stres, dlatego też dała jej jakąś pociechę, zaraz też wypuszczając ją tak, aby tym razem to James mógłby ją przywłaszczyć.
Sięgnęła po te kieliszki z „cudownym eliksirem” który to James przyciągnął ze sobą – zdecydowanie musiała o tym porozmawiać, nie miała nic przeciwko temu, aby jej rodzina angażowała się w…alkoholowe wytwórstwo, ale miała szczerą nadzieję, że porozmawiają z nią przed następnym razem i wtedy będzie przynajmniej mogła pomóc im z wytworzeniem czegoś takiego – podając je wszystkim obecnym: Ani, Aidanowi i Neali. Zaraz jednak mowa była o tańcach, dlatego sama też uśmiechnęła się do Aidana.
- Oczywiście, bardzo chętnie z tobą potańczę! Ale może najpierw toast. Co wy na to? Za udany nowy rok, tak aby każde z nas miało jak najmniej smutków, jak najwięcej radości i spokoju od kłopotów. Żeby dla was wszystko było w porządku, żebyście mogli wytrwać to co przyjdzie i aby dla was wszystko było jak najłatwiej! Jesteście cudowni i cieszę się, że was mam! – Wzniosła toast za siebie i wypiła Mocarza przed wyjściem na parkiet.

Rzucam na Mocarza i jego efekty



Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Salon [odnośnik]25.09.21 17:48
The member 'Sheila Doe' has done the following action : Rzut kością


#1 'k6' : 6

--------------------------------

#2 'k20' : 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon [odnośnik]26.09.21 17:43
Alkoholowa sensacja przemykająca w dół jego gardła nie była jedyną rzeczą, która zaczęła zaprzątać mu uwagę. Gdzieś na skraju zdrowego, jeszcze nienaruszonego alkoholem rozsądku zauważył postać Fleamonta, na którego widok zmrużył oczy, przybierając znacznie poważniejszą i wyjątkowo dobrze znaną okolicznym rozrabiakom minę. Jego mały kuzyn pijący alkohol? Ile on miał lat? Niedawno jeszcze biegał ze smarkiem ciągnącym się z nosa po pas, a teraz jakimś cudem wplątywał się na imprezy? Ech, niewiele rzeczy powinno dziwić Castora, skoro był z nimi obecny nawet Oscar Reid, ale jakieś ukłucie powinności pozostało w jego sercu, skutecznie przeszkadzając w utrzymaniu powziętego na początku zabawy postanowieniu.
Nikomu nie wlepia szlabanów, a dba tylko o pustą i łatwą do przepicia głowę kuzyna, czyż nie? To nie była przecież wielka zbrodnia.
Po zakończonym tańcu ukłonił się teatralnie przed Demelzą, dziękując jej jednocześnie za raczej niewymagający dla niej, a i tak będący wyzwaniem dla niego taniec. Wiedział, że nie był idealnym partnerem do podobnych swawoli, ale czy ta sytuacja mogła się zmienić, gdyby na wieczność ustawił się pod ścianą i tylko przyglądał się parom na parkiecie? Raczej nie. Dlatego też panna Fancourt mogła być przynajmniej ulotnie dumna z siebie i swych możliwości. Była bowiem pierwszym z powodów, dla których Castor dzisiejszego wieczoru postanowił, że w nowym roku z pewnością nauczy się tańczyć przynajmniej tak, by nie przynosić wstydu swym partnerkom. O wielka mocy przyjaźni!
Odprowadzając Demi do towarzystwa wykorzystał okazję, by wyjątkowo wymownie spojrzeć na Fleamonta. Kieliszek, który trzymał w swojej dłoni, niósł jeszcze zapachowe nuty mocarza, przede wszystkim alkohol raczej niższych lotów, dopiero później pigwę. Ale nie o to tutaj chodziło, Castor miał lat niemalże dwadzieścia cztery, a nie siedemnaście.
— Smakuje? — spytał wreszcie, nieco z przekąsem, opierając łokieć na ramieniu Pottera. Po chwili jednak uniósł wzrok na stojącego naprzeciw Olliego.
A wtedy cały świat zamarł.
Zdawało mu się, że nagła fala gorąca była wyłącznie efektem spożytego alkoholu, który powracał do niego w towarzystwie delikatnego zmęczenia wcześniejszym tańcem. Nie był w najlepszej kondycji, nie była to wielka tajemnica, jednakże...
Na Merlina..., zdołał jedynie szepnąć do siebie w myślach, gdy przełożył kieliszek z wolnej dłoni do tej, którą opierał się o Fleamonta. Uwolnione od obowiązku trzymania szkła palce poluzowały delikatnie czerwoną apaszkę zawieszoną na szyi, lecz wzroku nie przenosił z pana Marlowe. Wręcz przeciwnie, sunął po nim z uwagą, chcąc wyłapać możliwie wszystkie detale, jednocześnie biorąc głęboki, niemalże świszczący oddech. Co się ze mną dzieje?
— Ollie — półuśmiech wygiął wargi Castora, gdy ten odezwał się nieco niższym tonem, próbując wyłapać spojrzenie drugiego z Puchonów. — Widziałeś jakie wspaniałe bułeczki upiekły dziewczyny? Chodź, na pewno będą ci smakować — dodał po chwili, na samą myśl o tym, co mogło czekać ich w kuchni, pozwalając sobie na lekkie zaciśnięcie ust. Dopiero po tym geście nachylił się jeszcze nad uchem kuzyna, szepcząc w nie tylko.
— Nie przynieś mi wstydu, Monty.
Po tych słowach odsunął się od Pottera i raz jeszcze spoglądając wymownie na Marlowe, ruszył w kierunku wyjścia z salonu.

| z/t


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Salon [odnośnik]27.09.21 19:48
- Nie, to nie tak. Po prostu... rzadko się widzimy, trzeba nadrobić zaległości ze wszystkimi. Wszystko po kolei, na spokojnie, Thomas. No i... trochę masz rację, alkohol pomaga w tańcu. - odpowiedział Tomkowi z lekkim uśmiechem zażenowania, nie wiedząc w sumie czemu tłumaczył się ze swojego postępowania. Tańce nie uciekną, a trzeba łapać okazje do rozmów póki umysły były jeszcze wystarczająco trzeźwe, aby skleić w miarę sensowne zdania i nie rozluźnić zanadto języka. Odrobina wstawienia również pozwalała przełamać barierę tańca, zwłaszcza gdy nie miało się dostatecznej pewności siebie, ani tym bardziej umiejętności. Co prawda poznał podstawy tańca balowego, ale tutejszy repertuar - z tego co już zdążył usłyszeć - utrzymywał się w klimacie muzyki rozrywkowej, a do tej jak na złość tańczyć się nie nauczył.
- Ależ skąd, rozmawiamy z Montim o... - zastanowił się chwilę odpowiadając Demi, ale zdał sobie sprawę że... nie rozmawiał z chłopakiem o niczym konkretnym, a raczej wcisnął mu ukradkiem piwo. Huh. - ...ścianach, bardzo ładny wystrój. Aż mi głupio że nie byłem na przygotowaniach. - wybrnął jakoś z tej sytuacji, a przynajmniej miał taką szczerą nadzieję. Zapewne gdyby nie był tak wiecznie pochłonięty pracą, byłby w stanie zagospodarować przynajmniej chwilę na jakąś prostą pomoc, wszak nie musiało to być wiele. Mógł jedynie liczyć, że nikt nie będzie miał mu tego za złe.
Wypity kieliszek zapiekł niemiłosiernie w gardle, pozostawiając po sobie wyjątkowo delikatny posmak pigwy, co prawdopodobnie nie oznaczało jej odpowiedniego czasu leżakowania. Zmarszczył brwi i skrzywił się, jakby próbując zrozumieć co właściwie się w tym momencie stało.
- Jakby... em... no nie wiem. - próbował jakoś odpowiedzieć Castorowi, określić swoją preferencję w kierunku trunku domowej roboty, ale nic szczególnego nie przechodziło mu przez myśl. Alkohol zdecydowanie dawał solidnego kopa niż jakikolwiek inny, jaki dane mu było pić, smakował jednak w odczuciu Olliego dość średnio. Zdecydowanie też rozgrzewał...
...a rozgrzewał nawet bardziej niż powinien. Uzdrowicielowi zrobiło się nagle bardzo gorąco, skórzana kurtka zdawała się być nadprogramowym i pogarszającym ten stan odzieniem, które mimo wszystko pozostało dalej na jego ciele. Spojrzenie blondyna zetknęło się ze spojrzeniem Castora, zachwycając się nad błękitnymi aspektami jego tęczówek, od których z trudem oderwał wzrok - dopiero po chwili, która zdawała się trwać w nieskończoność. Przyglądał się twarzy przyjaciela, wodząc spojrzeniem od jego po usta, kształtny podbródek i niżej, aż po skrytą czerwoną apaszką, smukłą szyję, tak okrutnie przysłaniającą ten fragment jego osoby, którą bardzo chciał w tym momencie zobaczyć. Dalsze słowa chłopaka jakby wyrwały go z alkoholowego transu, aż odstawił kieliszek na najbliższą półkę.
- Bułeczki? Jak od dziewczyn, to na pewno są przepyszne! Dobrze będzie czymś takim zabić posmak alkoholu. - odpowiedział mu łagodnie z zaciekawieniem, w pełni zainteresowany propozycją przyjaciela.
- Teraz ja cię przepraszam Demi, za moment do ciebie wrócę! - zwrócił się do dziewczyny przepraszająco i pomaszerował za Castorem, łapiąc po drodze jego wymowne spojrzenie. Klepnął jeszcze delikatnie Montiego w plecy, chcąc dodać mu odrobinę odwagi do zainicjowania zabawy z panną Fancourt, przynajmniej do czasu aż Ollie sam do niej wróci. Bułeczki nie mogły czekać...

z/t
Ollie Marlowe
Zawód : uzdrowiciel i magipsychiatra w lecznicy
Wiek : 22
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 1
ALCHEMIA : 6
UZDRAWIANIE : 21
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10401-ollie-marlowe https://www.morsmordre.net/t10455-wicher#316648 https://www.morsmordre.net/t10433-uzdrawiajacy-slon-mugolak#315360 https://www.morsmordre.net/f390-dolina-godryka-cichy-domek https://www.morsmordre.net/t10567-szuflada#320177 https://www.morsmordre.net/t10445-ollie-marlowe#315624
Re: Salon [odnośnik]11.10.21 17:00
Gdyby Demelza miała tańczyć wyłącznie z partnerami, którzy są w stanie dotrzymać jej tempa i znają tyle kroków co ona sama, to najprawdopodobniej większość potańcówek i prywatek spędzała podpierając ściany. Uwielbiała taniec, właściwie każdy, nawet w samych ruchach burleski odnajdywała przyjemność (byłaby większa, gdyby nie było przy tym konieczne obnażanie się przed licznymi gośćmi klubu Piórko Feniksa); niemalże obsesyjnie wyszukiwała nowe układy i uczyła się nowych kroków. Zdołała osiągnąć taki poziom, że mało kto mógł się z nią równać - może gdyby tylko nie miała tak zniszczonej reputacji, to mogłaby zrobić karierę jako zawodowa tancerka w teatrze muzycznym, lecz siła plotek była za duża.
Nie narzucała Castorowi zbyt szybkiego tempa i nie wymuszała kroków układu, który był mu obcy; dostosowała się w pełni do niego, aby i jemu taniec sprawił radość. Demelza zaśmiała się dźwięcznie, kiedy przyjaciel ukłonił się przed nią teatralnie, gdy muzyka dobiegła końca. Miała jednak nadzieję, że to nie był ich ostatni taniec tego wieczoru. Zabawa dopiero się rozkręcała. Wciąż brakowało części gości. Najlepsza część prywatki dopiero przed nimi.
- O ścianach? - zaśmiała się Demelza, kiedy Ollie jej odpowiedział, gdy wrócili do niego i Pottera po zakończonym tańcu. Pewnie po prostu nie chcieli zdradzić dziewczynie prawdziwego tematu rozmowy, nie zamierzała nań jednak naciskać. Każdy miał prawo do swoich tajemnic.
Przeniosła spojrzenie na Castora, który wspomniał o słodkich bułeczkach czekających w kuchni. Dlaczego nie poczuła się zdziwiona tym, ze wzbudziło to w Olliem i jego młodszym koledze entuzjazm na tyle duży, że zdecydowali się zostawić ją samą pod ścianą i udać się do kuchni?
- Smacznego. Dajcie znać, czy wyszły dobre - powiedziała Demelza, odprowadzając młodzieńców wzrokiem; została więc sama pod ścianą z kieliszkiem wina, zastanawiając się czy nie spróbować może tego całego Mocarza, do czego zachęcał ją James. Trochę się jednak obawiała. Miała świadomość swojej słabej głowy, a nie chciała odpaść zbyt wcześnie. Szczególnie, że wokół pojawiło się tyle nowych twarzy. Zakończenie sylwestra zbyt szybko stanem głębokiego upojenia alkoholowego i drzemką na kanapie. Albo coś jeszcze gorszego...
Na kilka minut opuściła salon, by udać się do łazienki i przypudrować nos po tańcu.

| zt


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Salon [odnośnik]13.10.21 23:40
Wyszczerzył się tuż przed obrotem, kiedy go pożałowała nieszczerze. Złapał jej spojrzenie z pewnością — nie miał się czego obawiać przy niej. Nawet przez chwilę nie wzbudziła w nim wahania, czy może jej prowokujące spojrzenie i uszczypliwe słowa powinny go dotknąć. Zatrzymawszy się w miejscu, nie wychodząc z roli przymknął na chwilę powieki, a później otworzył i spojrzał w górę, puszczając jej dłoń, by sięgnąć nią do prawego oka.
— Tu, coś mi wpadło — jęknął z grymasem, poważniejąc po chwili. Już bez uśmiechu, bez żartu na wargach próbował powstrzymać mruganie, a w kącikach oczu pojawiły się najprawdziwsze łzy. — Możesz sprawdzić? — jęknął z bólem, jakby coś przebiło go na wylot. — Szlag, a jak stracę wzrok? — Ignorowanie Castora wychodziło mu lepiej niż mógł się sam spodziewać, więc kiedy obróciła jego głowę i chciała, by patrzył na nią poddał się temu bez walki, tym bardziej, że wciąż mrugał szybko oczami, nie mogąc uporać się z tym, co mu się przytrafiło. Piosenka na parkiecie się skończyła; ale nie ruszył się z tej części salonu, wciąż stojąc przy niej, z każda upływającą chwilą cierpiąc wyraźnie coraz mocniej. Dopiero kiedy ujęła jego dłoń pewniej, dał się pociągnąć na bok, przystając przy sofie opadł na nią, przyciskając dłoń do jednego oka — Możesz mi to wyciągnąć?— spytał niecierpliwie, próbując dwoma palcami odchylić powiekę tak, by mogła z bliska zajrzeć i ocenić, co takiego zaczynało mu przeszkadzać. Właściwie — nie było tam nic takiego. Kłamał, choć trudno przyznać, że bez mrugnięcia okiem. — Martwić? Pigwówką? Nie to cię powinno martwić. — Wskazał na swoje oko, które zaczęło się robić czerwone, choć tylko i wyłącznie od tarcia palcem, o czym wiedział i co celowo praktykował. Przestał na chwilę, by na nią zerknąć ostrożnie.
— Zawsze na siebie uważamy. Nic nam nie będzie, to nic wielkiego — mruknął, spuszczając wzrok na podłogę, a potem przenosząc ozy na bok, na stojącą z brzegu grupkę. Nie było już ani Castora ani Olliego, ale nie zauważył dokąd poszli. — To nie kombinowanie. Mogliśmy do załatwić w każdy inny dzień, dzisiaj po prostu jest najlepszy, by to zrobić. — I najbezpieczniejszy. Jeśli właściciel mieszkania miał być poza domem to właśnie dzisiaj. W Londynie musieli świętować i obchodzić hucznie nadejście Nowego Roku.
Przypomniał sobie zaraz o oku i potarł je znów.
— To, co?— spytał nagląco.


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 3
UROKI : 2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Salon [odnośnik]11.11.21 22:26
Wiedziała, że się zgrywał, była wręcz pewna po przebiegu rozmowy, że nic mu nie było. Mimo to, kiedy spoważniał, nadal uskarżając się na problem z okiem, przyjrzała mu się uważniej. Znała go, miała świadomość, jakimi umiejętnościami aktorskimi potrafił się pochwalić, a jednak nadal dawała się złapać na to. Cień zwątpienia sprawił, że uśmiech spełzł jej z ust.
- Wydurniasz się, prawda? – zmarszczyła delikatnie brwi, zaraz prychając cicho na jego słowa i przewracając oczami.- Nie stracisz - odparła. Czuła, jak bez oporu odwrócił głowę, poddając się temu, czego chciała od niego. Pomyślałby jeszcze kto, że był tak grzeczny i współpracujący zawsze. Teraz jednak cieszyła ją ta ugodowość, bo nie chciała, aby James czepiał się kogokolwiek z byle powodów.
Przyjrzała mu się, kiedy opadł na sofę, samej chwile się wahając, zanim zajęła miejsce obok. Kącik jej ust drgnął lekko, gdy chciała mu coś powiedzieć, a raczej wypomnieć pewną rzecz. Zrezygnowała jednak, widząc, co robi.- Przestań je pocierać. Zaraz będziesz miał je całe czerwone.- skarciła go, nie wierząc, że naprawdę nawet w sylwestra musiała to zrobić. Złapała go na moment za dłoń, żeby nie mógł znów kombinować przy oku. Widziała, jak lekką czerwienią barwi się już białko.
Powiodła spojrzeniem również ku grupie, która utworzyła się w bezpiecznej odległości od parkietu.
- Wiem, że uważacie, ale mimo wszystko. Nie wpakujcie się w kłopoty.- szepnęła. Od kilku dni wszystko wydawało się wrócić do normy, być takie, jakim powinno. Właśnie dlatego nie chciała, aby znów wszystko szlag trafiło.- Skoro tak uważasz.- ufała mu w tej kwestii, zwłaszcza że nie miała pojęcia, co tak naprawdę ci dwaj wymyślili. Błoga nieświadomość, była nieraz najlepszym, co mogło ją spotkać.
- Nico.- prychnęła, ponownie przechylając się delikatnie w jego stronę.- Zaraz sam sobie je wydłubiesz, jak będziesz tak wydziwiał.- dodała zaraz, mrużąc oczy z pozoru gniewnie. Nikt nie zwracał na nich uwagi, dlatego złapała go za podbródek, odwracając lekko jego głowę w bok. Złożyła krótki pocałunek na szyi chłopaka, tuż pod uchem i tym samym zostawiła ślad pomadki.- Przestań, Jimmy- powtórzyła raz jeszcze przy jego uchu, odsuwając się chwilę później.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Im bardziej chcesz,
tym mniej dostajesz
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
Salon - Page 5 VwFYDiA
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Salon [odnośnik]08.12.21 23:53
Jęknął z bólu w poświadczeniu, że wcale nie kłamał. Przymknąwszy jedno oko spojrzał na nią drugim, a potem na chwilę zapomniał o tym, że coś mu tam wpadło, by całkowicie skupić się na niej, tak skutecznie i prosto ściągającej na siebie jego zainteresowanie. Wciąż nie wiedział, czy to była magia spojrzenia, czy tonu głosu, gestu, czy coś innego. Czy czuł to już wcześniej, czy dopiero pierwszy raz, teraz kiedy wróciła powłóczył za nią tęsknie spojrzeniem, podatny na jej sztuczki, prośby, sugestie i żądania. Nie zastanawiał się nad tym, uznając to za oczywiste, normalne — tak powinno przecież być. Zatopił się na kilka sekund w jej ciemnych oczach, znacznie bardziej intensywnych niż jego własne.
— Kłopoty? Co to takiego? — spytał drwiąco i z cwanym uśmieszkiem na ustach wzruszył ramionami. Zerknął na chwilę przez ramię w kierunku Thomasa, który pojawił się na horyzoncie i nieco spoważniał. Mieli coś do załatwienia i musieli to zrobić koniecznie teraz. Kiedy ich wzrok znów się spotkał, przypomniał sobie o oku, potarł je więc choć z mniejszą zapalczywością, dopóki go nie upomniała. Jej palce na jego podbródku wskazały kierunek, posłusznie podążył za lekkim, ledwie wyczuwalnym ruchem jej dłoni, zaciekawiony i rozochocony grą. Ciepło rozpaliło się w nim, kiedy poczuł na skórze jej oddech, a w końcu lekkie muśnięcie wyraźnych, czerwonych warg, które musiały zostawić po sobie ślad szminki.
— Chyba już wiem, co wpadło mi do oka — mruknął, zerkając na nią po chwili i wyszczerzył się wymownie. Ona, bo otóżby inny. Leciwy komplement pozostał w sferze domysłów, w wymianie roziskrzonych spojrzeń, nie powiedział już nic więcej. Złożył na jej usta szybki i krótki pocałunek, by zaraz poderwać się do góry, wybiła godzina zero, na nich już pora. Odwracając się na pięcie jeszcze do niej, nim odszedł, bezgłośnie przekazał jej miłosne wyznanie, wyraźnie poruszając ustami, po czym zawiesił się na ramieniu brata ze śmiechem.
— Chodź, brakuje nam jeszcze paru butelek— powiedział głośno, łapiąc jego sugestywne spojrzenie i ruszył w kierunku przedpokoju, skąd zabrał swoją kurtkę, szalik i miotłę, by razem ze starszym bratem dokonać skoku na londyńskie mieszkanie.

| Thomas, Eve i ja zt.


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 3
UROKI : 2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Salon [odnośnik]29.12.21 18:15
Nelcia faktycznie daleka była od wywyższania się ze względu na to kim była. Chciała być traktowana tak jak wszyscy, szukając normalności. Nie patrzyła na kogoś z góry. Nie na niego, mugolaka z biednej rodziny, ni na Sheilę, odrzuconą przez społeczeństwo cygankę. Uśmiechnął się obserwując obie dziewczyny złączone w uścisku. Niby tak różne, a jednak się przyjaźniły. Miło było też móc oficjalnie poznać Eve. Wydawała się być bardzo miła, blisko związana z Sheilą i nieco mniej... zastraszająca niż jej mąż, czy szwagier. Choć ten ostatni bardziej go irytował, aniżeli wywoływał u niego niepokój
Mieli kiepski start. To fakt. Ciągłe dogryzki i podpuszczanie z jego strony nie pomagały, a sposób w jaki zwracał się do Nelki już całkiem. W Hogwarcie wolał ich unikać szerokim łukiem zostając w bezpiecznym cieniu ich siostry. Wątpił nawet, że go szczególnie zauważali, co w sumie było jego celem. Wolał im nie podpadać. Teraz zresztą też nie. Tym razem jednak nie miał zamiaru się chować gdzieś po kątach. Wciąż czuł się jednak niepewnie. Znał, bądź kojarzył większość towarzystwa, ale z nikim prócz Steffena, Sheili i Nelki nie był bliżej. A i takie imprezy nie były szczególnie w jego stylu.
Jakoś tak średnio chętnie podchodził do tajemniczego trunku chłopaków. Tym bardziej mając przed sobą wizję tańca z Sheilą i złudnej nadziei nie podeptania jej stóp. Z dumą spojrzał na szatynkę uznając, że jej pomysł na toast był oczywiście dużo lepszy od tego jego, to raz, a dwa, że trzymał w sobie wszystkie te nadzieje, które kotłowały się w ich sercach, że faktycznie ten nowy rok będzie bardziej udany, pozbawiony kłopotów, czy smutków, a wypełniony radością. Było to może naiwne myślenie, ale dziś mogli sobie na nie pozwolić, prawda? I on wypił podany mu trunek, po czym zwrócił się do dziewczyny. - Nie obiecuję, że wyjdziesz z tego cało. - Roześmiał się proponując jej taniec, po czym pochwycił jej dłoń i zaprowadził ją na "parkiet" nie zerkając nawet w kierunku jej braci. Złączone dłonie uniósł w górze za to swoją drugą ulokował na jej boku, nie za wysoko, nie za nisko. Chyba w sam raz. Próbował jakoś to poprowadzić, ale szybko odkrył, zupełnie niezdziwiony, że to Sheila ma większą łatwość w ruchach, on zaś poruszał się jak kłoda na rzece. - To kwiatki ciemiernika? - Zapytał przez chwilę przyglądając się kwiatom upiętym w jej włosach. - Mówiłem już, że wyglądasz pięknie, prawda? - Zapytał głupio znów się rumieniąc, ale miał zamiar jej to teraz częściej powtarzać skoro już się onieśmielił, bo faktycznie choć każdego dnia wyglądała pięknie za sprawą swej urody, ale i też tego co miała w głowie i sercu, tak dziś przerosła samą siebie. Pocą mu się dłonie? Merlinie pomóż. Miał nadzieję, że jednak nie.


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585

Strona 5 z 11 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach