Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Łąka przy plaży
AutorWiadomość
Łąka przy plaży [odnośnik]30.10.15 14:26
First topic message reminder :

Łąka przy plaży

Kwiecista łąka nieopodal wybrzeża upstrzona jest wszelkiego rodzaju wielobarwną roślinnością; od polnych stokrotek oraz skromnych chabrów, przez dziką różę aż po bzy, latem to miejsce aż nadyma się od piękna natury. Między kwiatami lawirują pszczoły, trzmiele oraz motyle o wzorzystych skrzydłach. Trudno oprzeć się urokowi tego miejsca, dlatego też czarodzieje zatrzymali je dla siebie i obłożyli zaklęciem odstraszającym mugoli.  
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąka przy plaży - Page 19 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Łąka przy plaży [odnośnik]26.02.22 21:16
Obowiązywała go tajemnica zawodowa, ale choć nie mówił o banku zbyt wiele innym Zakonnikom, to starannie obserwował wszystko, do czego był dopuszczany. Zdawał sobie sprawę z warstw sekretów, do których gobliny nie dopuszczą młodszego specjalisty, tym bardziej człowieka. Oficjalnie nadal nic nie wiedział o smoku, na którego wpadli podczas włamania. O własnym włamaniu zresztą też nie, gobliny chyba zmiotły to pod dywan. Niegdyś myślał, że tajemnice Gringotta na zawsze pozostaną dla niego świętością, że to praca jest spełnieniem jego marzeń. Teraz wiedział, że wystarczy jeden rozkaz Longbottoma, a będzie gotów powiedzieć mu wszystko. Wątpił, by znowu włamywali się do banku, nie byli na tyle szaleni i oby nie było potrzeby, ale dobrze... wiedzieć.
-Mhm, na przykład, że pieniądze jednak lepiej trzymać w szufladzie. - mruknął z pewnym rozgoryczeniem. -Bank wciąż twierdzi, że jest instytucją apolityczną, ale gdy Ministerstwo zainteresowało się wyprowadzkami z Londynu czarodziejów krwi mniej-idealnej-niż-czysta, gobliny zajęły część aktyw pod pretekstem spekulacji na rynku nieruchomości. - parsknął z rozżaleniem, nie przyznając się, że sam padł ofiarą komorników. Żenujące. Na szczęście, bank wciąż działał pod pozorami ekonomii i nie był jawnie polityczny, nikt nie zainteresował się powodami przeprowadzki Steffena, a papiery miał w porządku. Skłamał w Ministerstwie, wypierając się mugolskich przodków, wedle rejestracji był półkrwi od pokoleń.
Wysłuchał Maeve ze szczerym zainteresowaniem, mając jedyną okazję porozmawiać tak otwarcie o metamorfomagii.
-Porządkowanie emocji? To trochę jak... oklumencja? Tylko zamiast wyciszać umysł, wykorzystujesz emocje do magii przemiany? - zdziwił się, bo nie myślał o tym w ten sposób. -Jakiego rodzaju skupienia potrzeba, by...? - wymownie spojrzał na jej męską sylwetkę, zmienioną nie do poznania. Nie sprecyzował ogólnikowego pytania, zdając sobie sprawę, że może być zbyt intymne - Maeve łatwo może go zbyć, mówiąc ile czasu zajęła jej przemiana, i tyle.
-Upartość... chyba tak można to nazwać. Pokochałem transmutację i to było moje marzenie, po prostu. - stwierdził prostolinijnie. -Jako smarkacz niewiele myślałem o ryzyku i o tym, że może się nie udać. O tym, że kiedyś będę mógł to wykorzystać na wojnie, też nie. - westchnął. Nawet po SUMach nie zaczął przecież myśleć o animagii pragmatycznie, długo postrzegał to jako część siebie, a nie użyteczny talent.
-Szczerze? Jeśli dowie się teraz, to przynajmniej wpadnę za... coś, nie za głupotę. - uśmiechnął się blado, trochę smutno. Nielegalna animagia była surowo karana, dlatego się ukrywał - ale wolał iść do więzienia (w najłagodniejszym przypadku...) za działania wojenne niż za nic.
Bertie Bott też był bardzo młody. Steffen nigdy nie sądził, że któryś z nich będzie gotów poświęcić życie, że faktycznie je poświęci, ale było jak było. Maeve też nie była chyba wiele starsza, choć praca niewątpliwie ją zahartowała i wydawała się dojrzalsza. Kojarzył, że jest (śliczną, o ile była w kobiecym ciele) starą panną i że na wesele przyszła z przystojnym panem Malf Foxem.
-Nawzajem. Mogę się zająć w tym czasie Nigdziebądź, pójdzie sprawniej. - zaproponował, kojarząc, że sama chciała nałożyć tą pułapkę - ale w międzyczasie dodali do planu Tango, a magia iluzji była mu dobrze znana. Oddalił się, spacerując powoli wokół całego terenu, i zaczął kumulować wokół kryjówki magię, która miała sprawić, że miejsce będzie wyglądać na opuszczone. Nie transmutował jedynie iluzją istniejących budynków, ale też upewniał się, że bariera niewidzialności skryje na jakiś czas przebywające tutaj osoby, ilekolwiek by ich nie było.
Mróz zacinał, a nałożenie pułapek zajęło im mniej więcej tyle samo czasu.
-Nałożyć coś jeszcze? - upewnił się, podchodząc do Maeve i przebierając z zimna nogami. Słońce było już nisko na horyzoncie, ale potrafił pracować w ciemności i pomimo mrozu nie opadł całkiem z sił. -Mogę zostać i dokończyć. Ty chyba siedzisz tu od samego rana? - zaproponował, nawet jako mężczyzna wyglądała już na trochę zmęczoną - albo jedynie to sobie wyobrażał, przejęty tym, ile czasu spędziła na mrozie.
-Caeli Fluctus. - szepnął, chcąc podnieść nieco temperaturę, przynajmniej na kilku metrach kwadratowych wokół miejsca, przy którymś stali. Zrobiło się trochę cieplej.

nakładam Nigdziebądź
rzut


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Łąka przy plaży [odnośnik]02.03.22 14:40
Ach... No tak. Masz rację. Chyba próbowałem ten fakt wyprzeć – dodała pod nosem, z krzywym, cierpkim uśmiechem wyginającym spierzchnięte wargi. Jej samej udało się uniknąć tak nieprzyjemnej niespodzianki; nie wiedziała, czy i kiedy wróci do swojego londyńskiego mieszkania, wolała więc możliwie jak najszybciej wyciągnąć ze skrytki każdego galeona, sykla i knuta, a następnie przenieść je do Theach Fáel. Słyszała jednak o przypadkach, w których gobliny postanowiły zająć część składowanych w banku środków – proceder ten dotknął kilku spośród członków Zakonu Feniksa. Jak gdyby mało mieli problemów i bez tego. – Dobrze, że nie postanowili ugiąć się pod naciskiem nowej władzy i mocniej wplątać w ich działania, na przykład finansować działania wojenne ze swych skarbców, lub skarbców tych mniej wygodnych klientów... Z drugiej strony, i tak kontrolują każdego, kto wchodzi do gmachu banku, sprawdzają certyfikaty rejestracji różdżki. Dla wielu ludzi równa się to z byciem odciętymi od wszelkich skrupulatnie gromadzonych oszczędności – skomentowała niewesoło. Zapewne większość z nich nie spodziewała się, że do tego dojdzie, albo że będzie to przebiegać dokładnie w ten sposób.
Nie, nie do końca. Po prostu... Jeśli nie panuje się nad emocjami, bardzo łatwo ulec niekontrolowanej przemianie. Wrócić do swojej pierwotnej formy w najmniej odpowiednim momencie. Albo w ogóle nie być w stanie zmusić ciała do posłuszeństwa – naprostowała ściszonym głosem; pewnie podobnie wyglądało to w przypadku animagii. Sztuka ta musiała wymagać oddania, spokoju, by przypadkiem nie doszło do jakiegoś nieszczęśliwego transmutacyjnego wypadku. – Pełnego – dodała, myśląc tutaj o temacie skupienia. Sama przemiana nie zajmowała wiele czasu, a przynajmniej jeśli wszystko szło zgodnie z planem. – Zwłaszcza w sytuacji, w której chce się zmienić wiele elementów. Wzrost, wagę, brzmienie głosu... Najtrudniej jest z kolorem oczu. I z oszukaniem magii, która mogłaby wykryć iluzję. – Wzruszyła ramionami, mając nadzieję, że to zaspokoi ciekawość Cattermole'a. Poza tym, kto wie, może ta wiedza przyda mu się kiedyś, w przyszłości, jeśli napotka na swojej drodze innego metamorfomaga. Kto wie, ilu wiedźmich strażników – tych pracujących dla Malfoya – mogło próbować zinfiltrować ich szeregi?
Podejrzewam, że nikt z nas tego nie przewidział. Nie tak naprawdę – mruknęła, odczuwając coś na kształt przebłysku sympatii; chłopak był jeszcze młody, dopiero co wziął ślub, a kiedy ledwie kilka lat temu opuszczał Hogwart, nie planował wiązać swojego życia z walką. Jeden z wielu, którzy opowiedzieli się po stronie uciśnionych, choć nie przeszli żadnego specjalistycznego szkolenia. Dalszej części wypowiedzi nie skomentowała w żaden sposób; nie mogli pozwolić sobie na lekkomyślne działania, ani teraz, ani nigdy. Nie chciała w tej chwili zastanawiać się nad tym, co musiało spotkać Justine, gdy przetrzymywano ją w Azkabanie; niezależnie od tego, z jakiego powodu wpadła w ręce wroga, los ten należał do najgorszych z możliwych.
W porządku – przystała na propozycję Steffena, że zajmie się wymienionym wcześniej Nigdziebądź. Zmęczenie dawało jej się we znaki, lepiej, by podzielili się pozostałą częścią pracy. Bez chwili zwłoki ruszyła w kierunku okna, wokół którego krążyła dobre trzy godziny, dbając o zabezpieczenie go Ostatnim Tangiem. Zaklęcie, które miało wprawić nogi intruza w niekontrolowane pląsy, nie należało do najgroźniejszych, wierzyła przy tym, że może skutecznie przeszkodzić w dopadnięciu mieszkańców schroniska, zwłaszcza w połączeniu z Błyskotkiem. Kiedy skończyli pracę, robiło się już ciemno – i jeszcze zimniej niż do tej pory, o ile to możliwe. – Może coś szybkiego? Szklane domy? – Zaproponowała, gdy znów przystanęli z boku, by się naradzić. Westchnęła ciężko, próbując rozprostować kulący się od mrozu kręgosłup, ściągnięte mięśnie. Skinęła głową, gdy wspomniał, że siedzi tutaj od samego rana; cały dzień zlewał się w jedno, skupiając tylko i wyłącznie na nakładaniu kolejnych pułapek. Wiedziała jednak, na co się pisze, gdy oferowała swą pomoc. – Mógłbyś się tym zająć? W tym czasie poinformowałbym lorda Prewetta o wykonaniu zadania. – Nie chciała popełnić błędu, a tak najprawdopodobniej zakończyłoby się kontynuowanie pracy. Przynajmniej w jej przypadku. – Dziękuję. – Złożyła usta w uśmiechu, gdy temperatura najbliższego otoczenia wzrosła o kilka stopni. Zawsze coś. Potarła ramiona, po czym powiodła dookoła wzrokiem. – Dziękuję też, że znalazłeś czas, żeby pomóc. Pozdrów ode mnie małżonkę – dodała jeszcze, nim pożegnali się i zostawiła za sobą zasypane śniegiem wzgórze. Musiała napisać Archibaldowi, że okolica była bezpieczna.


It is not our enemies that defeat us. It is our fear.
Maeve Clearwater
Zawód : Rebeliant, wywiadowca
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
The moments of peace that we find sometimes, they aren't anything but warfare, thinly disguised.
OPCM : 23
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Metamorfomag

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/t10356-sypialnia-maeve#312817 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Re: Łąka przy plaży [odnośnik]03.03.22 18:52
Przechylił lekko głowę, porządkując własne odczucia względem goblinów i banku - myśli zwerbalizowane przez Maeve chodziły mu po głowie od dawna.
-W teorii próbują zachować neutralność, ale dla nich liczy się przede wszystkim zysk i obowiązkowość. Wojna trwa dla nas aż rok, dla nich tylko rok. Nie będą współpracować z Ministerstwem zbyt jawnie, zbyt pochopnie, rozdając pieniędzy ludzi utraciłyby zaufanie tych najbogatszych. Kiedyś łudziłem się, że wcale nie stracą neutralności, ale... już kontrolują różdżki, a jeśli wpływ zwolenników Czarnego Pana wpłynie na ekonomię, na inne kraje i rynki, zacznę się bać. Na razie jest kryzys, może to je powstrzymuje. Nigdy nie będą rozdawać pieniądzy, ale Shafiqowie mają udziały w banku, to niepokoi. - mruknął, marszcząc lekko brwi i próbując wytłumaczyć swoje czysto subiektywne przemyślenia na temat współpracowników. Nie miał dostępu do prawdziwego wyższego szczebla, nie wiedział, co dzieje się za kulisami, mógł jedynie domniemywać. Historią magii i ekonomią zainteresował się dopiero, gdy zaczął tą pracę. Nie powiedział jeszcze na głos, czegoś, czego się bał i z czego musiała sobie zdawać sprawę sama Maeve - na ile zachowanie goblinów było decyzją, na ile potrzebą chronienia siebie? -Są mniejszością, w teorii. Boję się, że jeśli Ministerstwo będzie odpowiednio zdesperowane... - urwał, kręcąc lekko głową. Gobliny były potężnymi czarodziejami, ale mugoli było w Londynie więcej niż czarodziejów, a czarodziejom w Staffordshire też nie brakowało zdolności. Wystarczyło jedno uderzenie, zdradzieckie, z zaskoczenia. Co, jeśli kiedyś ruszą po pieniądze?
Pokręcił lekko głową, nie chciał wpadać w panikę. Lęk stał się częścią codziennego życia, musieli umieć go oswoić. Maeve, na przykład, zdawała się taka... opanowana. Niezależnie od tego, jak akurat wyglądała. Metamorfomagia i animagia to przyjemniejszy temat.
-Rozumiem. W moim przypadku musiałem... odciąć się od wszystkich innych myśli, nauczyć skupiać tylko na tym. Zwierzęcą formę już w miarę łatwo utrzymać, po latach treningu, ale gorzej jakbym był ranny. - w jego przypadku najważniejsze było skupienie się na jednym celu (może to synonim odsunięcia na bok emocji?), okiełznanie skomplikowanej magii transmutacji.
-Mhm. - spuścił wzrok, gdy temat powrócił do wojny, do tego, że nie mogli jej przewidzieć. Co, jeśli mogli? Widzieli sygnały ostrzegawcze, bufonadę Ślizgonów i nadmierne jego zdaniem wpływy arystokratów. Dlaczego w Hogwarcie nie wierzył, że zaczepki wobec mugolskich uczniów eskalują po paru latach w zabijanie tych samych osób? Dlaczego nie potrząsnął Marcelem w lipcu, nie kazał mu ruszyć po jego mamę tego samego dnia, dlaczego łudzili się, że szmalcownicy nie znajdą jej kryjówki (Steff wciąż naiwnie wierzył, że się ukrywała)? Dlaczego nie zabronił Bertiemu chodzić całkiem samemu do Londynu? No nic, nie było sensu wytykać sobie błędów. Mogli się jedynie na nich uczyć. Zabezpieczać Dorset, Półwysep i resztę bezpiecznych dla mugoli hrabstw tak, by nikt nie wtargnął tutaj zbyt łatwo.
-Jasne, nałożę jeszcze szklane domy w tamtej przybudówce. Tam na razie gromadzą się ludzie, prawda? - budynki były na razie prowizoryczne, niewątpliwie powstanie ich więcej, ale zadbają o to, co mają.
-Nie ma za co, zawsze znajdę czas, chyba że jestem akurat w banku. - uśmiechnął się, ale wydawał się trochę blady, pod oczyma malowały się głębokie cienie. Zakon najpierw, tak jak obiecał - wezwania w środku nocy o ściąganie klątw, niespodziewany dzień na mrozie, organizowanie punktów ewakuacyjnych w odpowiedzi na Mroczny Znak nad Taunton. Był gotowy i działał. Bezsenne noce i brak czasu dla żony to... sprawa prywatna, sprawa, z którą z nikim nie chciał się dzielić, w końcu inni mieli poważniejsze problemy, wszystkim doskwierały głód i zmęczenie. A on uśmiechnie się, zadrze głowę do góry, spróbuje nie stracić czujności i kiedyś się wyśpi.
Pozdrów ode mnie pana Foxa. - omal nie rzucił, ale totalnie nie wypadało, więc odpowiedział tylko:
-Dziękuję. I... do zobaczenia? - pokiwał jej na pożegnanie głową i ruszył w kierunku drzwi do drewnianego budynku, gdzie obecnie chronili się mugole. Przyłożył do drewna różdżkę i zaczął modyfikować zaklęcie Abscondens tak, by splotło się z tym miejscem i działało stale. Na koniec upewnił się jeszcze, czy mugole widzą go przez drzwi - tak, czuli się z tym trochę dziwnie, jakby mieli mniej prywatności, ale ktoś porównał pułapkę do czegoś zwanego weneckim lustrem i z jakiegoś powodu zgromadziło to resztę zgromadzonych. Steff nie wiedział dokładnie o co chodzi, ale z uprzejmości zaśmiał się razem z nimi, raz jeszcze wytłumaczył im działanie pułapek, a potem ruszył do domu. Pod kominek, zjeść coś ciepłego o ile żona miała z czego ugotować obiad. Powinien rozejrzeć się w Londynie za czymś lepszym do jedzenia, ostatnio w spiżarni było trochę pustawo.

nakładam Szklane Domy
/zt x 2


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Strona 19 z 19 Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Łąka przy plaży
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach