Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Solene Baudelaire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Solene Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
projektantka, malarka
25 lat
Czysta
Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
0
10
2
5
3
0
6
2
Półwila

PisanieTemat: Solene Baudelaire   14.05.17 23:54

Wsiąkiewka
Żywotność

Wartość żywotności postaci: 216

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5175 - 194
71-80%brak-10153 - 174
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15132 - 152
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20110 - 131
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz-3089 - 109
31-40%metamorfomagia, animagia-4067 - 88
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5045 - 66
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja-6024 - 44
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702 - 23
0Utrata przytomności


Prywatne

Pointy
Buty do baletu; prezent urodzinowy od rodziców na dwunaste urodziny, pasujące jak ulał do dziś. Czasami w przypływie chwili zakładam je na stopy i dalej próbuję wirować po parkiecie jak rasowa primabalerina.

Szkicownik
Zbiór sekretnych szkiców, pomysłów, fantazji i projektów do wykonania. Nie rozstaję się ze swoim szkicownikiem i tylko nieliczne grono mogło go dotknąć.

Różdżka
10 cali, giętka, hurma, kieł chropianka.

Les animaux
Dwa kocięta: Mania i Frania - prezent od Cassiusa.


Praca
Kwiecień
Maj


[bylobrzydkobedzieladnie]




and I can make you love me


Ostatnio zmieniony przez Solene Baudelaire dnia 16.03.18 17:13, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Solene Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
projektantka, malarka
25 lat
Czysta
Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
0
10
2
5
3
0
6
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Solene Baudelaire   26.05.17 20:19

RozgrywkaDawniej
1952 | Ramsey Mulciber | Drani kocha się najmocniej
Chwyciła w dłoń mokry pukiel włosów, pieszcząc go u ręki, wzrokiem z kolei dalej przesuwała uważnie po twarzy mężczyzny, jakby próbowała nauczyć się na pamięć każdego centymetra jego skóry. Te wyraziste rysy twarzy, wyraźnie zakreślone kości policzkowe, które uwydatniały się z każdym najmniejszym grymasem nie pozwalały jej oderwać od niego wzroku.

Kwiecień 1956
30 kwietnia | Cassius P. Nott | Ławka nad rzeką
(ZT) Nie wiedziała właściwie w którym momencie przestała traktować lorda Notta jak zwykłego człowieka, jako klienta dla którego szyła ubrania i osobę, z którą od czasu do czasu rozmawiała, a jako kogoś więcej – żyjąc więc w błogiej nieświadomości co do swoich rozwijających się uczuć, znalazła się wreszcie tuż przy nim.

29 kwietnia | Drew Macnair | Ogród
(ZT) Sezon ślubów i różnego rodzaju spotkań na wyższym szczeblu powoli rozpoczynał się na dobre, w związku z czym nie miała za bardzo możliwości, by kolejny dzień przeznaczyć na własne widzimisię, ale dziś niespecjalnie była w nastroju do pracy, odczuwając skutki wczorajszego szycia marynarki i przedwczorajszego sukni w całości rękoma - ślady po ukłuciach piekły przy każdym najmniejszym dotyku.

28 kwietnia | Cassius P. Nott | Zaplecze
(ZT) Przesunęła opuszkami wzdłuż szwu, sprawdzając jego stan i to, czy spełniał odpowiednie wymagania, lecz słysząc głos dochodzący zza jej pleców, niemal podskoczyła w miejscu. Zaskoczył ją; i nie chodziło tu tylko o wystraszenie jej, ale i o niezapowiedzianą wizytę, choć przeczucie podpowiadało jej od rana, że dzisiaj nic nie pójdzie zgodnie z planem.

25 kwietnia | Cassius P. Nott | Winiarnia
(ZT) - Czy istnieje w ogóle coś takiego jak miłość? – Poczuła dziwnie ukłucie prosto pod żebra, kiedy zadała to pytanie. Do momentu, w którym trzymała się z daleka od wszelkich wielkich uniesień nie interesowała się tego typu uczuciami, ale później, kiedy faktycznie kogoś pokochała, była szczęśliwa. Nie na długo. - Miłość jest najsilniejszą trucizną. Ma swoje plusy, ale kiedy się kończy, człowiek nagle traci grunt pod stopami i rozsądek. Po co to komu? Miłość jest bolesna, preferuję życie bez niespodzianek w stylu już cię nie kocham, przykro mi.

18 kwietnia | Stephanie Pettigrew | Pracownia
(ZT) Skomentowała wreszcie słowa dziewczyny, uśmiechając się do niej przyjaźnie. Miała wrażenie, że podjęła dobrą decyzję, zwłaszcza, że Stephanie znała ewentualne ryzyko. Niepowodzenie, problemy, trud, w przebiciu się... jednak wierzyła, że wraz z nią nie zginie, a potem, kiedy już rudowłosa będzie samodzielna, zrobi karierę. Solene z kolei nie planowała szczycić się swoją pomocą, uznając, że woli czynić dobro po cichu.

14 kwietnia | Lupus Black | Brukowana uliczka
(ZT) Wywracając się jak długa, chyba pod czyjeś nogi, odczuła okropni ból w okolicy stopy, który spowodował, że nawet na kilka sekund zrobiło jej się ciemno przed oczami, nie wspominając tu o krótkiej dezorientacji. Poza ubrudzeniem ubrania i prawdopodobnie skręceniem kostki nie zrobiła sobie chyba nic, z czym by sobie sama nie poradziła.

11 kwietnia | Yvette Blythe | Salon
(ZT) Solene niespecjalnie poszukiwała kontaktu z rodziną i również niespecjalnie wnikała w zawiłe relacje między jej członkami. W związku z tym do dzisiaj nie znała (i nie wiedziała za wiele) o dalszej rodzinie ze strony matki, bo i nawet babka z Hogsmeade oraz wujostwo niechętnie podejmowało ten temat. Wiedziała też, że fakt, iż jej matka jest wilą czyni relacje rodzinne jeszcze bardziej skomplikowanymi, niż mogłoby się wydawać.

10 kwietnia wieczór | Alexander Selwyn | Salon
(ZT) Zadziwiający był zresztą jej strój, składający się ze spodni i koszuli - w końcu żadna ze znanych jej dam nie nosiła tego typu ubrań, a ona, jako dyktatorka mody, tym bardziej nie powinna ich mieć nawet w swojej garderobie. Solene jednak miała specyficzny pogląd na kwestię ubioru, a czas spędzony we Francji, Hogsmeade i Londynie przeznaczyła na skrupulatną obserwację otoczenia, niekoniecznie składającego się z części magicznej. Wiedziała, że w magicznym półświatku spodnie u kobiet nie są zbyt mile widziane i przede wszystkim wywołują niesmak, szok, czy blisko tego położone uczucia, ale za to były niesamowicie wygodne i praktyczne!

5 kwietnia | Helene Rowle | Pokój muzyczny
(ZT) Chociaż już od dawna nie malowała portretów na zlecenie, spotkanie z cudowną księżniczką Helene nie mogło czekać, ba, nie mogła przecież odmówić tego zaszczytu! Dlatego też od kilku minut znajdowały się w pokoju muzycznym - Solene na spokojnie zajmowała się swoim zadaniem, zaś Helene dzielnie grała na skrzypcach, pozując jej i pokazując przy okazji czego się nauczyła od ich ostatniego spotkania.

2 kwietnia | Alastair Nott | Pracownia
(ZT) Spotkanie za spotkaniem, drzwi pracowni otwierały się co chwila, a tłumy ludzi przypominały jej tłumy na dworcu, kiedy wesoło żegnano dzieci odjeżdżające w nowym roku do szkoły. Liczyła na chwilę oddechu, dlatego też klient płci przeciwnej był całkiem miłą odmianą - o ile nie będzie bardziej wybredny, niż znaczna część damska. Spoglądała w lustro, na odbicie Alastaira, zastanawiając się, czy ponownie powinna zaprezentować mu klasyczny męski krój, czy może tym razem posunąć się o krok do przodu, wprowadzając subtelne zmiany w szlacheckim ubiorze; dopiero kiedy ich spojrzenia spotkały się, ocknęła się z krótkiego zamyślenia, uśmiechając się doń.

X kwietnia | Valerij Dolohov | Pracownia
(ZT) Wnet po dłoni ściekła niewielka strużka krwi, plamiąca jasną suknię projektantki. Z cichym syknięciem wstała, owijając palec skrawkiem luźnego materiału. Znikając na zapleczu nie była właściwie świadoma, że drzwi do pracowni były lekko uchylone - najwidoczniej wadliwa pamięć wyparła z głowy fakt, że w cywilizowanym świecie trzeba było zamykać je za sobą.


[bylobrzydkobedzieladnie]




and I can make you love me


Ostatnio zmieniony przez Solene Baudelaire dnia 06.01.18 18:40, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Solene Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
projektantka, malarka
25 lat
Czysta
Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
0
10
2
5
3
0
6
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Solene Baudelaire   04.09.17 23:51

Rozgrywka
Maj 1956
21 maja 13:13 | Anthony Skamander | Reszta domu
(R/ZT) Szybko otworzyła z powrotem drzwi i jak rasowa baletnica wspięła się na palce - co nie było zbyt wygodne bez obuwia - jedną rękę zaciskając na ramieniu mężczyzny a drugą próbując sięgnąć listu, który znajdował się poza jej zasięgiem. Wykorzystał znaczną różnicę w ich wzroście i fakt, że po uniesieniu ręki nie będzie mogła przechwycić skrawka pergaminu.
- Oddawaj to. - Zarządziła, spoglądając do góry i nie zaprzestając próby sięgnięcia listu

20 maja, wieczór | Florean Fortescue | Zaplecze
(R/ZT) Gdy ujrzała obcego mężczyznę, przywitała go i przedstawiła się (a raczej potwierdziła to, że faktycznie ma na imię Solene), a potem zawiesiła wzrok na stosunkowo rzadkim połączeniu kolorów. Fiolet z żółtym niemal się gryzł, ale szeroki uśmiech jaki zagościł na jej ustach nie był ani szyderczy ani pobłażliwy, a wręcz przeciwnie - wyjątkowo zaciekawiony.
- To połączenie kolorów... - zaczęła, przyglądając mu się po raz kolejny, aż wreszcie obchodząc go dookoła jak rzadki okaz magicznego stworzenia - jest ekscentryczne, powiedziałabym, że rzadko spotykane.

20 maja, popołudnie | Sigrun Rookwood | Biuro kontroli wilkołaków
(R/ZT) Widok w miarę szczupłej, chyba niewiele starszej blondynki ją zaskoczył; nie wiedzieć czemu kobietę goniącą za wilkołakami wizualizowała sobie w trochę inny sposób - jakąś grubszą, brzydszą, na pewno starszą i niemiłą. Co do ostatniego w przypadku Sigrun nie miała wątpliwości: na szczególnie sympatyczną raczej nie wyglądała, czego starała się po sobie nie pokazać, przybierając równie skwaszony wyraz twarzy, co ona. Dostosowanie się mimiką i gestykulacją do rozmówcy dawało jej większy procent szans na spokojną rozmowę, niż gdyby uśmiechnęła się teraz szeroko.

20 maja, rano | Cadmus Flint | Korytarz
(R/ZT) Dzień pełen problemów, dylematów i przypadków miał się jednak dopiero zacząć, gdy skręcając, zderzyła się z nadchodzącą z naprzeciwka osobą. Zabolało, a jednak poskutkowało na tyle, by Francuzka obdarzyła swojego rozmówcę w miarę przytomnym spojrzeniem, a nie jak dotychczas - nieobecnym.

19 maja | Drew Macnair | Pracownia
(R/ZT) Rozważała też pójście spać i skończenie fraku jutro, gdy ciche skrzypnięcie drzwi spowodowało, że odwróciła się machinalnie przez ramię w ich kierunku, a na widok Drew zmarszczyła brwi, wybijając sobie ten pomysł z głowy. Już chyba zdążyła przywyknąć do jego niezapowiedzianych wizyt, ale nie wiedzieć czemu każdorazowo dziwiły ją tak samo.

18 maja | Rameses Shafiq | Kawiarenka
(R/ZT) Na czole jasnowłosej pojawiła się skonsternowana zmarszczka, która zniknęła wraz z uniesieniem wzroku znad czarnej kawy na równie ciemne oczy Ramesesa. - Znowu oszukałam przeznaczenie. Wyobrażasz sobie? - Wiedziała, że zaczęcie rozmowy w sposób neutralny prędzej czy później sprowadziłoby się do pytania o powód jej nastroju, dlatego postanowiła uchylić rąbka tajemnicy już zawczasu. Znali się przecież od dawna, aż od momentu, kiedy dopiero wkraczała w świat dorosłych i wiedział o tamtym zdarzeniu w Hogsmeade jako jeden z nielicznych: był więc odpowiednią osobą do podzielenia się wczorajszą historią niż rozhisteryzowana ciotka.

17 maja | Anthony Skamander | Brzeg Tamizy
(R/ZT) Myśl o braku kontaktu ze strony rodziców pochłonęła ją na tyle mocno, że nie zauważyła jak kaszmirowy szal przełożony od niechcenia wokół szyi zsuwa się pod wpływem silniejszego podmuchu, odlatując kilka metrów dalej, prosto w błoto. Na ziemię wróciły ją dopiero nieznośne krople deszczu, przybierające z każdą chwilą na sile.

16 maja, popołudnie | Florence Fortescue | Herbaciarnia
(ZT) - Wszystko w porządku? - Zagaiła, spoglądając nań z góry. Nie uśmiechała się zbytnio, nie mając szczególnie nastroju na obdarowywanie obcych uśmiechem; w tym przypadku podejrzewała, że powód złego nastroju był nic nie znaczącą błahostką, choć ciekawiły ją problemy zwykłych ludzi. Sama zwykłym ludziem nie była, lecz jej problemów ci zwykli nie potrafili zrozumieć. Czasem ktoś ją chciał porwać, czasem ktoś się oświadczał... przeważnie zawsze nienawidziła swojego wyglądu i piękna, czasem chciała być po prostu przeciętna.

15 maja | Fantine Rosier | Komnaty Fantine
(R/ZT) - Lady Rosier. - Przywitała dziewczynę z grzecznościowym uśmiechem na ustach, skrywającym doskonale to, jak ciężko przeszedł jej przez gardło ten tytuł. W tym jednym jedynym przypadku jeszcze nie zdołała przejść do swobodnych rozmów, bez używania ugrzecznionych zwrotów i pilnowania niemal każdego słowa, a to z kolei znacznie utrudniało jej pracę.

14 maja | Odette Baudelaire | Teatr Palladium
(R/ZT) Dzisiejszy dzień w znacznej mierze spędziła w teatrze, na zleceniu, którego pośrednikiem była Yvette. Uszycie kostiumów do sztuki stanowiło dla niej pewne wyzwanie, ale w konsekwencji przynosiło rozgłos, renomę i pieniądze, których potrzebowała. To nie tak, że szło jej kiepsko, czy nie miała klientów - nie narzekała ani na ich brak ani na brak zleceń, pieniędzy miała pod dostatkiem, a jednak w następnej kolejności planowała kupno lokalu, by móc przenieść się z pracą tam.

13 maja | Kyra Ollivander | Ogród
(R/kontynuacja; ZT) Nie zwróciwszy uwagi na pieczenie lewej stopy i fakt, że delikatny materiał sukni rozdarł się nieco na szwie, hacząc wcześniej o gałąź, przytulała Kyrę do siebie, głaszcząc ją po głowie. Nie przejęła się również tym, że być może za bardzo spoufalała się z dziewczynką, bo w normalnej sytuacji raczej nigdy nie posunęłaby się do takiego zachowania - w tym momencie liczyło się dobro dziecka, to, że się znalazła i to, że musiała ją uspokoić.

13 maja | Kyra Ollivander | Sypialnia
(R/ZT) - Kyra, kochanie, jak się masz? - Spytała cicho, z uśmiechem. Podeszła do łóżka dziewczynki siadając na ziemi tuż obok; z tej perspektywy były równego wzrostu. Drzwi do sypialni pozostały otwarte, a przed pokojem wciąż ktoś stał na baczności, gdyby stało się coś niepożądanego. Słyszała o anomaliach, które przydarzały się dzieciom i to sprawiało, że jeszcze bardziej obawiała się o zdrowie swoich misiów, kotków i maluszków, którymi zwykła je nazywać.

11 maja | Ramsey Mulciber | Ławka nad rzeką
(R/ kontynuacja; ZT) W jej odczuciu teraz nie przynależała do nikogo, choć prawda była zgoła inna; jej serce połowicznie należało do kłamliwego mężczyzny, co zdołała z siebie wyprzeć i nie myśleć o tym w tak masochistyczny sposób, jak jeszcze kilka lat temu. Żyła, miała się dobrze, zdołała zobaczyć co to znaczy "rozsądek", dopóki nie wpadła na niego - niemal od razu zapomniała o swoich postanowieniach dla tego jednego wieczoru, dla zaspokojenia swojej ciekawości i chęci przebywania w jego towarzystwie.

11 maja | Ramsey Mulciber | Pub pod Roztańczonym Czartem
(R/ZT) Niech to szlag. Pierw zbladła, jakby właśnie dementor składał na jej perłowych wargach ostateczny pocałunek, później jednak blade lico dziewczęcia oblał rumieniec irytacji, złości i bezradności, że znowu spotykali się w takich okolicznościach. Z pewnością jej wybawca nie był tym, kogo miała na liście przyjacielskich relacji.

9 maja | Cadmus Flint | Brzozowa alejka
(R/ZT) - Expe... - Inkantowała, w połowie rzucania zaklęcia niemal się nim dławiąc. Widok lorda Flinta wprawił ją teraz - i każdego innego razu - w lekkie zakłopotanie, skryte pod bladym uśmiechem, zaś różdżkę opuściła bezwiednie wzdłuż ciała. - Zakradanie się nie należy do najmądrzejszych pomysłów. Co też panu przyszło do głowy?



[bylobrzydkobedzieladnie]




and I can make you love me


Ostatnio zmieniony przez Solene Baudelaire dnia 30.03.18 16:11, w całości zmieniany 22 razy
Powrót do góry Go down
Solene Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
projektantka, malarka
25 lat
Czysta
Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
0
10
2
5
3
0
6
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Solene Baudelaire   02.01.18 22:32

Rozgrywka
Czerwiec 1956
25 czerwca, wieczór | Flavien Lestrange| Ogród
Nie zdradziła swojej obecności od razu. Bezszelestnie zakradła się do Flaviena, zatrzymując się zaledwie kilka metrów za nim, a potem długą chwilę obserwowała jego poczynania z założonymi pod biustem rękoma. Zdziwiła się, wszak nigdy do tej pory nie widziała go w tak niezwykłej - z jej punktu widzenia - sytuacji, ale ostatnio niektóre lordowskie zachowania utwierdziły ją w przekonaniu, że mogło być gorzej, gdyby na przykład zadecydował się dostać do niej bezpośrednio przez kominek.

25 czerwca | Zachary Shafiq | Pracownia
Nie wiedziała, jak wiele czasu minęło, ale nagle zorientowała się, że poczciwa cioteczka po raz pierwszy od dawna zjawiła się w jej sypialni i w manifestacyjnym geście ściągnęła z niej kołdrę, informując, że zaspała, a klient j u ż czeka, niezbyt zadowolony z nieobecności jasnowłosej.

23 czerwca | Liliana Yaxley | Komnaty
Ścięła włosy.
Było to na tyle wielkie wydarzenie, że od momentu ścięcia pięknych, blond pukli sięgających poniżej łopatek co chwilę przeglądała się w lusterku, poddając w wątpliwość swój postępek. Później z kolei zastanawiała się, czy aby dobrze wygląda - niezbyt kontrowersyjnie - i łapała się na tym, że w myślach próbowała przypomnieć sobie recepturę na eliksir na porost włosów.

21 czerwca | Titus Ollivander | Schody/łazienka
(R/ZT) Nieobecna od samego rana półwila nie podejrzewała nawet, że w końcu komuś uda się ją porwać. Gdyby jeszcze ktoś powiedział, że będzie to porwanie upozorowane przez różowe yeti odziane w sam szlafrok wyśmiałaby go prosto w twarz i kazała udać się na wizytę w szpitalu. Tym czasem jednak nie zdążyła krzyknąć, zareagować, przemyśleć sytuacji, kiedy nagle zemdlała, po uprzednim zderzeniu się z czymś i zaobserwowaniu, że to przypomina potwora. Bezwładne, drobne ciało osunęło się na podłogę z głośnym hukiem.

20 czerwca, późne popołudnie | Drew Macnair | Pub pod ziemią
Podążając za kilkoma osobami - a raczej zostając przezeń pociągnięta za rękaw w przypływie dziwnego altruizmu - znalazła się w miejscu, o którym do tej pory nie miała pojęcia. Chociaż lokal wyglądał na przyzwoity, miała pewne obawy i wątpliwości, co do swojego pobytu tutaj. Kiedy tylko dyskretnie spod kaptura przyjrzała się zebranym wokół osobom, w dużej mierze przechwytując ich rozbiegane spojrzenia, pchnięta impulsem ruszyła wgłąb pomieszczenia; kilka metrów dalej zauważyła, że cały tłum kumulował się jedynie w okolicy wyjścia - odetchnęła więc z ulgą, kierując swoje kroki do długiego baru.

20 czerwca | Florean Fortescue | Lodziarnia
(ZT) Usta półwili ozdobił wesoły uśmiech, kiedy myślą powróciła do ich jedynego spotkania i nie byłaby sobą, gdyby teraz nie spróbowała poprawić sobie nastroju, wprawiając go w zakłopotanie. Była prawie pewna, że ją zauważył - jak inni zebrani - kiedy sunęła z naturalną gracją w kierunku lady, skupiając wzrok tylko i wyłącznie na jego osobie.

17 czerwca | Flavien Lestrange | Łąka przy plaży
(R/ZT) Znając go od bardzo dawna doskonale wiedziała, że stawiał wygląd ponad wygodę i warunki atmosferyczne i nie pomyliła się za bardzo w tej kwestii. Dlatego już po chwili oplotła jego szyję jednym z dwóch pachnących delikatnymi perfumami kaszmirowych szali, które ubrała na wszelki wypadek, wcale nie burząc koncepcji jego wyglądu.

13 czerwca | Anthony Macmillan | Pracownia
(R/kontynuacja; ZT) Po wskazaniu Anthony'emu drogi, sama ruszyła do kuchni po dwie gorące herbaty, by po chwili pojawić się z nimi w pomieszczeniu. Odłożyła napoje na stolik, przypatrując się pobojowisku.
- Jestem w trakcie porządków. - Poinformowała, uznając tę informację za kluczową. - Napij się herbaty. Dobrze ci zrobi. - Z zaplecza przyniosła koc, który podała mężczyźnie i wreszcie usiadła na kozetce.

13 czerwca | Anthony Macmillan | Dom
(R/ZT) - Anthony? - Zaczęła cicho, typowym dla siebie miękkim i śpiewnym głosem, przyglądając mu się. Nie wyglądał tak jak wtedy, gdy się poznali; wyglądał zdecydowanie gorzej, czego z grzeczności nie zamierzała mu - jeszcze - powiedzieć. Zmartwiła się jednak jego stanem, bo chociaż zauważyła w pisanych przezeń listach, że coś jest nie w porządku, nie podejrzewała, że aż tak.

7 czerwca | Jackie Rineheart | Kuchnia
Bardzo wczesnym rankiem, kiedy ledwo co świtało, doprowadziła się do porządku i wyruszyła do domu swojej dziwnej przyjaciółki. Nie przejmowała się tym, że być może Jackie, jak każdy normalny człowiek, będzie o tej porze spać, wszak już dawno odrzuciła myślenie o niej w tych kategoriach. A jeśli jednak spała - miała ze sobą kartę przetargową, w postaci słodkich, śniadaniowych bułeczek i owocowego, domowego dżemu, całość prowiantu dopełniając owocami, zakupionymi przez ciotkę poprzedniego dnia na pobliskim Lavender Hill targu.

6 czerwca | Anthony Skamander | Brick Lane
(kontynuacja) Otoczona tłumem ludzi, mówiących w niezbyt zrozumiały sposób, machających jej przed nosem różnymi przedmiotami wprawiły ją w niemały szok. Długo zresztą nie musiała czekać na zainteresowanie półwilim wyglądem, rozpoznając ten szczególny rodzaj spojrzenia, w tym przypadku kilku par oczu. Zrobiła ponownie dwa kroki wstecz, przyklejając się plecami do Anthony'ego, również i jego spojrzenie na sobie czując i mimowolnie prawie sięgając do kieszeni po różdżkę. Nie wyjęła jej, zaciskając jedynie dłoń na rękojeści. Skupiona na swojej złości, nie dostrzegła otaczających jej barw, zapachów, cudownych przedmiotów i przede wszystkim inspiracji, czując teraz co najwyżej gwałtowne i brutalne naruszenie jej strefy komfortu.

6 czerwca | Anthony Skamander | Ministerstwo Magii
(ZT) Nie tylko Skamanderowi cały wszechświat podpowiadał, że ten dzień nie będzie kolejnym pełnym spokoju i pozbawionym zmartwień ślęczeniem nad ulubioną książką z kubkiem ciepłej, aromatycznej kawy. Już po przebudzeniu się, dziwne przeczucie, że coś się dzisiaj wydarzy nie opuszczało jasnowłosej na krok, swoje potwierdzenie odnajdując zaledwie dwie godziny później, kiedy w drzwiach wejściowych ponownie ujrzała swoją największą zmorę ostatnich tygodni.





and I can make you love me
Powrót do góry Go down
 

Solene Baudelaire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18