Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cassandra Vablatsky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Cassandra Vablatsky   12.07.15 13:48


Cassandra Vablatsky

Data urodzenia: 23.08.1928 r.
Nazwisko matki: Vablatsky
Miejsce zamieszkania: Londyn, Śmiertelny Nokturn
Czystość krwi: czysta
Status majątkowy: uboga
Zawód: uzdrowicielka
Wzrost: 169cm
Waga: 58kg
Kolor włosów: krucze
Kolor oczu: zielony
Znaki szczególne: brak



Ani jeden żywy promień nie zdołał przebić powodzi chmur, gnanych przez wichry. Skąpa jasność poranka rozmnożyła się po kryjomu, uwidoczniając krajobraz płaski, rozległy i zupełnie i pusty. Leciała ulewa deszczu, sypkiego jak ziarno. Wiatr krople jego w locie podrywał, niósł w kierunku ukośnym i ciskał o ziemię...

Cassandra przeklina ten dzień, dzień swoich narodzin. Z dzieciństwa nic nie pamięta, prócz tego, co przekazała jej matka – ponoć gdy jako dziecko wychodziła na zewnątrz, cichły ptaki. Doniczkowa piwonia, którą miała w pokoju, zwiędła pewnego dnia bez powodu. Pokaz magicznej siły? Być może, była wszak córką czarownicy, sławnej już w tamtym czasie wróżbitki, Cassandry Vablatsky. Ojca nie znała. I nigdy nie chciała poznać.
Nie pamięta też pierwszej wizji. Ile mogła mieć lat, pięć? Więcej nie. Początkowo objawy był łagodniejsze. Małej Cassandrze tężała dziecięca twarz, szmaragdowe oczy bezmyślnie podążały za wizjami, których nikt inny prócz niej nie widział. Dla matki dar, dla niej przekleństwo. Czasem we śnie, a czasem na jawie – jej „trzecie oko” otwiera się wyłącznie na tragedie, wieszczy śmierć, łzy i cierpienie – już od najmłodszych, dziecięcych lat.

Tiara nie była pewna. Zmienisz się, mówiła, zmienisz się, ale nie zapomnij o prawdziwej sobie. Ostatecznie odesłała Cassandrę do Ravenclawu, nie Slytherinu, zapewne z korzyścią dla dziewczyny - jej przekleństwo bowiem prędko stało się obiektem kpin rówieśników.
Napady się nasilały, dochodziły do nich drgawki, z roku na rok coraz bardziej przypominały napady typowo padaczkowe. Złorzeczyła rówieśnikom, przepowiadała śmierć ich bliskich, rodziców, dziadków, jednych już, innych za parędziesiąt lat, aż w końcu została sama. Nikt nie przepada za posłańcami ponurych wieści, nawet, jeśli nie są winni ich treści. Sprawiała wrażenie wycofanej, nieśmiałej, nieco oderwanej od rzeczywistości. Inni odrzucali jej bliskość, więc zaczęła stronić od ludzi. Z daleka przyglądała się ludziom Toma Riddle'a, a także jemu samemu, mając nadzieję, że oni nie zauważą jej. Choć młodzieniec był niezwykle czarujący, bystry, elokwentny... epatował też czymś, co budziło dziwny niepokój.
Uciekała w naukę, której poświęcała większość swojego czasu w dzieciństwie. Nie miała przyjaciół ani rodzeństwa, zajęta karierą matka nieczęsto odpisywała na jej listy. Wolny czas spędzała na spacerach po błoniach – głównie w trakcie deszczu, kiedy nie było tam nikogo innego. I przy brzegach Zakazanego Lasu, gdzie karmiła testrale, które tak jak Cassandra nie miały wpływu na to, czym były, ani nie zasłużyły sobie na odrazę, którą wzbudzały. Po prostu istniały, powiązane niewidzialną nicią ze światem śmierci.
Nauczyciele nie traktowali jej surowo, widząc, że poświęca nauce dużo czasu. Mistrz Eliksirów, profesor Slughorn, próbował nawet ulżyć jej cierpieniom, pracując nad preparatem, który złagodziłby napady. Nieco pomógł. Była niewątpliwą pupilką na lekcjach wróżbiarstwa, na które jednak chodziła niechętnie. Jej dar był dla niej przekleństwem, nie chciała go rozwijać... lecz on rozwijał się mimowolnie, ilekroć Cassandra spojrzała w fusy lub gwiazdy błyszczące na atramentowym niebie. Przedłużająca się wojna w świecie czarodziejów mocno na niej ciążyła, nocami i za dnia, z rana i wieczorem, ciągle nawiedzało ją okrucieństwo konfliktu. Dobrze radziła sobie również na astronomii, runach i zielarstwie, sprawnie na eliksirach. Uroki nigdy nie szły jej najlepiej, nie miała na tyle nerwów ani dość refleksu, by brylować na obronie przed czarną magią – z przedmiotów dotyczących rzucania zaklęć preferowała transmutację.
Robiła wszystko, by nie iść w ślady matki, która utrzymywała się z jasnowidzenia – czarne wizje ją przerastały. Kierowały jej życiem od urodzenia, czyhały nad nią niby potworne macki, gotowe w każdej chwili zaatakować. Ukończywszy szkołę z dobrymi wynikami dostała się do szkoły uzdrowicieli, wierząc, że w szpitalu św. Munga odnajdzie swoje miejsce. Imponował jej szacunek, jakim darzono medyków, a także wiedza, jaką posiadali. Chciała pomagać innym, ratować życie. Chciała wyprzeć swój talent, udawać, że nie istnieje i wieść normalne, spokojne życie. Dar nauczył ją wiary w przeznaczenie, swojego jednak nie ujrzała we śnie nigdy.


Opuściwszy bezpieczne mury Hogwartu wróciła do matki. Nadzieje jakie pokładano w Albusie Dumbledorze okazały się płonne, a Grindelwald wciąż siał postrach. Cassandra niestrudzenie odbywała swoje nauki, w gorętszym okresie niekiedy nocując w szpitalu, by nie wracać późnymi wieczorami do domu. Konflikt był żywy, zbierał trupy, a sale w Mungu pękały w szwach. Trzeba było wszystkich rąk do pracy – pomagała, na ile potrafiła, tym samym zdobywając cenne doświadczenie niezbędne w przyszłej praktyce. Jej nauki trwały niecałe trzy lata, zakończyły się pewnego majowego wieczoru. Podczas asysty przy operacji człowieka poparzonego jadem tentakuli, gdy zdarzył się nieszczęśliwy wypadek.
Pamięta dokładnie moment, w którym jej dłoń zaczęła drżeć. Trzymała igłę przy skórze pacjenta, miała zaszyć ranę, z której sączyła się krew. Wiedziała już wtedy, że traci nad sobą kontrolę – i wiedziała, że nie będzie już w stanie nic uczynić. Pamięta bardziej niż dokładnie te parę sekund, długich jak miesiące, kiedy usiłowała zachować trzeźwość umysłu... Na nic zdały się jej wysiłki, opadła na rannego i straciła przytomność, a jej trzecie oko otworzyło się na kolejną dramatyczną wizję śmierci nieznajomego człowieka. Mężczyzna zmarł, nieodratowany, a Cassandra została wyrzucona z kursu. Zamiast dyplomu otrzymała jedynie obietnicę, jakoby w Mungu mieli jej już nigdy do pracy nie przyjąć. Poświęciła pół życia na to, by zostać uzdrowicielką – choć była wtedy jeszcze bardzo młoda, to wówczas wydawało jej się, że na zmiany jest już za późno, nie mogła zrezygnować. Znalazłszy się w sytuacji bez wyjścia trafiła więc na mroczną skazę magicznej części Londynu – Ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Tam, gdzie nikt nigdy nikogo nie pytał o dyplom. Zataiła ten fakt przed matką, zapewniając ją, że kontynuuje nauki na kursie.
Zgodzono się ją zatrudnić w Mantykorze, miejscowej mordowni. Cassandra otrzymała nieduży pokoik o wątpliwym luksusie, gdzie nie tylko mieszkała, ale i opatrywała bywalców klubu z ran po bójkach, zorganizowanych, jak i przypadkowych, bądź przywracała ich do przytomności po zatruciach i przepiciach. Uczyła się na tych ludziach, z wieloma urazami miała wówczas do czynienia po raz pierwszy – ale radziła sobie z nimi, lepiej lub gorzej. Szczęście tym razem jej sprzyjało, pacjenci nie byli czarodziejami, którzy obawialiby się pozostawionej blizny lub bardziej bolesnego zabiegu. Miała do czynienia z ludźmi silnymi, zaprawionymi w bojach i, zdawałoby się, nieustraszonymi. Przez pół roku rzucona na głęboką wodę nauczyła się tam nie mniej niż w szpitalu. „Kawałek szkła wbił ci się w twarz, kiedy ten dryblas ze stolika obok rozbił na twojej głowie butelkę? Weźmiemy cię do Cassandry. Przemyje, pomaże, rano będzie jak nowe. Będzie bolało jak diabli, bo tutaj nie ma warunków, ale lepsze to, niż tłumaczenie się ze wszystkiego przed medykami w Mungu. Jest trochę dziwna, ale zaufaj jej i wszystko będzie w porządku” – mówili.
Początki na nowym gruncie nie były łatwe, ale Nokturn wyrabia charakter. Cassandra zaczęła nabierać pewności siebie, zamieniać się w kobietę kapryśną, pewną siebie i zdecydowaną, odbijając sobie w ten sposób dzieciństwo pełne lęków i samotności. Miała ze zbirami jasny, klarowny układ: oni zapewniali jej ochronę, a ona w zamian oferowała dyskretną i umiejętną pomoc uzdrowicielską. Nie ukończyła kursu, ale była pilną studentką, przez cały czas uczyła się na własnych błędach i starała  dokształcać się na boku. Wiedziała, że nie mogła sobie pozwolić na błąd.
Wkrótce jej imię stało się na Nokturnie powszechnie znane.

W Mantrzykorze poznała mężczyznę, z którym, połączona węzłem bliskości, sypiała przez niespełna pół roku. Wmawiała sobie, ze był to tylko jednorazowy akt gniewu, kiedy uderzył ją po raz pierwszy, że ludzie się kłócą, kiedy zrobił to po raz drugi, że mężczyźni czasem się unoszą...  Mocno odczuwała jego pogardę. Ale równie mocno go kochała – z każdym kolejnym dniem i z każdym kolejnym zadanym ciosem coraz mocniej. Nie potrafiła odejść, podążała za głosem serca, nie rozsądku – do czasu, aż zaszła w ciążę. Miała wizję, widziała, co się wydarzy; że skrzywdzi to dziecko tak, jak teraz krzywdził ją. Nie mogła na to pozwolić. Pewnego dnia, kiedy był w pracy, zabrała wszystkie swoje rzeczy i zniknęła z jego życia raz na zawsze – zniknęły obie, ona i ich nienarodzona córka. Wróciła wtedy do domu, gdzie mieszkała później przez większy okres ciąży i parę miesięcy po porodzie. W tym czasie jej napady wydawały się szczególnie niebezpieczne, zagrażały wszakże życiu małego dziecka. A nikt nie wiedział tyle zarówno o nich, jak i o samej Cassandrze, co jej własna matka.


Za pieniądze zarobione w Mantykorze Cassandra zdecydowała się wynająć nieduży dwupoziomowy dom na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu. To stara drewniana chata o skrzypiącej podłodze, którą przystosowała do własnych potrzeb i zamieniła w niewielką lecznicę. W pokoju przeznaczonym dla pacjentów znajdują się dwa niewygodne łóżka i jeden siennik – niewiele, ale we własnym kącie poczuła się dużo lepiej, niż na matczynym garnuszku. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Nokturn nie jest dobrym miejscem na wychowywanie dziecka, ale przecież to tylko chwilowe, powtarzała sobie ciągle, tylko na parę miesięcy, póki nie stanie na nogi i nie odkryje swojej właściwej drogi. Chwile szybciej, niż planowała, przeobraziły się w miesiące, a miesiące w lata. Jej przychodnia funkcjonuje już od sześciu lat.
Usługi Cassandry są stosunkowo tanie, choć przeprowadzane w słabych warunkach i zazwyczaj mocno bolesne dla pacjenta. Jej igły nie zawsze są ostre, a ręczniki nie zawsze perfekcyjnie czyste – ale za to dostępne dla każdego mruka spod ciemnej gwiazdy. Nie posiada również wyspecjalizowanych magicznych przedmiotów przydatnych podczas wielu zabiegów. Nigdy nie pyta o nazwisko.
Leczy praktycznie wszystko, z czym się do niej przyjdzie. Coraz częściej zdarza jej się oglądać martwe ciała w sytuacjach, kiedy klienci nie są zainteresowani oddaniem zwłok praworządnym służbom. Cassandra nie zadaje niepotrzebnych pytań. Robi, za co jej się płaci i stara się robić to dobrze. Przez sześć lat prowadzenia lecznicy nabrała dużego doświadczenia i odbyła niezwykle cenną praktykę, weszła w schematy uzdrowicielskiej pracy, a nawet zrozumiała zasady panujące na Nokturnie. Już świadoma własnych umiejętności nie obawia się przeprowadzać nawet skomplikowanych zabiegów. Gdzie diabeł nie może... tam przyślijcie Cassandrę. Czasem woła ją się na zorganizowane pojedynki, czasem przynosi się jej półżywych z knajp i rynsztoków - a czasem zbiera ich sama.
Być może czasem jest aż nazbyt pewna –  stażu wszakże ostatecznie nie ukończyła, a poprzez samodoskonalenie nie uda się jej z pewnością opanować wszystkiego, brakuje jej również specjalistycznego magicznego sprzętu, eliksirów, a nawet rzeczy tak błahych, jak opatrunki, które w obecnych warunkach najczęściej pierze jej córka.
Nad pacjentem zawsze zachowuje stalowe nerwy. Nie brzydzi jej już ludzka biologia, najohydniejsze rany nie czynią na niej większego wrażenia, nie czyni go także leżące przy niej, purkające i bulgoczące martwe ciało. Podczas pracy wydaje się chłodna i zdystansowana, beznamiętna, zupełnie jak gdyby kroiła chleb lub cerowała stare skarpety.

Pośród wielu osób, które się przewinęły przez jej skromny przybytek, najmocniej zapamiętała  mężczyznę zajmującego się handlem trollami. Przebywał u niej aż tydzień, na leczeniu wyjątkowo ciężkich ran pozostawionych przez czarną magię – było to z jej strony niecodzienne, zwykle nie trzymała pacjentów dłużej niż trzy dni, niezależnie od ich stanu. Z przeszło dwadzieścia lat starszym od niej czarodziejem rychło znalazła jednak wspólny język i szanowała czas, który spędzili razem. Zainteresowanej pochodzeniem ran Cassandrze Yaxley zaprezentował działanie czarnej magii, przekazując jej podstawy tejże dziedziny.
Nie miał pieniędzy, więc jako zapłatę ofiarował jej trolla, który w onym czasie wydawał mu się zbyt słaby, by sprzedać go po właściwych stawkach. Umhra – bo tak się nazywał –  okazał się być inteligentnym, o ile tylko można tak powiedzieć o trollu,  stworzeniem, niezwykle łagodnym. Niedużym, o krótkich kończynach, opasłym tułowiu i zielonkawej skórze. Jego pysk, porośnięty kurzajkami, wydaje się nawet czasem uśmiechać. Mierzy około dwóch metrów – co jak na trolla znaczy bardzo niewiele. Cassandra zapewnia mu pożywienie, a on zapewnia jej bezpieczeństwo. Lubią się. Co prawda roztacza się od niego dość specyficzny zapach, ale w pomieszczeniu, w którym i tak co rusz pojawiają się kolejne zwłoki, nie robi to wielkiej różnicy.
Umhra stał się czymś w rodzaju ducha opiekuńczego, strażnika domowego ogniska. Cassandrze dodał pewności siebie, dzięki niemu uzdrowicielka nie musiała dłużej lękać się przebudzenia swoich pacjentów. Jej córce dał natomiast przyjaźń, której dziewczynka nie mogła odnaleźć nigdzie indziej.


Dziś Cassandra jest osobą, która wie, czego chce i nie obawia się przebierać w środkach, aby zdobyć cel. Życie nauczyło ją ostrożności, przezorności, zrozumiała, jak istotne jest zachowanie zdrowego rozsądku w każdej sytuacji. Bywa zachowawcza, ostrożna, nieufna – minie sporo czasu, nim zwierzy się ze swoich tajemnic. Ciągłe ukrywanie się i praca z najgorszymi zbirami spod ciemnej gwiazdy wypracowały u niej pewnego rodzaju wyrachowanie. Potrafi kłamać, grać kogoś, kim nie jest, udawać celem osiągnięcia korzyści. Stała się kobietą świadomą swojego ciała, zdolną przyjąć rolę uwodzicielki pozbawionej skrupułów. Pod tą wyjątkowo grubą skorupą fałszu i obojętności, w sercu Cassandry wciąż tli się jednak płomyk ciepła, złakniony prawdziwej i szczerej bliskości drugiego człowieka.
Dziś mocniej, niż kiedykolwiek wcześniej, wierzy w moc przeznaczenia. Szpital św. Munga nie był jej pisany, jej szczęściem okazała się być córka, która przecież nie przyszłaby na świat, gdyby Cassandra nigdy nie pojawiła się na Notkurnie. Zamiast walczyć ze swoim życiem, dała się ponieść wartkiemu nurtowi. Zrozumiała, że nigdy nie pozbędzie się swojego przekleństwa, zapragnęła więc przejąć nad nim kontrolę. Zgłębia arkana wróżbiarstwa, sięgnęła po publikacje matki. Żyje w ciągłym strachu, obawiała się, że podczas zamieszania z Grindelwaldem, ktoś będzie mógł chcieć sięgnąć po jej dar – przecież wie, że Ministerstwo kontroluje wieszczy. Ukrywa się. Ucieka.
Wraz z córką zaczęła ćwiczyć animagię, sądząc, że dzięki niej dziewczynka będzie miała więcej wolności, że to pomoże w ochronie dziecka. Wie, że Lisa nie ma szans dokonać większych postępów, póki nie otrzyma pierwszej różdżki, lecz chce zaznajomić ją z tematem jak najwcześniej, by później przyszedł z większą łatwością. Przeceniła również swoje możliwości, podczas wspólnych prób jedynie włosy Cassandry zmieniają kolor na kruczy, kilka razy zdało jej się, że jej stopy zaczęły przeobrażać się w szpony i nic ponadto się nie wydarzyło. Przed nimi obiema jeszcze wiele lat żmudnych ćwiczeń.

Lisa ma już dzisiaj sześć lat i jest dla Cassandry prawdziwym szczęściem. Nie zna swojego ojca, wie o nim tyle, że wyjechał bardzo daleko. To ładne dziecko, ma urodę po matce. Bardzo dojrzałe jak na swój wiek, spokojne. Nokturn wyrabia charakter. Cassandra wychowywała córkę razem z przyjaciółką, której bliskość w onym czasie była dla niej jak miód na rozszarpane rany.
Dziś Cassandra żyje tylko dla niej, tylko dla córki, którą kocha całym sercem i za którą bez wahania oddałaby wszystko co ma, a nawet to, czego nie ma, a co mogłaby zdobyć. Obwinia się za przekazanie jej swojego przekleństwa, nieprzerwanie żywi jednak nadzieję, że wizje Lisy będą się objawiać w łagodniejszy sposób, niż u niej. Bardziej jak u babki.

Nazwisko, które nosi, jest sławne, dlatego też nazwiska – będąc na Nokturnie – nie używa nigdy. Jest Cassandrą. Po prostu Cassandrą, nie Cassandrą Vablatsky. Napady, które miewa, są jednakże widowiskowe, temu też trudno uznać byłoby je za tajemnicę. Co prawda, wiedzą o nich głównie bliscy przyjaciele, rodzina, ale także – kilku pacjentów, przy których zdarzyło jej się utracić nad sobą kontrolę. Wiedzą także ludzie z Munga, którzy byli świadkami jej napadu podczas asysty przy operacji. Musieli również wiedzieć nauczyciele oraz część uczniów. Krąg takich osób – choć niby poufny – wydaje się samej Cassandrze niebywale duży, a to rodzi w niej obawę o swoją własną przyszłość. Ona chce tylko przeżyć – po prostu. Przeżyć, by móc chronić swoje dziecko.

Może wydawać się niedostępna, bywa sarkastyczna. Nie przepada za mężczyznami. Wysoko uniesiona głowa świadczy o bucie i pewności siebie; doskonale skrywa nieustannie towarzyszący jej lęk. Ma zgrabną, kobiecą sylwetkę, jest raczej wysoka, czekoladowe włosy w lecznicy kryje pod granatową chustą, dodatkowo splatając je w gruby, przewiązany czarną wstążką warkocz. Nosi się odpowiednio do sytuacji, raczej nie prowokacyjnie. Jej pierś ozdabia wisior ze szklanym medalionem z zamkniętą w środku suszoną jarzębiną zebraną dla niej przez córkę. Skóra czarownicy pachnie agrestem i miodem, głos ma niski, melodyjny.



… na tle zorzy liliowej widać było testrala, wspartego na przednich nogach. Miotał łbem, wykręcał go w stronę grobu i rżał. Trzepały się nad tym żywym trupem, wzlatywały, spadały i krążyły wron całe gromady. Zorza szybko gasła. Zza świata szła noc, rozpacz i śmierć.


Patronus: Nosi w sobie zbyt wiele negatywnych emocji, by móc go wyczarować.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 0 Brak
Zaklęcia i uroki: 0 Brak
Czarna magia: 1 +1 (różdżka)
Magia lecznicza: 29 +2 (różdżka), +3 (czerwony kryształ)
Transmutacja: 5 +2 (różdżka)
Eliksiry: 5 Brak
Sprawność: 0 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: trollańskiI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaIV40
Astronomia II10
KłamstwoI2
Ukrywanie sięI2
ZielarstwoI2
ONMSI2
Starożytne RunyI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Brak-0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
GotowanieI0,5
KrawiectwoI0,5
ŚpiewI0,5
WróżbiarstwoI1
AktywnośćWartośćWydane punkty
brak--
GenetykaWartośćWydane punkty
Jasnowidz-1 (+2)
Reszta: 10,5

Wyposażenie

Różdżka, troll (Umhra)





[bylobrzydkobedzieladnie]




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.



Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 05.04.17 12:25, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   09.09.17 14:42

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Karta wyjątkowo przyjemna. Pomimo obszerności przemknęłam przez nią szybko, a co ważniejsze naprawdę wciągnęłam się w historię. Ładny styl, wszystko przejrzyście opisane, wiele można dowiedzieć się o życiu Cassandry, jak i jej charakterze. Już po pierwszych akapitach wiedziałam, że postać została dokładnie przemyślana, idealnie wpisuje się w realia... Wobec tego nie mam żadnych zastrzeżeń - leć do fabuły i zdominuj Nokturn!
Witamy wśród Morsów! hug

OSIĄGNIĘCIA
Złoty order dla najlepszej matki na świecie za opiekę nad Lisą i ucieczkę od jej ojca;
Weteran, Genealog, Księżniczka na wieży, Samouk, Mały pędzibimber, Weteran II,
Ślepy los
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Umiejętności
Jasnowidz - czarnowidzenie, wizjom towarzyszą napady drgawek podobnych epilepsji.
Animagia
Kartę sprawdzał: Allison Avery


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   09.09.17 14:43

WYPOSAŻENIE
Różdżka, Troll (Umhra), Czerwony kryształ, Dzieje magii (od Alisy Mulciber)

ELIKSIRY [?] Eliksir giętkiej mowy (3 porcje, stat. 5)
Niemo-war (3 porcje, stat. 5)
Eliksir przeciwbólowy (4 porcje, stat. 5)
Wywar wzmacniający (4 porcje, stat. 5)
Mieszanka antydepresyjna (4 porcje, stat. 5)

INGREDIENCJEposiadane: jaja popiełka, pnącza diabelskiego sidła

[06.08.17] Ingrediencje (maj)
[10.10.17] Wykorzystano: jad smoka, sierść gryfa, włosie akromantuli, piołun, płatki ciemiernika, jagody jemioły, skrzeloziele, ślaz

BIEGŁOŚCI[20.07.17] Wsiąkiewka +2PB
[03.09.17] Wsiąkiewka +2PB
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[17.07.15] Zakupy -900 pkt
[29.11.15] Udział w Festiwalu Lata +40 pkt
[07.01.16] Wsiąkiewka, sierpień +30 pkt
[25.01.16] Więzienie +50 pkt
[25.03.16] Udział w pokojach halloween +50 pkt
[06.07.16] Wsiąkiewka wrzesień +30 pkt
[17.07.16] Wyrównanie punktów +300 pkt
[18.07.16] Osiągnięcia: Weteran; +100 pkt
[18.07.16] nauka animagii, -700pkt
[07.09.16] Czara Ognia +10 pkt
[20.09.16] Wsiąkiewka listopad/grudzień, +30 pkt
[30.11.16] Sowa: -50 pkt
[22.12.16] Osiągniącia: Genealog, Księżniczka na wieży +90 PD
[23.01.17] Zakup kociołka cynowego -75 PD
[23.01.17] Zlecenie MM (eliksir senności), +20 pkt
[26.01.17] Osiągnięcie - Samouk: +30 PD
[26.01.17] Zwrot PD; +20 PD, 1 pkt eliksirów
[02.04.17] Zwrot pd (kociołek) +75 PD
[05.04.17] -200 PD; +2 L
[19.04.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień), +50 PD
[19.04.17] Zdobycie osiągnięcia (Mały pędzibimber), +30 PD
[27.05.17] +5 pkt do statystyk
[13.06.17] Aktualizacja postaci: +14 punktów magii leczniczej, -820 PD
[10.07.17] Zdobycie Dziejów magii (prezent od Alisy Mulciber)
[17.07.17] Osiągnięcie: Weteran II +100 PD
[20.07.17] Wsiąkiewka (kwiecień) +60 PD, +2 PB
[03.09.17] Wykonywanie zawodu (majoczerwiec), +50 PD
[03.09.17] Wsiąkiewka (kwiecień II) +60PD, 2PB
[05.09.17] Zdobycie osiągnięcia (Ślepy los), +30 PD
[11.11.17] Zwrot za statystyki i animagię, +140 PD


Powrót do góry Go down
 

Cassandra Vablatsky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Cassandra Vablatsky
» Lysandra Vablatsky

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17