Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Minął fabularny rok...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime17.07.17 2:18

Minął fabularny rok...

Temat umożliwia uzupełnienie kart postaci poprzez dodanie fragmentu opisującego to, co działo się przez cały fabularny rok pełen tragedii, zmian i niespodzianek. Każdy gracz, którego postać ukończy rok fabularnej aktywności (będzie to sprawdzane na podstawie wsiąkiewek - miesiąc, w którym postać posiada pierwszy ukończony wątek opisany we wsiąkiewce, będzie uznany za pierwszy miesiąc jej fabularnej aktywności), może w 600-1000 słowach opisać jej dotychczasowe perypetie z uwzględnieniem wydarzeń dla niej najważniejszych i takich, które mogą się przydać przy ustalaniu relacji. Nie istnieją inne wymagania, aktywność postaci nie musi być ciągła ani obecna w każdym miesiącu, jeśli tylko jesteście w stanie opisać jej roczne perypetie na przynajmniej 600 słów, możecie to zrobić.

W momencie, w którym postać ukończy fabularny rok (dla przykładu: postać będąca na forum od początku, a więc od lipca 1955 r. może dodać swoje uzupełnienie w chwili rozliczenia majowo-czerwcowej wsiąkiewki), może skorzystać z poniższego kodu i wkleić w tym temacie opis swoich losów; następnie zostaną one sprawdzone i zaakceptowane, a potem wklejone do Waszych kart postaci. Nagrodą za utworzenie zaakceptowanego uzupełnienia karty jest 1 punkt biegłości. Fabularny miesiąc końcowy musi zgadzać się z aktualnym miesiącem fabularnym, w niektórych przypadkach czasem będzie to więcej niż rok.

Podsumowanie można umieścić za każdy rok fabularnej aktywności.


Kody:
 




Sierpień '55 - Wrzesień '56

Orientacja polityczna: Zdradziła rycerzy, dostrzegając ich zło i teraz staje na straży mugolaków, sprzeciwiając się niesprawiedliwościom.
Ścieżka kariery: Została szefową biura aurorów, a potem ministrą.
Rozwój: Porzuciła czarną magię, zgłębiając się w sztukę obrony przed nią, ponadto poświęciła się sztuce malunku, osiągając w tej dziedzinie mistrzostwo.
Więzy krwi: Wyszła za mąż i urodziła trojaczki.
Zyskane znamiona: Zyskała szramę po czarnomagicznej klątwie nad lewym okiem w starciu z dawnymi sprzymierzeńcami.


Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nunc lacinia ipsum sed lorem ultrices tincidunt. Suspendisse fringilla, mauris at posuere sodales, odio turpis hendrerit justo, eget maximus libero massa congue mauris. Donec at sodales quam. Curabitur rutrum dolor ante, malesuada malesuada tortor egestas vitae. Donec vulputate consectetur leo, eu porta sem porttitor et. Proin gravida magna ex, vitae malesuada elit interdum ac. Aliquam at viverra nunc. Nullam imperdiet justo mi, placerat finibus est vehicula nec. Curabitur porta ante quis tempus pharetra. Nullam a turpis quis dui imperdiet pulvinar. Vestibulum ante sapien, euismod at augue ac, bibendum hendrerit eros. Cras ligula augue, euismod et nisi non, sodales faucibus ligula. Morbi eget tortor tristique, suscipit nibh eu, luctus dolor. Cras aliquet varius viverra.



Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 31
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/38
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime10.02.18 19:54


Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: Cassandra wbrew swoim przekonaniom stanęła po stronie Rycerzy Walpurgii.
Ścieżka kariery: Wciąż prowadzi lecznicę na Nokturnie. Odkąd oficjalnie opowiedziała się po stronie rycerzy, znacznie częściej można w niej znaleźć popleczników Czarnego Pana.
Rozwój: Nauka animagii przyniosła efekty, po długich latach Cassandra opanowała podstawy tej sztuki. Wciąż doskonali swoje umiejętności, ale potrafi już przybrać zwierzęcą postać - okazała się nią wrona. Nieustannie kształci swoje zdolności medyczne, od pewnego czasu odświeża także wiedzę z zakresu eliksirowarstwa, coraz mocniej pragnąc liczyć tylko na siebie.
Więzy krwi: Sytuacja Cassandry nie uległa zmianie, wciąż mieszka z siedmioletnią córką.
Zyskane znamiona: Brak.


Żmudne ćwiczenia, ciężka praktyka i lata nauki, bystry rozum, zdolności koncentracji i skupienia umożliwiły jej ziścić pragnienia i pojąć sztukę animagii - choć, przynajmniej na razie, na podstawowym poziomie. Nie była zaskoczona, że stworzeniem, które formę przybrała, była wrona - uosobienie złych wieści, złowróżebny symbol, zwiastun śmierci unoszący się nad polem bitwy. Znajomość podstaw nie umożliwia jej - jeszcze - korzystania z tej zdolności tak, jak tego pragnęła, ale nie spoczęła na laurach i wciąż pracuje nas swoimi umiejętnościami. Nie prioretytowo, te w ostatnich miesiącach mocno się przeorganizowały.

Powrót ojca Lysandry początkowo wzbudził w niej popłoch, lecz oto musiała wreszcie stanąć naprzeciw koszmaru jej życia - koszmaru, który ostatecznie pokonała przy pomocy sojuszników zyskanych dzięki nokturnowej działalności. Zamordowali go Mulciberowie, chroniąc jej córkę przed potwornym losem. Ojciec i syn stanęli naprzeciw syna i brata - ta sama krew, co w ich trojgu, krążyła wszak w widocznych przez zbyt bladą skórę żyłach Lysandry.
Te wydarzenia położyły się cieniem na wszystkim, w co dotąd wierzyła - udowadniając, że to nie tajemnicze fatum rządzi nią, a ona nim. Powoli zaczynała zdawać sobie sprawę z faktu, że bez swoich umiejętności nie mogłaby przewidzieć wydarzeń, którym udało się przecież zapobiec. Urosła w wewnętrzną siłę, zyskała więcej pewności siebie, pozbyła się irracjonalnych lęków. Przestała wypierać się daru, odnajdując w nim swoją siłę, przestała wypierać się nazwiska, wywołując je z dumą - była Cassandrą Vablatsky i posiadała talent, za który wielu gotowych byłoby umrzeć.

Była Cassandrą Vablatsky i nikt nie był w stanie skrzywdzić jej dziecka.

Wielki pożar Białej Wywerny na Nokturnie wywołał wątpliwości u każdego czarodzieja, który na własne oczy ujrzał jego skutki, Cassandra gościła w swoich progach wielu, którzy zostali tamtego wieczoru ranni, nie dowierzając ogromowi destrukcji. Jednak to nie tamta noc, a kolejna, kiedy potężny magiczny wybuch zalał kraj straszliwą czarną magią, utwierdziły ją w przekonaniu, że w nadchodzącej wojnie musiała zająć czyjąś stronę - i że musiała być to strona wygranego, a tej upatrywała się jedynie wśród ludzi, których potęgę znała.
Anomalie najmocniej uderzyły w dzieci, również w Lysandrę, którą większość maja poiła eliksirami słodkiego snu, zabezpieczając jej delikatną psychikę przed okrucieństwami dnia codziennego: Cassandra chciała zrozumieć. Pojąć magię, krzywdzącą jej dziecko, zdobyć wiedzę, która pozwoli jej zatrzymać ten koszmar. Rycerze Walpurgii to umożliwiali, więc ona stała się ich częścią. Nie kierowała nią idea, kierowała się zyskiem i potrzebą bezpieczeństwa, wiedząc, że posiada umiejętności, które mogą zadowolić człowieka dowodzącego tak potężnym czarodziejom jak ci, których znała i o których wiedziała, że stali u jego boku. Wiedziała, że potrafi być przydatna - i że jest w stanie wyrobić sobie pozycję własną ciężką pracą. Już od dłuższego czasu odświeżała swoją wiedzę dotyczącą alchemii, była uzdrowicielką z doświadczeniem, którego potrzebowali, posiadała też trzecie oko. I zamiast nadal wypierać się swojego daru, pragnęła nad tym okiem - i tym, co potrafiło dostrzec - wreszcie zapanować.

I nie zamierzała pozwolić zginąć na wojnie czarodziejom, którzy ochronili jej córkę.

Szybko wcielała plany w życie, ledwie kilka dni po dołączeniu do organizacji zasiliwszy szeregi jednostki badawczej tychże i podejmując ambitną próbę zaleczenia sinicy. Choroba zbyt często występująca wśród czarodziejów - również za sprawą anomalii - okazała się zgrozą rycerzy, których zamierzała przed nią osłonić.

Narastający konflikt, jak i insze krwawe wydarzenia, zabrały jej wiele kobiet, które były jej bliskie. Pamięta - i pielęgnuje w sobie tęsknotę, która powoli rozpala iskrę zemsty. Serce dopuszcza się do siebie więcej emocji, po raz drugi otwierając się przed mężczyzną - dzielącym krew z pierwszym. Ostatni żywy, jak z baśni o trzech braciach, tak inny od zmarłych, był jej przyjacielem, obrońcą i przewodnikiem na wojennej ścieżce.



Z dodatkowych:

Patronus: Brak (Cassandra ma 0 w opcm, raczej go nigdy nie wyczarowała)
Bogin: Martwa Lysa (Jej ojciec już nie żyje, a Cassandra już się go nie boi)





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
Benjamin Wright

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 45
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime15.03.18 13:13


Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: ugruntowana; po popełnieniu wielkiego błędu i straceniu pierścienia Zakonu Feniksa, Benjamin spoważniał, oddając idei Dumbledore'a całe swoje serce - i życie; przeszedł Próbę, został Gwardzistą
Ścieżka kariery: wyjście ze szponów nałogu i poświęcenie się pracy przyniosło rezultaty, ze zwykłego opiekuna smoków został nadzorcą wschodniej części rezerwatu Peak District, zajmując się głównie nowowyklutymi i młodymi smokami
Rozwój: jako Gwardzista skupia się na nauce obrony przed czarną magią, nie zapominając jednak o rozwoju fizycznym; chce bronić innych zarówno dzięki sile zaklęć jak i własnych mięśni
Więzy krwi: ponownie zbliżył się do rodzeństwa: do ukochanej Hani, która przejęła rodzinny sklep miotlarski oraz do Josepha, odnoszącego kolejne sukcesy jako ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Zyskane znamiona: poważne poparzenia na prawym boku i ramieniu, które otrzymał w wyniku pierwszomajowego wybuchu; blizny zadane sobie samemu w trakcie Próby Gwardzisty, głębokie rozcięcia ciągnące się od nadgarstków aż do zgięcia łokci na obydwu rękach; lewe ramię, pokryte tatuażami, jest całkowicie zniszczone a tusz rozmył się na poranionej skórze, tracąc pierwotne kształty


Przed i po. Ostatni rok Benjamina można rozpatrywać na zasadzie podziału, głębokiej wyrwy, która oddzieliła niechlubną przeszłość od niepewnej przyszłości; grzech od wybaczenia, błąd od naprawy, wstyd od poświęcenia. Rok pełen sprzeczności i jednocześnie przyśpieszonego dojrzewania, porzucania chłopięcego, niefrasobliwego podejścia, na rzecz tego dorosłego, świadomego okrucieństw, które niesie życie.

Powrót do Londynu wiązał się z wieloma zmianami. Benjamin zamieszkał w podniszczonej kamienicy na Śmiertelnym Nokturnie, spędzając wolny czas w podrzędnych spelunach, jako rozrywkę rozpatrując bijatyki i wlewanie w siebie przesadnych ilości alkoholu. Wszystko, byleby zapomnieć o przeszłości, pogrzebać dawne błędy - pod stertami nowych, poważniejszych. Napoje wyskokowe zmieniły się w narkotyki, najpierw słabsze, potem te poważniejsze; tylko tak mógł pozbyć się demonów przeszłości, utopić tęsknotę za dawnym życiem, uśpić uczucia, którymi darzył Percivala. Jednocześnie pracował w rezerwacie Peak District, obecność smoków stanowiła przeciwwagę dla destrukcyjnych zachowań. Poświęcał im całą swoją uwagę, nadawał imiona, oswajał i pomagał, szczególną troską darząc parę wiekowych Ogniomiotów Katalońskich, wyrwanych z łańcuchów banku Gringotta. Dbał także o młode smoki oraz najmniejszych mieszkańców terrariów, skupiony i odpowiedzialny, starając się stworzyć zwierzętom jak najlepsze warunki rozwoju.

W międzyczasie został poinformowany o istnieniu Zakonu Feniksa. Dołączył do niego kilka tygodni po pogrzebie Slughorna, pałając wielką wiarą w idee głoszone przez Dumbledore'a. Sam pochodził z mieszanej rodziny, a poruszając się po Nokturnie często natykał się na czarnoksiężników, wiedząc, do jakich okrucieństw są zdolni. Niepokojące nastroje w Ministerstwie Magii także nie umknęły jego uwadze, wyczuwał, że szykują się wielkie, dramatyczne zmiany, jakich chciał zostać częścią. Ciągle walcząc z własnymi słabościami i finalnie tę walkę przegrywając. W marcu, gnany nowym zadurzeniem i związanym z tym bólem, chcąc wyrwać się z narkotycznej spirali prowadzącej prosto w dół, utracił pamięć a wraz z nią pierścień Zakonu Feniksa.

Wraz z początkiem kwietnia otrzymał jednak drugą szansę. Dzięki Bathildzie Bagshot udało mu się podejść do Próby Gwardzisty, którą przeszedł, grzebiąc najbliższe mu osoby, pozbywając się słabości, oddając swoje życie i wiążąc własną magię już na zawsze z Zakonem. Zrozumiał, co utracił, pojął własne przewinienia, pragnąc naprawić je i w końcu zamknąć przeszłość tak, jak powinien zrobić to od dawna. Bolesne potknięcie nauczyło go pokory: widocznie potrzebował prawdziwego załamania, by jednoznacznie odbić się od dna i zrozumieć, co tak naprawdę liczy się w jego nowym życiu. Próba pozostawiła w nim trwałe blizny, obdzierając go ze słabości i ociosując z tego, co zbędne. Pojął swoją rolę, wziął odpowiedzialność za czyny, stawił czoła własnym lękom, mogąc w skupieniu walczyć o dobro najsłabszych i zagrożonych przez nowy porządek - i nową, groźną siłę, czającą się w cieniu; siłę, którą wzmacniali jego dawni przyjaciele. Świadomość przepaści, jaka oddzieliła go od Percivala, dodała mu sił, łamiąc serce na pół. Z tym większą zagorzałością poświęcił się Zakonowi, biorąc udział w Odsieczy. W misji nieudanej, ciążącej już na zawsze wyrzutami sumienia. Po raz pierwszy stracił tylu ludzi, po raz pierwszy jego decyzję doprowadziły w bezpośredni sposób do czyjejś śmierci, po raz pierwszy zawiódł - samego siebie i pokładane w nim nadzieję. Wyniósł się z Nokturnu, przenosząc do zaufanej przyjaciółki, Margaux, gdzie później sprowadził także dotkniętego anomaliami mugola. Wsparcie najbliższych pozwoliło mu pewniej stanąć na nogi - i rzucić alkohol na rzecz ziołowych herbat. Otrzymał także psa, szczeniaka, Kudłacza, którym opiekuje się równie troskliwie, co smokami.

Życie prywatne nie przynosiło jednak ukojenia. Harriett, była narzeczona, powróciła do jego życia, dając nadzieję na rozpoczęcie wszystkiego od nowa, pożegnania przeszłości i założenia prawdziwej rodziny. Wszystko to roztrzaskało się jednak w kontakcie z rzeczywistością, której część półwila oddała dawnemu przyjacielowi Benjamina. Nie mogąc wybaczyć zdrady i kłamstw, Wright jeszcze mocniej poświęcił się Zakonowi, rozumiejąc, że prawdopodobnie już nigdy nie będzie po prostu szczęśliwy, jako mąż i ojciec. Potrzaskane serce tylko umocniło jego poglądy, sprawiając, że finalnie dojrzał, konfrontując się z popełnionymi przez siebie błędami.

Do tej pory nie może otrząsnąć się z tych koszmarnych wspomnień, ze śmierci bliskich osób, z utraty przyjaciół i osób, które mu zaufały. Dalej walczy z własnymi demonami, odnajdując jednak spokój w działaniu, w naprawianiu tego, co zepsuł - także w przypadku anomalii. Maj, mający być pierwszym miesiącem bez terroru Grindelwalda, okazał się czasem tragicznym, przynoszącym krwawe żniwo ofiar. Przez podjętą wspólnie przez Gwardzistów decyzję, czarodziejski świat został dotknięty anomaliami, rozdarty i zniszczony - a niemagiczni, których obiecali chronić, stali się ofiarami niespodziewanych wybuchów. Ciężar tajemnicy przygniata go do ziemi, lecz nie poddaje się w próbach naprawy swych błędów. Wierzy w misję, przekazaną im przez Dumbledore'a, wierzy w siłę Zakonu, wierzy w drugą szansę, jaką ma zamiar wykorzystać jak najlepiej, zostawiając kwestie uczuć daleko za sobą. Zamierza zrobić wszystko, by przywrócić pokój i sprawiedliwość, ochronić najsłabszych - i jest gotów oddać za to życie, jest gotów oddać za to życie bliskich, w tym ukochanego rodzeństwa.



Quidditch: Zjednoczeni z Puddlemere, w których gra jego brat




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
you should see me in a crown
your silence is my favorite sound
watch me make 'em bow
one by one
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
And their hope grew with a hunger to live unlike before

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime29.03.18 15:47


Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: poglądy Deirdre zradykalizowały się, stała się Śmierciożerczynią, podporządkowuje wszystko idei czystości krwi i rozkazom Czarnego Pana; brzydzi się szlamu i pogardza nim, tak samo jak zdrajcami krwi oraz nieudolnymi poczynaniami Ministerstwa Magii, ośmieszającego się pod aktualnymi rządami
Ścieżka kariery: z prostytutki pracującej w Wenus do prywatnej kochanki, utrzymanki, metresy, pełniącej swoją służbę u lorda Rosiera
Rozwój: pilne zgłębianie tajnik czarnej magii pod okiem mentora przyniosły sukcesy, stała się biegła w okrutnych i wymagających klątwach, nie zapominając też o obronie, która wychodzi jej coraz lepiej
Więzy krwi: bez zmian - osłabione i zapominane, Dei dystansuje się coraz bardziej od krewnych; jeszcze nie wie, że pod sercem nosi dwójkę dzieci, spłodzonych na przełomie burzliwych, rozchwianych anomaliami miesięcy
Zyskane znamiona: tatuaż Mrocznego Znaku, uzyskany po Próbie Rycerza; sześć cienkich, srebrzystych, lecz powoli zanikających blizn na plecach po jednym z ostatnich, brutalnych klientów Wenus


Wenus coraz mocniej przytłaczało Miu - pomimo popularności i szacunku, jakim cieszyła się Czarna Orchidea, pętla zaciskająca się wokół smukłej szyi utrudniała nie tylko zaczerpnięcie oddechu, ale i rozpostarcie skrzydeł, osiągnięcie tego, o czym naprawdę marzyła. Coraz cięższe doświadczenia - renoma nienagannej i pozbawionej granic, przyciągała do niej mężczyzn o wyrafinowanych kaprysach - popchnęły ją do podjęcia odważnej decyzji, ryzykownej i brzemiennej w skutkach. Poproszenie jednego ze stałych bywalców Wenus o pomoc kosztowało ją wiele dumy, znała niebezpieczeństwo, wiążące się z tak bezpardonową śmiałością, ale Rosier nie nadużył pokładanego w nim zaufania, prowadząc ją pewnie na ścieżki wysypane cierpieniem i czarnomagicznym okrucieństwem. Finalnie okazując się nauczycielem niezwykle surowym, wymagającym z każdym dniem coraz więcej: początkowa pobłażliwość i rozbawienie śmiałymi ambicjami prostytutki zniknęły bezpowrotnie, a Deirdre oddała mu całą siebie.
Pracowała jeszcze ciężej, noce spędzając w Wenus, dnie na pilnej, dyskretnej nauce, czerpanej wprost z zakurzonych, ciężkich woluminów, by wieczory ofiarowywać wyłącznie swemu mistrzowi, wprowadzającemu ją coraz głębiej w tajniki czarnej magii. Im silniejsza się stawała, tym głębiej zapadała się w uczuciu, którym zaczęła darzyć lorda Kent.


Uczuciu, które zaczęło ją przerażać, wiązać, ubezwłasnowolniać. Wyczuwając zagrożenie ponownego uzależnienia swego losu od mężczyzny, zaczęła budować wyjście awaryjne w postaci narzeczonego, dojrzałego wiekiem przedsiębiorcy z Pokątnej. Zakochany do szaleństwa, stanowił dobry materiał do manipulacji i zwodzenia, mających finalnie doprowadzić do odejścia z Wenus i rozporządzania majątkiem wziętego pod Imperiusa człowieka. Pewniejsze zadbanie o własne życie nie zmniejszyło jednak zależności łączącej ją z Tristanem. To on doprowadził ją przed oblicze Czarnego Pana, ręcząc za nią; to dzięki niemu dołączyła do Rycerzy Walpurgii - i poświęceniem zasłużyła na Mroczny Znak, przechodząc przez trudy Próby. Pozbawiła życia trzech istot - a siebie samej: wszelkich granic, czując prawdziwą potęgę, moc, płynącą w jej żyłach najmroczniejszą z czerni. To dało jej odwagę do ochłodzenia relacji ze swym mistrzem. Przyjęła zaręczyny Asteriona, świadoma, że w tym samym czasie Tristan ślubuje wierność ukochanej półwili. W marcu, wypełniając wolę Lorda Voldemorta, odwiedziła wraz z Rosierem Isolde Bulstrode, udzielając jej bolesnej i ostatecznej lekcji, po zakończeniu której odważyła się wypowiedzieć mentorowi posłuszeństwo. Sądziła, że tak będzie najlepiej; że ich zbyt ścisła, intymna relacja powinna zniknąć, zastąpiona jedynie szacunkiem wynikającym z wspólnego służenia Czarnemu Panu.


Rozłąka mocno zatrzęsła jej światem - ponownie wpadła w rutynę upokorzeń i bólu, jakie otrzymywała od klientów Wenus. Problemy finansowe narastały, napięte stosunki z właścicielką burdelu tylko pogarszały sytuację a goście, skuszeni renomą niezłomnej Cesarzowej, pozwalali sobie na coraz więcej, pozostawiając na ciele Miu lśniące blizny. Świat Deirdre podzielił się na sacrum, poświęcone Czarnemu Panu, i profanum, prymitywną, upokarzającą egzystencję, nie pozwalającą jej w pełni skupić się na tym, co naprawdę ważne. Zmieniała miejsca zamieszkania, żyła więcej niż biednie, większość zarobionych galeonów przeznaczając na spłatę długów. Wszystko zmienił jednak maj, miesiąc gwałtownych zmian i potężnych anomalii, wstrząsających światem czarodziejów. Do Londynu powrócił były narzeczony, Apollinare, otwierając na nowo stare rany, rozjątrzone samotnością i lękiem. Był to jednak początek końca; końca życia, które wiodła, ledwie utrzymując się na powierzchni wzburzonej codzienności, upokarzana, torturowana i z trudem zapewniająca sobie środki do przeżycia kolejnego dnia.


Początek maja przyniósł czarodziejskiej społeczności koszmarne anomalie - a Deirdre upragnioną wolność. Tristan zabrał ją z Wenus, zawłaszczył jako swoją, zamieniając kajdany na własne, złote łańcuchy, lżejsze i przykuwające ją w luksusowych wnętrzach Białej Willi, dawnego domu zmarłego Corentina Rosiera. Początkowy sprzeciw i przerażenie szybko rozmyły się w starciu z rzeczywistością, pierwszą odkąd pamiętała tak słodką, lekką, pozbawioną odpowiedzialności i trosk. Urządzona z przepychem samotnia, zbudowana na wyspie, wśród różanych ogrodów, stała się dla niej oazą, miejscem, które niezwykle szybko zaczęła nazywać domem. Nigdy nie przypuszczałaby, że odnajdzie szczęście w tak upokarzającej relacji: stała się utrzymanką, kobietą całkowicie zależną od swego protektora. Sporadyczne próby buntu nie przyniosły większych zmian, ostrożnie zaczęła oswajać nową rzeczywistość, przyzwyczajając się do życia, o którym wcześniej mogła jedynie marzyć. Urażona duma dalej uwierała, lecz potrafiła przełknąć niedogodności, wykorzystując chaotyczne miesiące na powrót do dawnej siebie. Wycieńczona ponad dwoma latami pracy w Wenus, w końcu prawdziwie - i po raz pierwszy w życiu - odpoczywała, oddając się lekturze czarnomagicznych woluminów oraz zaspokajaniu pragnień swojego wybawcy. Podczas jednego z burzliwych, majowych wieczorów, zaszła w ciążę - o czym nie ma i długo nie będzie mieć pojęcia.




Kod:

[b]Amortencja[/b]: rozgrzany piasek, morska bryza, aromat róż wilgotnych od deszczu, skórzany pas, szafran i smoczy popiół, jakim pachnie po powrocie z rezerwatu Tristan
[b]Miejsce zamieszkania[/b]: Biała Willa na Wyspie Sheppey w Kent
[b]Quidditch[/b]: -
b]Aktywność[/b]: zgłębiam czarnomagiczne księgi, oddaję się niemoralnym przyjemnościom




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 63
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... A70f5bcd8fdd68d698b9d1269e0da304

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime01.05.18 13:40

 
Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: konserwatywny radykalizm; przeszedł próbę rycerza i stał się śmierciożercą, służąc Czarnemu Panu jako jeden z najwierniejszych.
Ścieżka kariery: przejął po wuju pieczę nad rodzinnym rezerwatem smoków.
Rozwój: zagłębiał się w czarnomagicznych sztukach pod kierunkiem lorda Voldemorta, nie zaniedbując dziedzin pojedynkowych - stając się coraz silniejszym i lepszym we wszystkim, co dotąd potrafił.
Więzy krwi: ożenił się z Evandrą z domu Lestrange, ma w drodze dwójkę dzieci - pierworodnego oraz bękarta w łonie kochanki; zmarł jego ojciec.
Zyskane znamiona: Mroczny Znak na lewym przedramieniu, symbol wierności wobec Czarnego Pana.


Tristan dorósł; dojrzał, by nieść nazwisko ojca, z dumą reprezentując swój ród. Po nieodpowiedzialnym, znudzonym swoją rolą chłopcem nie pozostał żaden ślad, zaczął baczyć na swoje zachowania i wystrzegać się błędów, samemu sobie nakładając ścisłą dyscyplinę - nigdy więcej nie dając nestorowi powodu, by spojrzał ku niemu nieprzychylnym okiem. Z większą powagą jął podchodzić do wszystkiego, czego od niego oczekiwano - mając w świadomości, że jako dziedzic Rosierów odpowiadał bezpośrednio za przyszłość swojej rodziny.
Zaręczyny z Evandrą sfinalizowały się w marcu, kiedy tylko zakwitły pierwsze róże - choć półwila do samego końca nie chciała stanąć na ślubnym kobiercu, Tristan nie przestał jej pragnąć i dopiął swego. Krzywoprzysiężył jej oddanie, dobrze wiedząc, że nie dochowa wierności, szczerze zapewnił ją o romantycznym uczuciu, pojąwszy ją za żonę na wietrznej plaży Dover. W noc poślubną w jej łonie zakwitł pierwszy pąk, pierworodne dziecko Tristana. To dla niej, dla Evandry, Tristan kupił i stworzył na nowo Fantasmagorię, niezwykły londyński teatr, w którym główną rolę grają trzy piękne syreny - istoty z herbu jej rodziny.
Krótko po ślubie dostąpił zaszczytu przejęcia pieczy nad rodzinnym rezerwatem smoków - wiedząc, że to wzmocni jego pozycje wewnątrz rodziny, starał się pełnić swoje obowiązki z największym oddaniem. Potknięcia nadrabiał sukcesami, zniszczenie rezerwatu przez magiczne anomalie, które nadeszły wraz z początkiem maja, został przyćmione przez ofiarowanie drugiego życia uznanej za wymarłą rasie smoka, wyspiarza rybojada, wskutek podjętej i zorganizowanej przez siebie smokologicznej wyprawy.
Odejście ojca w maju, choć spodziewane, było bolesnym ciosem i ostatecznie zmusiło go do przyjęcia na swoje barki pełnej odpowiedzialności - ale wówczas był już na to gotów. Miał silne ramiona, zdążył się przygotować. Starszy czarodziej zachorował wiele miesięcy wcześniej, jego dni były policzone - od dawna przygotował Tristana, by przejął jego rolę. Anomalie wdarły się w ich życie nagle, nie mieli szansy się pożegnać, ale to nie miało znaczenia - Corentin i tak czekał na śmierć, a kubeł zimnej wody, jakim było to zdarzenie, tym mocniej przypomniał Tristanowi o tym, kim był i czego od niego oczekiwano.
Zachowywał większą ostrożność, ale nie wyrzekł się hedonistycznych przyjemności, w których lubował się od zawsze - wciąż uwielbiał kobiety, alkohol i zabawę, słodką rozkosz przepełnioną nałogami. Nauczył się mniej obnosić ze swoimi nawykami, zachowywał większą dyskrecję - nie chcąc dać zaprzyjaźnionej rodzinie Evandry powodów do politycznych zgrzytów. Jego fascynacja Deirdre zaczęła się znacznie wcześniej, niż wtedy, kiedy najpiękniejsza spośród egzotycznych prostytutek poprosiła go o nauki mogące stanowić klucz do świata, który dotąd był dla niej zamknięty. Stała się jego czarnym łabędziem: nauczył ją latać na skrzydłach własnej potęgi, zaprowadził przed oblicze Czarnego Pana, wyrwał z burdelu, dał dom, zapraszając do prywatnej posiadłości ukrytej na jałowej wyspie Sheppey, założył smycz, z której nie miał zamiaru jej spuścić - i pokochał, uczuciem tak silnym, jak kochać potrafi on, dzieląc serce wobec dwóch kobiet, innych od siebie jak czerń i biel.
Nie wie jeszcze, że jego kochanka również nosi w łonie jego dziecko.
Stanął pośród pierwszych czarodziejów, którzy podjęli wyzwanie rzucone przez Czarnego Pana i podjęli się przygotowanej przez czarnoksiężnika próby; zamordował mugolkę, czarownicę i młodego jednorożca, swoim zwyczajem szukając ofiar najpiękniejszych, zyskując w zamian śmierciożerczą maskę, znamię na lewym przedramieniu świadczące o pozycji, klątwę, o istocie której nic nie wiedział, a będącą ceną za odebranie życia jednorożcowi oraz władzę - ostatecznie stając się dziś pierwszym, który stał u prawicy lorda Voldemorta. Wewnątrz organizacji zaczął cieszyć się ciężko wypracowanym szacunkiem, wielokrotnie udowadniając swoją wartość - oraz oddanie. To w jego imieniu dokonywał rzeczy najstraszliwszych - w jego imieniu zabił i zniszczył dawniej obiecaną mu na żonę lady Bulstrode.
Bezduszność oraz brak skrupułów, a także niezmienne zamiłowanie do cierpiącego piękna, przejawiały się w każdym jego działaniu. Najpodlejsze cechy jego charakteru zaczynały uwypuklać się coraz wyraźniej, narcystyczny egoizm, potrzeba dominacji, władzy, przekonanie wsparte tradycją, najczystszym rodowodem, ale i artystyczną nonszalancją, o byciu kimś więcej, niż inni. Bo choć powinien już wiedzieć, że krew błękitna krwawi tak samo jak każda inna, to bezkarność utwierdzała go w przekonaniu, że wolno mu było wszystko.
Nie zapomniał o Marianne, lecz przestał zadręczać się jej zbyt nagłą śmiercią w dniu, w którym dokonał zemsty. Zadbał o to, by jej morderczyni cierpiała bardziej, niż jego siostra, wytłaczając z niej żywcem ostatnią kroplę krwi. Nazwisko bestii - Crouch - okazało się sztyletem wbitym prosto w plecy - sztyletem, który Tristan zamierzał wyjąć z pleców własnego rodu i wbić go prosto w plugawe serce Crouchów, skąd pochodził, obwiniając całą rodzinę za grzechy ich wyklętej córki. W jego żyłach płynęła wszak krew Crouchów - brzydził się jej i przed samym sobą przysięgał dalszą krwawą zemstę. Wiedział, że jego coraz silniejsza pozycja zaczynała stanowić coraz silniejszą ochronę dla jego rodziny.
Wierzy, że ostatecznie zdoła zapanować nad życiem i śmiercią - że jeśli odebranie życia jest tak proste, przywrócenie go nie może być znacznie trudniejsze. Wierzy, że Marie może do niego wrócić. Sztuka tworzenia inferiusów miała być pierwszym krokiem ku sprowadzeniu jej do żywych, ale wciąż rozumiał zbyt mało. Nie dostrzegał, że im więcej miał w rękach władzy, tym bledsza i mniej istotna wydawała się pamięć o zmarłej siostrze.


Stał się czarodziejem świadomym, dojrzałym i coraz lepiej odnajdującym się u władzy, która zaskakująco - niepokojąco? - łatwo zaczęła wpadać mu do rąk. Stał się kolcem róży, która zakwitła krwistym szkarłatem, sadystą rozmiłowanym w cierpiącym pięknie.  





Bogin: brzemienna Evandra - umierająca, krwawiąca, z przebitym brzuchem
Amortencja: chcę do starych dopisać opium, zapach Deirdre





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
Samuel Skamander

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 52
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... Tumblr_nkleo3UYru1sibekyo2_500

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime06.11.18 21:09


Lipiec '55 - Sierpień '56

Orientacja polityczna: Promugolska bez dwóch zdań; swoje życie i siłę powierzył idei Zakonu Feniksa, przeszedł Próbę, został Gwardzistą.
Ścieżka kariery: W pracę aurora wpisany jest pracoholizm, Skamander nie różnił się w stereotypowej konwencji. Za poświęcenie i wieloletnia pracę, w kwietniu 1956 roku awansował na starszego aurora.
Rozwój: Samuel jest nie tylko aurorem, ale i Gwardzistą w Zakonie Feniksa, dlatego oczywistym jest, że skupiał się na treningu przede wszystkim magii obronnej i zaklęć. Czas poświęcił też na naukę magii bezróżdżkowej i oklumencję.
Więzy krwi: Z chwila, w której Samuel przeszedł Próbę, wybrał ścieżkę, w której najważniejsza więzią była ta, która łączyła go z ideą Zakonu i przysięgą Gwardzisty. Z czasem utwierdzał się w przekonaniu, że aby wypełnić przysięgę, musi się jej oddać w całości. Nie było tam miejsca na uczucia. Tym bardziej, że śmierć porywała tych najbliższych, odbierając mu nie tylko przyjaciół, ale także rodzinę.
Zyskane znamiona: Skamander - to auror i gwardzista, blizny są wpisane w jego zawód, i powinność - cztery grube blizny na knykciach lewej dłoni; okrągła blizna po wypaleniu na lewym ramieniu; pionowa blizna idąca od nadgarstka do knykcia przy środkowym palcu prawej dłoni; rany na lewym przedramieniu po cięciu się nożem; blizny w kształcie podłużnych cięć szpon na klatce piersiowej; szramy po lewej stronie twarzy: jedna ciągnąca się od kości policzkowej do kącika ust, druga, cieńsza i mniej widoczna, wzdłuż kości szczęki; oberwany płatek lewego ucha; szrama po głębokiej ranie na prawej stronie szyi w okolicy tętnicy


Światło w ciemności

Magia wartko płynęła we krwi Skamanderów. Silna, czysta i przede wszystkim, ugruntowana w rodowej dewizie - Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga. Ta sama moc, pociągała go dalej, an wybraną ścieżkę aurora. I ta sama, wartko płynąca w żyłach, otworzyła go na naukę magii bez konieczności użycia różdżki. Narzędzie, przewodnik, który kierunkował wolę w wymawianych inkantacjach był pomocą, wzmocnieniem, bez którego Samuel nauczył się czarować. Proces długi, nie mający nic w spólnego z bezmyślnym szastaniem i dawną, popisową i beztroską naturą. Skamander wyrósł z lekkoducha, który w murach szkoły zajmował się brawurą, miłostkami i chęcią zdobywania popularności.

Zrezygnował też z świadomie, bądź nie, przyklejonej metki bawidamka i kobieciarza, który w duchu, bez końca szukał ukojenia po zmarłej ukochanej. Z tą, pożegnał się podczas Próby, w kwietniu 1956 roku, składając przysięgę i na zawsze wpisując swój żywot w idee Zakonu, o którym usłyszał i dołączył, jako jeden z pierwszych. Zawierzył wtedy nie tylko snom i głosowi Profesora. Poczucie sprawiedliwości nie pozwalało na bezczynność i obojętność wobec szerzącego się zła. Najpierw Grindewalda, potem rosnącej w siłę, drugiej frakcji - Rycerzy Walpurgii.
Świadomość istnienia i powiększających się szeregów wrogów, obligowała do wysiłków w ciągłym rozwoju. Pracował nad wzmocnieniem tak ciała, umiejętności i ducha. Największy nacisk kładąc na magię obronną, tak konieczną w zderzeniu z czarna magią. Z pomocą jednego z najbardziej zasłużonych aurorów, nauczył się oklumencji, która stanowić miała mur przeciw zakusom plugawej magii, atakującej umysł. Umiejętność wyostrzyła wrażliwość umysłu na postrzeganie świata, w tym kłamstwa, którym wrogowie z taką łatwością szafowali. Nauczył się ciszy, chłodnego dystansu, który oddzielał go od pochopnych decyzji, ugruntował pozycję bardzo skutecznego aurora. I przede wszystkim, pokonał swój strach, otrzymując w zamian klątwę, która ciągnąć się miała za nim już do końca.

Nie każda decyzja, którą podjął, spotkała się z dobrem. Majowy wybuch i pojawienie się anomalii, było dziełem rąk jego i innych Gwardzistów. To oni na swoich barkach nieść mieli ciężar wielu śmierci, jako konsekwencji otwarcia skrzyni Gellerta. Chaos rozlał się w całej Anglii, wywracając do góry nogami życie nie tylko czarodziejów, ale i nieświadomych magii, mugoli. W imię czego? czy chociaż pozbyli się przyczyny zła, która zdolna była do najbardziej okrutnych działań? Porwania wyjątkowych dzieci, tych, które wyrwali z lochów Hogwartu. Jak daleko miął się posunąć, by osiągnąć szaleńczy plan?

Rzeczywistość Londynu wywróciła się powtórnie, gdy wielki pożar pochłonął całe ministerstwo Magii. Samuel przeżył, ale w pożartych przez szatański ogień murach, zginęli nie tylko przyjaciele, ale i rodzina. Winni znaleźli się szybko, odsłaniając potworne działania samozwańczego lorda Voldemorta i jego popleczników. Coraz bardziej bezkarnych, mijających się ze sprawiedliwością. Ale wiedział, że plugawa magia, która pożerała ich serca, kiedyś wchłonie ich całkowicie. Samuel miał być tego świadkiem. Chciał być. I mimo pulsującej gdzieś w duszy pustki, koszmarów, które dręczyły coraz częściej, walczył z szerzącym się złem, stając się żywą tarczą w ochronie tych, którzy bronić się nie umieli. Albo nie chcieli.
Odsunął się od rodziny, odsunął nawet kobietę, która miała prawo być blisko. Wszystko w imię idei, walki i wyboru. W końcu, był żołnierzem. Na wojnie, nie było miejsca na słabości, a miłość - tak własnie zaczął postrzegać.

Przemiana, której poddał się Samuel, stworzyła kogoś nowego. Pewnego swoich umiejętności, stanowczego, spostrzegawczego, bystrego, pozbawionego młodzieńczej naiwności. Skupiony na walce, odrzucając słabości i własne pragnienia. Bardziej bezwzględny dla wrogów. Wykrzywiony obraz rycerza, bo angielska baśń zmieniała się w koszmar. Mimo to, wciąż widział światło w ciemności.



Patronus: Niezmiennie koziorożec

+






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Eileen Bartius
Eileen Bartius

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde https://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 https://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 https://www.morsmordre.net/f222-hogsmeade-134-dom-bartiusow https://www.morsmordre.net/t3930-skrytka-bankowa-nr-429#74545 https://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
Zawód : Magibotanik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa

didn't i show i cared?
i do
oh, i do

OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/45
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Minął fabularny rok... 1hKUbRW

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime13.12.18 0:43


Lipiec '55 - Wrzesień '56

Orientacja polityczna: zasiliła szeregi Zakonu Feniksa
Ścieżka kariery: zdegradowana z profesor zielarstwa do gajowej w Hogwarcie
Rozwój: od kiedy poczuła wezwanie do walki, wszystkie swoje siły włożyła w podszkolenie transmutacji, która potem pozwoliła jej zmienić swoją animagiczną postać; oddała się również obronie przed czarną magią, a pod koniec kwietnia zaczęła doszkalać się w alchemii, by wesprzeć choć tak organizację, której oddała całą siebie
Więzy krwi: odszedł jej kuzyn, Barry, oraz starsza siostra, Rossandra; wyszła za mąż za Herewarda Bartiusa, spodziewają się dwójki dzieci
Zyskane znamiona: plecy pokryte bliznami po oparzeniach po tragedii w Złotej Wieży


Jeśli ktoś spytałby ją, jak zapamiętała miniony rok – dokładnie od lipca roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego piątego do września roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego – w jej myślach pojawiłoby się wspomnienie wrześniowego pogrzebu i natychmiast zmyło z jasnej, zazwyczaj pogodnej twarzy rozkwitający uśmiech.  Zeszły Festiwal Lata utonął pod ponurym, gorzkim ciężarem chwil spędzonych w rodzinnym domu, pozbawionym jednego ze swoich członków. Rossandra Wilde zginęła pod szponami hipogryfów, jak wniosło prosektorium w szpitalu św. Munga. To był wypadek przy pracy. Eileen zbyt łatwo w to uwierzyła. Na przełomie kilku miesięcy zorientowała się, że jej naiwność znowu sprowadziła ją na manowce. Z pomocą Fredericka Foxa odkryła, co tak naprawdę się stało. Żałowała. Prawda sprawiła, że starsza Wilde stała się dla niej wrogiem.
Po pogrzebie przeżyła zbyt długą i zbyt męczącą żałobę po siostrze, na prawie cztery miesiące zapomniała, że jej ukochanym Hogwartem wciąż włada Grindelwald i że swoją nieobecność będzie odpokutowywać jeszcze długo. Przez nią utraciła posadę profesor zielarstwa, ale uratowała się prośbą o zastąpienie starego gajowego w jego obowiązkach. Dostała w spadku psa, niedużą chatkę i, przede wszystkim, cały Zakazany Las do opieki. Zaczęła się w tym odnajdywać – przemierzała jego ścieżki, z początku rozczytując w trakcie tych podróży dokładnie rozrysowane mapy, potem pozwalając, by nogi niosły ją same. Doskonałego kompana odnalazło w Firenzo – zaufany, skory do współpracy centaur zaznajomił ją z mechanizmami działania dziczy, całą historię racząc wieloma ostrzeżeniami.

Zapomniała o piórze, które odnalazła pewnego ranka na swojej poduszce. Wsunęła je między kartki dziennika i odłożyła na bok, będąc pewną, że to pamiątka po Rossie. Zapomniała też o piętnie złożonym na jej rodzie przez samą Helawes, bohaterkę historii o Lancelocie. To wszystko do niej wróciło, kiedy w jej życiu znów pojawił się Hereward. Tym razem nie był rdzawo ubarwioną sylwetką pojawiającą się na korytarzach szkoły, nie był cieniem, za którym oglądała się z tęsknotą, nie był też lśnieniem błękitnych tęczówek i łagodzącym uroki złych czasów uśmiechem. Był ustami, które opowiedziały o dziedzictwie Dumbledore’a i dłonią usilnie zaciskającą się na boku, jakby chciała stanowić jedyny filar bezpieczeństwa w tamtych chwilach. W momencie, gdy podjęła decyzją o dołączeniu do Zakonu Feniksa – zbyt pochopną, zwerbalizowaną zbyt nagle – pewien rozdział w jej życiu zakończył się bezpowrotnie, a rozpoczął nowy, obfitujący w wydarzenia, które w końcu otworzyły jej oczy na to, co tak naprawdę działo się tuż pod jej nosem.

Złota Wieża była jednym z takich wydarzeń. Odsiecz zmieniła się w pokraczny teatr cieni – mieli ratować, a sami stali się ofiarami. W jej umysł wbił się krzyk wampira, którego Grindelwald hodował w starej wieży astronomicznej jak swojego pupila, pod powiekami wymalował się obraz dziecka ginącego w płomieniach, które powstały w akompaniamencie tłukącego się szkła. Katastrofa miała zakończyć się jej śmiercią, jak sądziła Eileen, ta jednak przeobraziła się w prawdziwą agonią. Walczyła o oddech w celi, do której sprowadzono jej kuzynkę i zaraz potem ją z niej zabrano. Czuła się wtedy pomiatana przez los jak szmaciana lalka. Chciała jednocześnie umrzeć i za wszelką cenę chwytała się życia, zdzierając sobie na tym paznokcie i zęby. Nadzieja okazała się silniejsza, wydarła ją ze szponów nicości, żeby mogła jeszcze raz spojrzeć na tego, do którego od zawsze biegło jej serce.

Nikt nie myli się, kiedy mówi, że ślub to kilka najszczęśliwszych chwil wyrwanych życiu, kiedy nie patrzy. Dwudziesty czwarty czerwca tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego roku, chociaż to jeden z wielu okrytych ponurą aurą dni i ostatnich przed ostatecznym wybuchem gorącej, wojennej zarazy, zapamięta głównie ze względu na ludzi, którzy ją otaczali. Poczerwieniałą od stresu twarz Herewarda zapamięta na długo, uśmiechając się przy tym z miłością. Zapamięta zapłakaną twarz matki i roziskrzone oczy ojca. Zapamięta jasne światło tych, którzy obiecali nieść je mimo przeciwności losu. Zmieniła tylko nazwisko, była panią Bartius, choć teraz wydaje jej się, że w tamtym momencie po raz kolejny zmieniło się całe jej życie.

Pod swoim sercem nosi dzieci i oczekuje ich znacząc kolejne dni śladami strachu i radości. Przyjdą na świat w czasie wojny, ale urodzą się silne, zgromadzą w sobie odwagę obu rodziców, ich wolę walki, rude włosy, oczy lśniące błękitem nieba i konstelacje piegów ukryte w jasnych policzkach. Są owocem miłości i w takiej miłości, trudnej i doświadczonej, zostaną wychowane. Kiedyś jasno zalśnią – jak rodzice, którzy wszystko, co mają i kim są, oddali Zakonowi Feniksa.



Bogin: jej mąż w zakrwawionym ubraniu i z odciętą głową przyszytą do szyi
Amortencja: mokra ziemia, sosnowe igliwie, aromat długo parzonej, czarnej herbaty, mleczna woń sernika
Ain Eingarp: wspólne, rodzinne zdjęcie: ona, Hereward i ich dzieci przytulające się do ich boków
Aktywność: domowe pielesze i nadciągające macierzyństwo

+

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł, że

Nasze serca świecą w mroku



Ostatnio zmieniony przez Eileen Bartius dnia 14.12.18 22:50, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Św. Mungu
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

now we're too young to recognize
that nothing
stays the same

OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Minął fabularny rok... VIhlSyT

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime13.12.18 1:06


Lipiec '55 - Wrzesień '56

Orientacja polityczna: radykalizacja promugolska. Alexander w sierpniu '55 spotkał się z Garrettem Weasleyem, który przedstawił młodemu Selwynowi możliwość wpłynięcia na świat, zmienienia go na lepsze. Alex dołączył w ten sposób do Zakonu Feniksa, by po ośmiu miesiącach działania w szeregach organizacji, poszukując powodów dla dalszego życia zdecydować się na zostanie Gwardzistą.
Ścieżka kariery: mimo śmierci Samaela Avery'ego Alexander ukończył staż w szpitalu Świętego Munga i zdecydował się - mimo braku protektoratu - kontynuować specjalizację w dziedzinie magipsychiatrii.
Rozwój: miniony rok był dla Alexandra czasem rozwoju - pod wieloma względami. Członkostwo w Zakonie skłoniło go do poświęcenia się nauce magii obronnej i zaklęć, przy jednocześnie odbywanym stażu, który wymagał od niego skupienia na magii leczniczej oraz dał szansę wyjazdu do Nowego Jorku, gdzie Selwyn dodatkowo odbył kurs hipnotyzerski. Dzięki mnogości obowiązków Alexander zmaksymalizował swoje umiejętności w organizacji czasu i stawiając na rozwój osobisty skupił się na nauce, podejmując również dość drastyczną decyzję stania się legilimentą, co ostatecznie po miesiącach praktyki mu się udało. Od jego umiejętności zależy w końcu nie tylko jego własne dobro, ale również tych wszystkich, których przyrzekł chronić - a czas na półśrodki dobiegł końca, zostało mu to dobitnie uświadomione, kiedy w czerwcu '56 wraz z Josephine Fenwick padł z ręki Ramseya Mulcibera ofiarą zaklęcia Nemo.
Więzy krwi: Alexander miał się ożenić, jednak nic z tego nie wyszło. Allison Avery, która w wyniku intrygi swojego starszego brata, a przełożonego Alexandra, została mu przyrzeczona, wolała uciec z kraju niż poddać się tej grze. Ucieczka panny Avery, do której Alex zdecydowanie coś czuł, nałożyła się w czasie ze śmiercią dwóch osób bliskich jego sercu: kuzynki, Diany, oraz przyjaciółki - oraz byłej ukochanej - Eilis. Jedynym szczęśliwym wydarzeniem związanym z jego życiem rodzinnym było odnalezienie jego siostry, Charlotte, której rzekoma śmierć w niemowlęctwie okazała się wierutnym kłamstwem.
Wraz z przyjściem września i szczytu w Stonehenge jeszcze jedna rzecz zmieniła się w jego rodzinie: lady Morgana Selwyn, samozwańcza nestorka jego rodu - i jednocześnie rodzona siostra jego ojca - oficjalnie wyparła się go, co zmusiło młodego Gwardzistę do przybrania nazwiska Farley i rozpoczęcia nowego życia.
Zyskane znamiona: porzucenie spokojnego trybu życia przyszłego uzdrowiciela na rzecz obrońcy tych, którzy sami nie mogą walczyć w swoim imieniu wiązało się z wieloma obrażeniami. Na swojej pierwszej zakonnej misji Alexander stanął oko w oko z wywerną. Próbując odciągnąć jej uwagę od towarzyszy Selwyn nieopatrznie wystawił się na działanie jej ognia, który zostawił na lewym przedramieniu i ramieniu Zakonnika poskręcane jęzory oparzeniowej blizny. Tę z kolei pokryły nowe bliznowce, które dołączyły do Alexa w czasie jego próby: dłoń upodobniła się po oskórowaniu do reszty ręki, natomiast na przedramieniu wykwitła prosta blizna zaznaczona precyzyjnym, anatomicznym cięciem po podciętych żyłach. Niewielka pozioma blizna zdobiąca jego lewą łydkę to pamiątka po pożarze, który wybuchł na trzecim piętrze szpitala w czasie jego dyżuru, zaś ta skośna nad lewym okiem, prawie niewidoczna to pamiątka, którą podarował mu Bertie Bott w czasie rąbania drewna do odbudowy kwatery Zakonu.


W lipcu wszystko miało się ułożyć. Protektorat Samaela Avery'ego, autorytetu w dziedzinie magipsychiatrii miał otworzyć mi drogę do kariery. Oczywiście, łatwo miało nie być - nie spodziewałem się jednak, jak wiele się pod tymi słowami kryło. Nie minął miesiąc, a Avery zdołał mnie zaszantażować: potrzebował męża dla swojej sprawiającej problemy młodszej siostry, a ja akurat się napatoczyłem jako dobry - bo kontrolowany przez niego - kandydat. Sytuacja przedstawiała sięo tyle źle, że moja narzeczona mimo woli pałała do mnie lodowatą nienawiścią. Zmagałem się wtedy nie tylko z własnymi dramatami: tajemniczy przypadek utraty pamięci przez Lyrę Weasley, moją serdeczną znajomą, zbliżył mnie do jej brata, który w tym czasie stał się częścią czegoś większego.


Sierpień przywitał mnie festiwalem lata, na którym w rozpaczliwej modowej próbie wprowadzenia krótkich spodni do mody usiłowałem przekonać wszystkich wokół, jak złym kandydatem na męża byłem. Niestety, nic z tego. Jedyne, co mi to przyniosło to obszerny artykuł w Czarownicy i nie gasnące zainteresowanie moją osobą. Odniosłem jednak niewielkie zwycięstwo, pocałunek skradziony narzeczonej na leśnej ścieżce był niczym triumf Aleksandra Macedońskiego po wygranej bitwie. Równie wiele emocji wzbudziła we mnie rozmowa mająca miejsce nieco ponad tydzień później. Garrett Weasley złożył mi propozycję wspólnej walki o lepsze jutro w niestabilnym politycznie świecie zarówno czarodziejów, jak i mugoli. Nie widziałem innej możliwości niż przystanie na to osobliwe zaproszenie.
Tak właśnie zostałem członkiem Zakonu Feniksa.


Kiedy myślę o ostatnich miesiącach roku pięćdziesiątego piątego, wszystko zlewa mi się w jedną plamę. Osobiste dramaty, kłótnie z osobami, na których zależało mi za bardzo, by odpuścić. Rzeczywistość bycia członkiem Zakonu Feniksa, presja ze strony Avery'ego - nic dziwnego, że kiedy dyrektor szpitala zaproponował mi miesięczny wyjazd do Stanów zgodziłem się bez dłuższego wahania. Potrzebowałem rzucić się w inny świat, by móc spojrzeć na mój własny z odpowiednim dystansem. Kiedy wróciłem, rzeczywistość dopadła mnie ze zdwojoną siłą: Allison zdecydowała się mnie opuścić pomimo uczucia, które zaczęła do mnie żywić. Śmierć wyciągnęła swe kościste ręce po jedne z najdroższych mim osób, Dianę i Eilis. Przypieczętowaniem zmian stała się masakra na noworocznym sabacie - nic nie było już takie, jak przedtem. Powrót na Wyspy miał mi przynieść nowy początek, zamiast tego przygniótł mnie ciężarem rzeczywistości, kilkumiesięczną bezsennością i depresją, z którą próbowałem nieustannie walczyć.


Walczyłem sam ze sobą przez długie miesiące. Wtedy jeszcze nie byłem tego świadom, jednak w ich czasie spotkałem na swojej drodze dwie osoby, które miały stać się dla mnie później najważniejsze na świecie: Charlotte i Josephine. Nie potrafiłem wejrzeć w przyszłość, umiałem za to logicznie myśleć. Pojawienie się w kwaterze Zakonu Bathildy Bagshot dało mi nadzieję na to, że istnieje na świecie coś, czemu mogę się poświęcić, co nada sens mojemu życiu. Podszedłem do Próby i ją przeżyłem. Może to sprawiło, że poczułem się nieśmiertelny, że zacząłem brać na siebie coraz większe ryzyko. I nie tylko na siebie. Razem z Josephine przypłaciliśmy to w połowie czerwca pamięcią i potwornym życzeniem - klątwą imperiusa. Po jej zdjęciu musieliśmy odnaleźć się w świecie, do którego należeliśmy, a o którym nie posiadaliśmy żadnego pojęcia.
Mieliśmy tylko siebie.



Bogin: Lord Voldemort
Amortencja: proszę o dopisanie: truskawką i miętą
Ain Eingarp: Josephine
Pasja: proszę o dopisanie: magią umysłu
Quidditch: Jastrzębiom z Falmouth

+




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 24
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime25.12.18 18:11


Sierpień '55 - Wrzesień '56

Orientacja polityczna: Podążając śladami zaginionego brata, trafił w szeregi Rycerzy Walpurgii, by – wbrew swoim przekonaniom – służyć rosnącemu w siłę Czarnemu Panu. Mimo starań, nigdy nie udało mu się uwierzyć w wizję świata kreśloną przez organizację; zmęczony okłamywaniem samego siebie, zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę i, za namową przyjaciela, zdradził popleczników Voldemorta, obiecując również, że wesprze Zakon Feniksa posiadanymi informacjami. Na szczycie w Stonehenge wyłamał się ze stanowiska głoszonego przez konserwatywną część arystokracji, opowiadając się za stroną promugolską i publicznie wyrażając pełne poparcie dla ówczesnego Ministra Magii, Harolda Longbottoma.
Ścieżka kariery: Po trzech latach pracy za ministerialnym biurkiem awansował, zyskując zwierzchnictwo nad własną grupą łowców smoków.
Rozwój: Wisząca nad Wielką Brytanią wojna sprawiła, że skupił się głównie na dziedzinach pojedynkowych, szlifując swoje umiejętności w urokach i obronie przed czarną magią; przez jakiś czas zgłębiał również i samą czarną magię, studiując księgi pozostawione przez starszego brata – po opuszczeniu szeregów Rycerzy Walpurgii, porzucił jednak naukę tej dziedziny całkowicie.
Więzy krwi: Niespodziewana śmierć starszego brata, połączona z tragedią na organizowanym przez jego ród sabacie, skłoniły go do powrotu do rodzinnej rezydencji oraz podjęcia próby odbudowania rodzinnych więzi. Zgodnie z wolą nestora, w kwietniu poślubił swoją długoletnią przyjaciółkę, przyrzeczoną mu Inarę Carrow; aktualnie spodziewają się narodzin dziecka, mającego przyjść na świat na przełomie grudnia i stycznia. Nie będzie ono jednak nigdy nosiło nazwiska Nott – za otwarte sprzeciwienie się rodowi w trakcie politycznego wiecu w Stonehenge, Percival zapłacił bowiem wydziedziczeniem, a zawarte kilka miesięcy wcześniej małżeństwo zostało rozwiązane. Pozostał sam – bez rodziny, praw do majątku i tytułu, przyjmując nazwisko Blake i godząc się ze statusem zdrajcy krwi.
Zyskane znamiona: Misja w Albury pozostawiła po sobie czarną bliznę po poparzeniu, rozlewającą się nieregularną plamą na nadgarstku.


as my story came to a close
I realized that I was
the villain all along


Miniony rok rozpoczął od przebudzenia – chociaż gdy przekraczał granice Weymouth, by wziąć udział w organizowanym przez Prewettów Festiwalu Lata, nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że to wydarzenie będzie stanowiło dla niego kamień milowy. Pogrążony w trwającym od dwóch lat marazmie, ciągnącym się od tragicznej w skutkach wyprawy do Peru, uwięziony w pracy, której nie znosił, oraz w narzeczeństwie, którego nigdy nie chciał, uparcie starał się uciec zarówno przed przeszłością, jak i przyszłością, przekonany, że nie czekało na niego już nic wartego uwagi. To właśnie wtedy przewrotny los zdecydował się z niego zadrwić, stawiając na jego drodze dwójkę przyjaciół, których od dawna uważał już za utraconych – a którzy mieli pomóc mu ostatecznie wyrwać się z pędzącej donikąd spirali autodestrukcji.


Kolejne miesiące minęły mu pod znakiem mozolnej odbudowy nadwątlonych (lub, w niektórych przypadkach, kompletnie spopielonych) relacji. Z Inarą, pomagającą mu w uporaniu się ze smutkiem po śmierci bliskiej kuzynki, oraz niezawodnie pokazującą mu drogę ucieczki z arystokratycznych salonów; z Benjaminem, u którego – po burzliwym pojednaniu – spędzał coraz więcej czasu, godząc się stopniowo z ideą zakazanej, ale zupełnie realnej miłości, odkrywanej na nowo w obskurnym zaciszu nokturnowej kawalerki; wreszcie – z rodziną, znów zaczynającą pełnić w jego życiu jedną z najważniejszych ról. Pozorna sielanka trwała jednak krótko, zakończona niespodziewanym, tragicznym w skutkach finałem: wojna, którą Percival przez dłuższy czas wygodnie ignorował, dopadła go we wnętrzu rodowej posiadłości, materializując się pod postacią nieznanego mordercy, który w trakcie noworocznego sabatu pozbawił życia kilkunastu członków arystokracji. Atak, wymierzony tak blisko, wstrząsnął nim bardziej, niż sam by przypuszczał, sprawiając, że instynktownie i na nowo zbliżył się do rodziny, zmagającej się wtedy również z przedłużającym się zaginięciem najstarszego z Nottów, Juliusa. Zaakceptował wolę nestora, godząc się na zaręczyny z Inarą, powrócił również do Ashfield Manor, porzucając odosobnione mieszkanie w Londynie. Te decyzje, choć wydawały mu się słuszne, stanowiły punkt zapalny dla niszczycielskiego pożaru, po raz trzeci równającego z ziemię z trudem odbudowaną przyjaźń z Benjaminem; Percival, postawiony przed wyborem, zwrócił się w stronę rodowych obowiązków, paląc za sobą kolejne mosty.


Poszukiwania brata doprowadziły go w lutym do progów Białej Wywerny, skąd trafił prosto w szeregi zgromadzonych wokół Czarnego Pana Rycerzy Walpurgii. Chociaż nigdy tak naprawdę nie podzielał napędzającej ich wizji oczyszczenia świata z osób o brudnej krwi (jak mógłby?), to przez jakiś czas właśnie wśród tajnej organizacji odnajdywał odpowiedzi na dręczące go pytania, zafascynowany potęgą, jaką mogła dać mu czarna magia. Studiował tę zakazaną dziedzinę przez kilka miesięcy, bez sprzeciwu wykonując również otrzymywane zadania. Punktem zwrotnym okazała się mające miejsce pod koniec czerwca misja w manufakturze kominków w Albury, w trakcie której był świadkiem śmierci członka bliskiej rodziny, a następnie sam niemal stracił życie – po to tylko, by po powrocie do Nottinghamshire dowiedzieć się o spalonym przez Rycerzy Ministerstwie Magii. Dręczony przez wątpliwości i wyrzuty sumienia, zaczął coraz mocniej wątpić, jednak myśl o poślubionej w kwietniu Inarze i rozwijającym się pod jej sercem dziecku, nie pozwalała mu na podjęcie żadnej śmielszej decyzji. Zmienił zdanie w trakcie kolejnego Festiwalu Lata, po otwierającej oczy rozmowie z Benjaminem, przyjmując wyciągniętą w jego stronę dłoń i decydując się na zdradzenie organizacji zagrażającej jego bliskim. Niedługo później obiecał również pomóc – jemu, oraz Zakonowi Feniksa, w którego szeregach walczył przyjaciel.


Porzucenie ścieżki utkanej z kłamstw i pozorów okazało się trudniejsze, niż mógłby przypuszczać. Zaostrzający się konflikt nie pozostawiał miejsca na kluczenie pomiędzy, a on nie miał zamiaru już dłużej udawać – dlatego gdy w odpowiedzi na ogłoszenie stanu wojennego arystokracja zwołała polityczny szczyt w Stonehenge, otwarcie przeciwstawił się rodzinie, wyrażając swoje poparcie dla potępianego przez konserwatywne rody Ministra Magii. Reakcja ze strony nestora była natychmiastowa: Percival został wydziedziczony; za publiczne opowiedzenie się za stroną promugolską, pozbawiono go nazwiska, tytułu, prawa do majątku oraz dachu nad głową, a z inicjatywy Carrowów rozwiązano również jego małżeństwo, jego samego uznając za martwego. To, jak poradzi sobie z prowadzeniem życia opieczętowanego łatką zdrajcy krwi, dopiero się okaże – biorąc jednak pod uwagę, że zdradzeni Rycerze Walpurgii milcząco obiecali mu zemstę, jego przetrwanie w nowej rzeczywistości stoi aktualnie pod poważnym znakiem zapytania.



Dodatkowe:

Miejsce zamieszkania: Kornwalia, Sennen
Czystość krwi: zdrajca krwi (czysta szlachetna)
Status majątkowy: średniozamożny
Amortencja: proszę o dopisanie: rumiankiem
Ain eingarp: kilkuletniego chłopca, beztrosko bawiącego się przed domem, otoczonym przez dziki, nienaruszony ludzką ręką krajobraz
Aktywność: proszę o dopisanie: chodzę na długie spacery z Rogogonem


+





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
Morgoth Yaxley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : 13
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 45
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 9/76
Genetyka : Czarodziej

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime23.01.19 11:32


Listopad '55 - Grudzień '56

Orientacja polityczna: Wciąż pozostaje wierny niezmiennej polityce rodu, czego dał publiczne świadectwo podczas szczytu w Stonehenge; otwarcie opowiedział się przeciwko rządom Ministra Magii. Chcąc poświęcić się idei przodków, przeszedł próbę i osiągnął rangę Śmierciożercy, związując się przysięgą wieczystą z człowiekiem, którego wybrał wspierać.
Ścieżka kariery: Po czterech latach pracy przeszedł z rezerwatu w Peak District do Kent. Podczas szczytu w Stonehenge, gdzie został mianowany nestorem, równocześnie stał się najmłodszym szlachcicem w historii dzierżącym to stanowisko. Obrana funkcja zmusiła go do pozostawienia pracy na rzecz Rosierów. Po odebraniu tytułu głowy rodu zaczął wdrażać w życie plan założenia hodowli trolli na terenach Cambridgeshire.
Rozwój: Próba sięgnięcia po umiejętność animagii po sześciu latach nauki zakończyła się sukcesem, a młody lord mógł poszczycić się niespotykanym darem zmiennokształtności. Własne poszukiwania w dziedzinie transmutacji oraz częste korzystanie ze swojego drugiego oblicza pozwoliły zdobyć mu poziom mistrzowski oraz wzmocnić nie tylko wilczą formę, lecz również i ludzką.
Więzy krwi: Wraz z pojawieniem się anomalii na terenie Wielkiej Brytanii rodzina Yaxley musiała się liczyć ze śmiercią najmłodszej z córek, lecz Lei udało się wyjść z choroby, a gdy tylko stanęła o własnych siłach, Morgoth połączył ją z Lupusem Black. Wraz z ostatnim dniem października ożenił się z Marine Lestrange.
Zyskane znamiona: Po złożeniu przysięgi wieczystej przed Riddlem na lewym przedramieniu pojawił się mroczny znak; podczas misji Rycerzy Walpurgii i spotkaniu z wilkołakiem otrzymał trzy zabliźnione szramy na lewym ramieniu; cienka blizna omijająca lewy oczodół pozostała po utarczce z wilkiem; od wyprawy mającej na celu pochwycenie wyspiarza rybojada, nosi widoczne blizny na lewym ramieniu po zębach smoka.


Can I clear my conscience
If I'm different from the rest?
Do I have to run and hide?
I never said that I want this,
This burden came to me,
And it's made its home inside

Grudniowy sabat zburzył pozorny porządek trwający w szeregach szlachty, ogarniając chłodem pozbawione swych seniorów rody. Udany zamach odebrał wielu znamienitych czarodziejów, pozostawiając również i Yaxleyów bez wodza. Lordowie Cambridgeshire nie poświęcili się jednak jedynie żałobie, wkrótce wybierając ze swego grona Leona Vasilasa i przyznając mu jednomyślnie tytuł nestora. Ojciec Morgotha był najwłaściwszą osobą, która była w stanie unieść ich rodzinę w chwili największego kryzysu. Obarczony nowymi obowiązkami nie miał wystarczająco wiele czasu, by samemu zadbać o wyjaśnienie tajemniczej choroby swej żony - zrobił to za niego jego syn. Odszukując w osobie Lucindy Selwyn sprzymierzeńca, zdołał rozwikłać zagadkę klątwy, którą została obłożona lady Yaxley, a także odszukać winnego tej zbrodni. Morgoth zamordował odpowiedzialnego za cierpienie matki. Równocześnie poświęcenie Rycerzom Walpurgii ze strony opiekuna smoków rosło, proporcjonalnie do oddalenia się od nich zajętego ojca. Jako jeden z nielicznych stanął przez Tomem Riddle, by złożyć mu wieczystą przysięgę i równocześnie stać się jednym z jego najwierniejszych popleczników - otrzymał w zamian maskę stanowiącą jego nową twarz, większą moc oraz mroczny znak, który od tamtej chwili miał mu przypominać o wypowiedzianych słowach. Póki co był najmłodszym i najsłabszym. Nie pozwolił jednak by wiek, świadczył o braku umiejętności oraz doświadczenia. Po prawie miesięcznym pobycie w Rumunii w tamtejszych rezerwatach, wrócił z nową wiedzą nie tylko o smokach, ale również i transmutacji. Od ukończenia nauki w Hogwarcie szkolił się w obecności babci, pragnąc zgłębić, tak jak ona, tajniki animagii. Pierwsza przemiana była niezwykle bolesna, jednak w końcu osiągnął zamierzony cel, a jego drugą, nierozerwalną częścią miał stać się czarny wilk.


Do you feel the hunger
Does it howl inside?
Does it terrify you?
Or do you feel alive?

Tego samego miesiąca szeregi Rycerzy Walpurgii zasilił Cyneric, oddając swą różdżkę wyższej sprawie. Posiadając zaufanego kompana w organizacji, Morgoth wspomógł go swoją wiedzą o czarnej magii, lecz również przestrzegł przed nadużywaniem zaklęć tej dziedziny. Kuzyn miał stać się opoką dla młodego Śmierciożercy. Szczególnie że los znów złączył jego drogi ze ścieżką Lucindy - łamaczka klątw została wezwana do rezerwatu Peak District, by wspomóc Yaxleya w poszukiwaniach zaginionego smoka. Skomplikowane zaklęcie transmutacyjne połączyło umysł czarodzieja z magicznym stworzeniem, pozwalając na jego szybsze wyśledzenie i sprowadzenie bestii do domu. Nie było to jednak najtrudniejsze zadanie, które mu powierzono - porwanie i wydobycie informacji z brzemiennej Megary Carrow, chociaż zakończone sukcesem, zostawiło niesmak i wewnętrzny konflikt. Przekraczanie granic własnych zasad nie zakończyło się jednak. Wraz z przełomem kwietnia i maja podczas swoich wilczych tułaczek Morgoth natrafił w lasach na Barry'ego Weasleya, któremu odebrał życie. Pojawienie się anomalii dokładnie tej samej nocy, zlikwidowało podejrzenia o morderstwo młodego czarodzieja. Kwiecień był również miesiącem, który zapoczątkował senne połączenie Morgotha z Marine Lestrange - przyczyna tego zjawiska leżała w przeszłości, o której nie mogli wiedzieć. Wszystko wyjaśniło się, gdy ogłoszono zaręczyny między nim a młodą lady. Nie tylko życie prywatne Yaxleya miało ulec zmianie. Śmierciożercy wraz z kilkoma Rycerzami zostali wystawieni na samobójczą wręcz próbę wdarcia się do Azkabanu, skąd udało im się wydostać poszukiwanych kompanów. Wyprawa nie obyła się bez ofiar.


If I told you what I was,
Would you turn your back on me?
And if I seem dangerous,
Would you be scared?

Wraz z każdym mijającym dniem Morgoth uzmysławiał sobie, że decydujące starcie miało odegrać się za jego życia. Zamierzał oddać je w pełni tym, którym poprzysiągł opiekę, jednak nie był w stanie zrozumieć, że prawo do głosu w tej sprawie mieli również jego bliscy. To o nich myślał, podejmując się niemożliwego i nie zamierzał dopuścić do tego, by którekolwiek narażało się w równym stopniu. Ów konflikt miał dopiero eskalować, a jego preludium wywołane zostało przez samych narzeczonych. Kłótnia okazała się być początkiem lawiny kolejnych zdarzeń, nad którymi nikt nie miał kontroli. Podporę i zrozumienie Yaxley odnalazł w córce kuzyna - Inara wsparła go swoim słowem oraz obecnością. Żadne z nich nie mogło mieć pojęcia, że ów protekcja miała okazać się znamienna, gdy podczas zebrania nestorów Morgoth został ogłoszony głową swojej rodziny. To właśnie między kamieniami Stonehenge świat ujrzał prawdziwe oblicze Voldemorta, a jego poplecznicy stanęli u jego boku, ujawniając się raz na zawsze. Szlachecki świat przełamał się, pozostawiając ocalałych w niewiadomej. Spoiwa zawiązanych podczas szczytu sojuszy zostały poddane próbie w czasie żałoby, lecz szlachecki duch nie mógł pozwolić sobie na słabość. Samhain okazał się datą znamienną dla młodego nestora i jego wybranki, jednak święto niosło ze sobą przekaz wymowniejszy i dotyczący całego czarodziejskiego świata. Świadectwo wystawione poprzez związanie dwóch rodów w ostatnim dniu października nie mogło być bardziej wymowne, a ukazanie siły ostałych, miało stać się filarami, na których czysta krew odbuduje swoją potęgę. Wszak Sanguinem et ferrum potentia immitis.


I've turned into a monster,
And it keeps getting stronger.




Bogin: trawione przez płomienie Yaxley's Hall wraz z uwięzionymi weń mieszkańcami (zamienić)
Amortencja: nocnym powietrzem, dębowym mchem, czarną porzeczką i palonym torfem (zamienić)
Ain Eingarp: silnych dziedziców rodu w lepszym świecie (zamienić)
Pasja: animagią oraz szeroko pojętą sztuką transmutacji, historią rodziny, polityką, zarządzaniem rodowym dziedzictwem (zamienić)
Aktywność: bywam w operze, poświęcam się doskonaleniu fechtunku, tłumaczę saksońskie woluminy tyczące się rodziny (zamienić)
Muzyka: opery, symfonicznej (dopisać)

Prosimy o skrócenie i zredagowanie całości do maksymalnie 1000 słów.

Poprawione.
[bylobrzydkobedzieladnie]





They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.



Ostatnio zmieniony przez Morgoth Yaxley dnia 28.01.19 19:23, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 55
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Jasnowidz
Minął fabularny rok... 2EStYc7

Minął fabularny rok... Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... I_icon_minitime28.01.19 10:30


Listopad '55 - październik '56

Orientacja polityczna: W takim samym stopniu pozostał wierny swoim poglądom dotyczącym idei czystości krwi. Przeszedłszy próbę rycerza związał się z Czarnym Panem wieczystą przysięgą, tym samym stając się jednym z pierwszych śmierciożerców.
Ścieżka kariery: Przeprowadził przełomowe badania nad zwierciadłem przepowiadającym przyszłość, których wyniki otworzyły mu upragnione drzwi do Departamentu Tajemnic, gdzie został niewymownym w Sali Śmierci.
Rozwój: Nieustannie pogłębiał swoją wiedzę z dziedziny czarnej magii, ale także bardzo intensywnie studiował obronę przed nią, doceniając wagę praktyk defensywnych, które dawniej mocno zaniedbywał. Z biegiem czasu stał się również jeszcze lepszym kłamcą.
Więzy krwi: Spotkał i poznał biologicznego ojca. Krwawe żniwo zabrało Mulciberów. W pierwszej kolejności brata bliźniaka— Grahama, później kuzynkę Alisę, Mię, która obróciła się przeciw niemu i poświęciła swoje życie dla innych, a także trzeciego z braci: Vasyla, Pod sercem Cassandry rośnie jego pierworodny.
Zyskane znamiona: Mroczny Znak na prawym przedramieniu, blade blizny na dłoniach i przedramionach będące pamiątką po Szatańskiej Pożodze i niewielki ślad pod obojczykiem po poparzeniu skażoną anomalią dłonią Lysandry.


Nieplanowane, choć wielokrotnie rozważane spotkanie z prawdziwym ojcem nadeszło nagle i niespodziewanie, krzyżując ich drogi podczas listopadowego wernisażu. Zgodnie z przypuszczeniami, Graham miał z nim więcej wspólnego, ale jednakowy sposób wychowywania starego Rosiera Ignotusa i Ramseya odbił na nich obu podobne piętno, wyrobił jednakowe przyzwyczajenia, ukierunkował jednakowy tok rozumowania, choć biegnące równolegle ścieżki nie były całkiem zbieżne. Ignotus, którego przez ostatni rok poznawał, okazał się człowiekiem bystrym, brutalnym, lecz posiadającym pokrzywiony moralny kręgosłup, którego jemu zdecydowanie brakowało. Choć za późno było na nadrobienie straconego czasu, stał się jego silnym partnerem, sojusznikiem i towarzyszem.

Razem byli też zrzeszonymi w Rycerzach Walpurgii przyjaciółmi Toma Riddle’a, który z upływającym czasem stawał się coraz potężniejszy.  Zgodnie ze swoimi własnymi przekonaniami i życiową filozofią spełniał jego sugestie, a później polecenia, obserwując zachodzące w liderze ich ugrupowania zmiany. Otrzymywał od niego nieodstępną dla innych wiedzę i możliwości bazujące na czarnej magii, coraz głębiej wchodząc w otaczającą go ciemność. Bez wahania. Bez wątpliwości. Robił to, co uważał za słuszne, zgłębiając nieustannie arkana tajemnej wiedzy i rozwijając się w teorii i praktyce. Zapalczywie podchodził do nauki, znając cenę jaką w przyszłości przyjdzie mu za to zapłacić, podejmował się wszystkiego rozważnie, myśląc dużo,  rozważając szanse i zagrożenia, błyskawicznie i czasem intuicyjnie podejmując niezbędne ryzyko, dzięki któremu mógł osiągnąć o wiele doskonalsze rezultaty.

Jako jeden z nielicznych dokonał trzech brutalnych morderstw na niewinnych ofiarach, dobrowolnie ściągając na siebie dożywotnie przekleństwo. Wszystko to dla potężnego Czarnego Pana, którym z czasem stał się Riddle. Próba lojalności zagwarantowała mu aprobatę rosnącego w siłę Voldemorta. Związał się z nim wieczystą przysięgą, oddając mu swoje ciało i swoją duszę w wieczną czarnomagiczną posługę. Mroczny Znak pojawił się na jego prawym przedramieniu, jako dowód przymierza, a wraz z nim wypełniły go niezwykłe siły i moce, których sam nigdy nie zdołałby na siebie ściągnąć. Był silny. Był potężny. I był niebezpieczny - bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. W ten sposób został jednym z pierwszych śmierciożerców, a jego działalność poskutkowała znalezieniem się u boku Voldemorta wśród najwierniejszych i najdzielniejszych.

Rozwój zawsze był dla niego kluczowy. Zdobywanie wiedzy i umiejętności, które miały mu przynieść kolejne możliwości i długowieczność pochłaniały każdą jego wolną chwilę. Uciążliwa bezsenność, na którą cierpiał się stale pogłębiała. Jego zmysły wyostrzały sie, szczególnie wrażliwy na zapachy węch. Wzmacniając umysł tracił witalność, ale nie dbał o to. Będąc w ciągłym ruchu, nieustannie w coś zaangażowany realizował się naukowo, czego efektem stało się porzucenie przez niego pozycji ministerialnego kata, kiedy tylko otrzymał propozycję otwierającą przed nim upragnione drzwi Departamentu Tajemnic. Był gotów do tego, by zgłębiać najbardziej ukrywane misteria metafizycznego świata. Brnął w karierę naukową, w końcu będąc pewnym, że znalazł się na odpowiednim miejscu. Pogrążał się w niedostępnej dla innych mistrzowskiej nauce, poświęcając temu każdą wolną chwilę.

Z bajki o trzech braciach przy życiu pozostał tylko jeden. Pogrzebał ich obu. Bliźniaka, którego niewyjaśniona śmierć i niemożliwość zidentyfikowania ciała jedynie irytowało i bękarta swojego ojca, którego poprzysiągł usunąć jako zagrożenie dla dbającej o niego uzdrowicielki i jej córki. Ostatnie zaklęcie w niego wymierzone należało jednak do jego ojca, który postanowił zdrajcy Czarnego Pana wymierzyć sprawiedliwość. Ale poza nimi dwoma obserwował upadek i przemijanie innych Mulciberów o wielkim potencjale, którzy na końcu swojej drogi okazywali się jednak zbyt słabi, by wygrać walkę ze śmiercią. On nie był — uparcie trzymał się ziemskiego podołu, nie zamierzając go opuścić tak wcześnie. Jego instynkt przetrwania stawał się coraz silniejszy, ale wraz z nim rosło podejmowane każdego dnia ryzyko. Opierał się porażce nieraz wyślizgując jej z rąk jak wąż, lub jak kot — finalnie spadając na cztery łapy. Samodzielnie lub za sprawką wyjątkowej magii w rękach wyjątkowej kobiety.

Oddał to, co było dla niego najcenniejsze — własne życie — w ręce jednego uzdrowiciela, co okazało się jego wybawieniem i zgubą jednocześnie. Milcząca zgoda na podejmowanie działań mających ratować jego zdrowie i życie poza jego własną jurysdykcją ściśle wiązała się obdarzeniem kogoś zaufaniem. Otwarte na wyłączność drzwi były włazem do najgłębiej osadzonych i ukrytych w ciemnościach treści. Poruszenie ich zbudziło latami usypiane przez niego demony — zdziczałe emocje, których używał sprawnie wyłącznie w interesach, przygaszone i kontrolowane przez niego w sposób niemalże doskonały. Tknięte samoistnie pchały go w rozkosz kobiecego ciepła i ukojenie w burzy, której sam nieraz był siewcą. Gotów na oszacowanie kosztów i podjęcie każdego ryzyka zawsze sięgał po to, czego chciał, a to, czego zaczął pragnąć okazało się daleko poza jego zasięgiem. Owocem pożądania i odczuwanego głodu stało się nowe życie. Poczęte w namiętnościach i sączącej się truciźnie.

Nieprzerwanie rósł w siłę, zachowując jedynie pozory pokory, której gorzkiego smaku nie znał za dobrze. Bezduszność była coraz bardziej widoczna w jego działaniach, a coraz bardziej otwarte poczynania udowadniały, że był gotów powziąć wszelkie środki, by osiągnąć zamierzony cel. Był skuteczny, pewny siebie, konsekwentny i niejednoznaczny. Wystawiany na coraz większą ekspozycję aurorów zuchwale umykał przed sprawiedliwością, tkwiąc u boku Czarnego Pana i w jego imieniu wymierzając ją zgodną z własną definicją.



Ain Eingarp: W zwierciadle pewnie ujrzę Cassandrę. (do podmiany)

+





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
 

Minął fabularny rok...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Biuro informacji :: Aktualizacje-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19