Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Minął fabularny rok...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Minął fabularny rok...   17.07.17 2:18

Minął fabularny rok...

Stało się - nasz Mors skończył dwa lata, a fabuła forum wkrótce zatoczy pierwsze koło: zaczęliśmy opisywać przygody naszych postaci w lipcu '55, a lipiec '56 jest już za rogiem. W tym czasie naprawdę wiele zdążyło się zmienić.

Chcemy umożliwić Wam uzupełnienie Waszych kart postaci poprzez dodanie fragmentu opisującego to, co działo się przez cały fabularny rok pełen tragedii, zmian i niespodzianek. Każdy gracz, którego postać ukończy rok fabularnej aktywności (będzie to sprawdzane na podstawie wsiąkiewek - miesiąc, w którym postać posiada pierwszy ukończony wątek opisany we wsiąkiewce, będzie uznany za pierwszy miesiąc jej fabularnej aktywności), może w 600-1000 słowach opisać jej dotychczasowe perypetie z uwzględnieniem wydarzeń dla niej najważniejszych i takich, które mogą się przydać przy ustalaniu relacji. Nie istnieją inne wymagania, aktywność postaci nie musi być ciągła ani obecna w każdym miesiącu, jeśli tylko jesteście w stanie opisać jej roczne perypetie na przynajmniej 600 słów, możecie to zrobić.

W momencie, w którym postać ukończy fabularny rok (dla przykładu: postać będąca na forum od początku, a więc od lipca 1955 r. może dodać swoje uzupełnienie w chwili rozliczenia majowo-czerwcowej wsiąkiewki), może skorzystać z poniższego kodu i wkleić w tym temacie opis swoich losów; następnie zostaną one sprawdzone i zaakceptowane, a potem wklejone do Waszych kart postaci. Nagrodą za utworzenie zaakceptowanego uzupełnienia karty jest 1 punkt biegłości. Fabularny miesiąc końcowy musi zgadzać się z aktualnym miesiącem fabularnym, w niektórych przypadkach czasem będzie to więcej niż rok.

Podsumowanie można umieścić za każdy rok fabularnej aktywności.


Kody:
 




Sierpień '55 - Wrzesień '56

Orientacja polityczna: Zdradziła rycerzy, dostrzegając ich zło i teraz staje na straży mugolaków, sprzeciwiając się niesprawiedliwościom.
Ścieżka kariery: Została szefową biura aurorów, a potem ministrą.
Rozwój: Porzuciła czarną magię, zgłębiając się w sztukę obrony przed nią, ponadto poświęciła się sztuce malunku, osiągając w tej dziedzinie mistrzostwo.
Więzy krwi: Wyszła za mąż i urodziła trojaczki.
Zyskane znamiona: Zyskała szramę po czarnomagicznej klątwie nad lewym okiem w starciu z dawnymi sprzymierzeńcami.


Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nunc lacinia ipsum sed lorem ultrices tincidunt. Suspendisse fringilla, mauris at posuere sodales, odio turpis hendrerit justo, eget maximus libero massa congue mauris. Donec at sodales quam. Curabitur rutrum dolor ante, malesuada malesuada tortor egestas vitae. Donec vulputate consectetur leo, eu porta sem porttitor et. Proin gravida magna ex, vitae malesuada elit interdum ac. Aliquam at viverra nunc. Nullam imperdiet justo mi, placerat finibus est vehicula nec. Curabitur porta ante quis tempus pharetra. Nullam a turpis quis dui imperdiet pulvinar. Vestibulum ante sapien, euismod at augue ac, bibendum hendrerit eros. Cras ligula augue, euismod et nisi non, sodales faucibus ligula. Morbi eget tortor tristique, suscipit nibh eu, luctus dolor. Cras aliquet varius viverra.



Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Szeptucha
27
Czysta
Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
0
0
5
30
5
1
5/15
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   10.02.18 19:54


Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: Cassandra wbrew swoim przekonaniom stanęła po stronie Rycerzy Walpurgii.
Ścieżka kariery: Wciąż prowadzi lecznicę na Nokturnie. Odkąd oficjalnie opowiedziała się po stronie rycerzy, znacznie częściej można w niej znaleźć popleczników Czarnego Pana.
Rozwój: Nauka animagii przyniosła efekty, po długich latach Cassandra opanowała podstawy tej sztuki. Wciąż doskonali swoje umiejętności, ale potrafi już przybrać zwierzęcą postać - okazała się nią wrona. Nieustannie kształci swoje zdolności medyczne, od pewnego czasu odświeża także wiedzę z zakresu eliksirowarstwa, coraz mocniej pragnąc liczyć tylko na siebie.
Więzy krwi: Sytuacja Cassandry nie uległa zmianie, wciąż mieszka z siedmioletnią córką.
Zyskane znamiona: Brak.


Żmudne ćwiczenia, ciężka praktyka i lata nauki, bystry rozum, zdolności koncentracji i skupienia umożliwiły jej ziścić pragnienia i pojąć sztukę animagii - choć, przynajmniej na razie, na podstawowym poziomie. Nie była zaskoczona, że stworzeniem, które formę przybrała, była wrona - uosobienie złych wieści, złowróżebny symbol, zwiastun śmierci unoszący się nad polem bitwy. Znajomość podstaw nie umożliwia jej - jeszcze - korzystania z tej zdolności tak, jak tego pragnęła, ale nie spoczęła na laurach i wciąż pracuje nas swoimi umiejętnościami. Nie prioretytowo, te w ostatnich miesiącach mocno się przeorganizowały.

Powrót ojca Lysandry początkowo wzbudził w niej popłoch, lecz oto musiała wreszcie stanąć naprzeciw koszmaru jej życia - koszmaru, który ostatecznie pokonała przy pomocy sojuszników zyskanych dzięki nokturnowej działalności. Zamordowali go Mulciberowie, chroniąc jej córkę przed potwornym losem. Ojciec i syn stanęli naprzeciw syna i brata - ta sama krew, co w ich trojgu, krążyła wszak w widocznych przez zbyt bladą skórę żyłach Lysandry.
Te wydarzenia położyły się cieniem na wszystkim, w co dotąd wierzyła - udowadniając, że to nie tajemnicze fatum rządzi nią, a ona nim. Powoli zaczynała zdawać sobie sprawę z faktu, że bez swoich umiejętności nie mogłaby przewidzieć wydarzeń, którym udało się przecież zapobiec. Urosła w wewnętrzną siłę, zyskała więcej pewności siebie, pozbyła się irracjonalnych lęków. Przestała wypierać się daru, odnajdując w nim swoją siłę, przestała wypierać się nazwiska, wywołując je z dumą - była Cassandrą Vablatsky i posiadała talent, za który wielu gotowych byłoby umrzeć.

Była Cassandrą Vablatsky i nikt nie był w stanie skrzywdzić jej dziecka.

Wielki pożar Białej Wywerny na Nokturnie wywołał wątpliwości u każdego czarodzieja, który na własne oczy ujrzał jego skutki, Cassandra gościła w swoich progach wielu, którzy zostali tamtego wieczoru ranni, nie dowierzając ogromowi destrukcji. Jednak to nie tamta noc, a kolejna, kiedy potężny magiczny wybuch zalał kraj straszliwą czarną magią, utwierdziły ją w przekonaniu, że w nadchodzącej wojnie musiała zająć czyjąś stronę - i że musiała być to strona wygranego, a tej upatrywała się jedynie wśród ludzi, których potęgę znała.
Anomalie najmocniej uderzyły w dzieci, również w Lysandrę, którą większość maja poiła eliksirami słodkiego snu, zabezpieczając jej delikatną psychikę przed okrucieństwami dnia codziennego: Cassandra chciała zrozumieć. Pojąć magię, krzywdzącą jej dziecko, zdobyć wiedzę, która pozwoli jej zatrzymać ten koszmar. Rycerze Walpurgii to umożliwiali, więc ona stała się ich częścią. Nie kierowała nią idea, kierowała się zyskiem i potrzebą bezpieczeństwa, wiedząc, że posiada umiejętności, które mogą zadowolić człowieka dowodzącego tak potężnym czarodziejom jak ci, których znała i o których wiedziała, że stali u jego boku. Wiedziała, że potrafi być przydatna - i że jest w stanie wyrobić sobie pozycję własną ciężką pracą. Już od dłuższego czasu odświeżała swoją wiedzę dotyczącą alchemii, była uzdrowicielką z doświadczeniem, którego potrzebowali, posiadała też trzecie oko. I zamiast nadal wypierać się swojego daru, pragnęła nad tym okiem - i tym, co potrafiło dostrzec - wreszcie zapanować.

I nie zamierzała pozwolić zginąć na wojnie czarodziejom, którzy ochronili jej córkę.

Szybko wcielała plany w życie, ledwie kilka dni po dołączeniu do organizacji zasiliwszy szeregi jednostki badawczej tychże i podejmując ambitną próbę zaleczenia sinicy. Choroba zbyt często występująca wśród czarodziejów - również za sprawą anomalii - okazała się zgrozą rycerzy, których zamierzała przed nią osłonić.

Narastający konflikt, jak i insze krwawe wydarzenia, zabrały jej wiele kobiet, które były jej bliskie. Pamięta - i pielęgnuje w sobie tęsknotę, która powoli rozpala iskrę zemsty. Serce dopuszcza się do siebie więcej emocji, po raz drugi otwierając się przed mężczyzną - dzielącym krew z pierwszym. Ostatni żywy, jak z baśni o trzech braciach, tak inny od zmarłych, był jej przyjacielem, obrońcą i przewodnikiem na wojennej ścieżce.



Z dodatkowych:

Patronus: Brak (Cassandra ma 0 w opcm, raczej go nigdy nie wyczarowała)
Bogin: Martwa Lysa (Jej ojciec już nie żyje, a Cassandra już się go nie boi)




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
40
16
0
5
0
1
14
36
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   15.03.18 13:13


Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: ugruntowana; po popełnieniu wielkiego błędu i straceniu pierścienia Zakonu Feniksa, Benjamin spoważniał, oddając idei Dumbledore'a całe swoje serce - i życie; przeszedł Próbę, został Gwardzistą
Ścieżka kariery: wyjście ze szponów nałogu i poświęcenie się pracy przyniosło rezultaty, ze zwykłego opiekuna smoków został nadzorcą wschodniej części rezerwatu Peak District, zajmując się głównie nowowyklutymi i młodymi smokami
Rozwój: jako Gwardzista skupia się na nauce obrony przed czarną magią, nie zapominając jednak o rozwoju fizycznym; chce bronić innych zarówno dzięki sile zaklęć jak i własnych mięśni
Więzy krwi: ponownie zbliżył się do rodzeństwa: do ukochanej Hani, która przejęła rodzinny sklep miotlarski oraz do Josepha, odnoszącego kolejne sukcesy jako ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Zyskane znamiona: poważne poparzenia na prawym boku i ramieniu, które otrzymał w wyniku pierwszomajowego wybuchu; blizny zadane sobie samemu w trakcie Próby Gwardzisty, głębokie rozcięcia ciągnące się od nadgarstków aż do zgięcia łokci na obydwu rękach; lewe ramię, pokryte tatuażami, jest całkowicie zniszczone a tusz rozmył się na poranionej skórze, tracąc pierwotne kształty


Przed i po. Ostatni rok Benjamina można rozpatrywać na zasadzie podziału, głębokiej wyrwy, która oddzieliła niechlubną przeszłość od niepewnej przyszłości; grzech od wybaczenia, błąd od naprawy, wstyd od poświęcenia. Rok pełen sprzeczności i jednocześnie przyśpieszonego dojrzewania, porzucania chłopięcego, niefrasobliwego podejścia, na rzecz tego dorosłego, świadomego okrucieństw, które niesie życie.

Powrót do Londynu wiązał się z wieloma zmianami. Benjamin zamieszkał w podniszczonej kamienicy na Śmiertelnym Nokturnie, spędzając wolny czas w podrzędnych spelunach, jako rozrywkę rozpatrując bijatyki i wlewanie w siebie przesadnych ilości alkoholu. Wszystko, byleby zapomnieć o przeszłości, pogrzebać dawne błędy - pod stertami nowych, poważniejszych. Napoje wyskokowe zmieniły się w narkotyki, najpierw słabsze, potem te poważniejsze; tylko tak mógł pozbyć się demonów przeszłości, utopić tęsknotę za dawnym życiem, uśpić uczucia, którymi darzył Percivala. Jednocześnie pracował w rezerwacie Peak District, obecność smoków stanowiła przeciwwagę dla destrukcyjnych zachowań. Poświęcał im całą swoją uwagę, nadawał imiona, oswajał i pomagał, szczególną troską darząc parę wiekowych Ogniomiotów Katalońskich, wyrwanych z łańcuchów banku Gringotta. Dbał także o młode smoki oraz najmniejszych mieszkańców terrariów, skupiony i odpowiedzialny, starając się stworzyć zwierzętom jak najlepsze warunki rozwoju.

W międzyczasie został poinformowany o istnieniu Zakonu Feniksa. Dołączył do niego kilka tygodni po pogrzebie Slughorna, pałając wielką wiarą w idee głoszone przez Dumbledore'a. Sam pochodził z mieszanej rodziny, a poruszając się po Nokturnie często natykał się na czarnoksiężników, wiedząc, do jakich okrucieństw są zdolni. Niepokojące nastroje w Ministerstwie Magii także nie umknęły jego uwadze, wyczuwał, że szykują się wielkie, dramatyczne zmiany, jakich chciał zostać częścią. Ciągle walcząc z własnymi słabościami i finalnie tę walkę przegrywając. W marcu, gnany nowym zadurzeniem i związanym z tym bólem, chcąc wyrwać się z narkotycznej spirali prowadzącej prosto w dół, utracił pamięć a wraz z nią pierścień Zakonu Feniksa.

Wraz z początkiem kwietnia otrzymał jednak drugą szansę. Dzięki Bathildzie Bagshot udało mu się podejść do Próby Gwardzisty, którą przeszedł, grzebiąc najbliższe mu osoby, pozbywając się słabości, oddając swoje życie i wiążąc własną magię już na zawsze z Zakonem. Zrozumiał, co utracił, pojął własne przewinienia, pragnąc naprawić je i w końcu zamknąć przeszłość tak, jak powinien zrobić to od dawna. Bolesne potknięcie nauczyło go pokory: widocznie potrzebował prawdziwego załamania, by jednoznacznie odbić się od dna i zrozumieć, co tak naprawdę liczy się w jego nowym życiu. Próba pozostawiła w nim trwałe blizny, obdzierając go ze słabości i ociosując z tego, co zbędne. Pojął swoją rolę, wziął odpowiedzialność za czyny, stawił czoła własnym lękom, mogąc w skupieniu walczyć o dobro najsłabszych i zagrożonych przez nowy porządek - i nową, groźną siłę, czającą się w cieniu; siłę, którą wzmacniali jego dawni przyjaciele. Świadomość przepaści, jaka oddzieliła go od Percivala, dodała mu sił, łamiąc serce na pół. Z tym większą zagorzałością poświęcił się Zakonowi, biorąc udział w Odsieczy. W misji nieudanej, ciążącej już na zawsze wyrzutami sumienia. Po raz pierwszy stracił tylu ludzi, po raz pierwszy jego decyzję doprowadziły w bezpośredni sposób do czyjejś śmierci, po raz pierwszy zawiódł - samego siebie i pokładane w nim nadzieję. Wyniósł się z Nokturnu, przenosząc do zaufanej przyjaciółki, Margaux, gdzie później sprowadził także dotkniętego anomaliami mugola. Wsparcie najbliższych pozwoliło mu pewniej stanąć na nogi - i rzucić alkohol na rzecz ziołowych herbat. Otrzymał także psa, szczeniaka, Kudłacza, którym opiekuje się równie troskliwie, co smokami.

Życie prywatne nie przynosiło jednak ukojenia. Harriett, była narzeczona, powróciła do jego życia, dając nadzieję na rozpoczęcie wszystkiego od nowa, pożegnania przeszłości i założenia prawdziwej rodziny. Wszystko to roztrzaskało się jednak w kontakcie z rzeczywistością, której część półwila oddała dawnemu przyjacielowi Benjamina. Nie mogąc wybaczyć zdrady i kłamstw, Wright jeszcze mocniej poświęcił się Zakonowi, rozumiejąc, że prawdopodobnie już nigdy nie będzie po prostu szczęśliwy, jako mąż i ojciec. Potrzaskane serce tylko umocniło jego poglądy, sprawiając, że finalnie dojrzał, konfrontując się z popełnionymi przez siebie błędami.

Do tej pory nie może otrząsnąć się z tych koszmarnych wspomnień, ze śmierci bliskich osób, z utraty przyjaciół i osób, które mu zaufały. Dalej walczy z własnymi demonami, odnajdując jednak spokój w działaniu, w naprawianiu tego, co zepsuł - także w przypadku anomalii. Maj, mający być pierwszym miesiącem bez terroru Grindelwalda, okazał się czasem tragicznym, przynoszącym krwawe żniwo ofiar. Przez podjętą wspólnie przez Gwardzistów decyzję, czarodziejski świat został dotknięty anomaliami, rozdarty i zniszczony - a niemagiczni, których obiecali chronić, stali się ofiarami niespodziewanych wybuchów. Ciężar tajemnicy przygniata go do ziemi, lecz nie poddaje się w próbach naprawy swych błędów. Wierzy w misję, przekazaną im przez Dumbledore'a, wierzy w siłę Zakonu, wierzy w drugą szansę, jaką ma zamiar wykorzystać jak najlepiej, zostawiając kwestie uczuć daleko za sobą. Zamierza zrobić wszystko, by przywrócić pokój i sprawiedliwość, ochronić najsłabszych - i jest gotów oddać za to życie, jest gotów oddać za to życie bliskich, w tym ukochanego rodzeństwa.



Quidditch: Zjednoczeni z Puddlemere, w których gra jego brat




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Panna


I've tasted blood and I want more


25
10
0
0
0
41
5
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   29.03.18 15:47


Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: poglądy Deirdre zradykalizowały się, stała się Śmierciożerczynią, podporządkowuje wszystko idei czystości krwi i rozkazom Czarnego Pana; brzydzi się szlamu i pogardza nim, tak samo jak zdrajcami krwi oraz nieudolnymi poczynaniami Ministerstwa Magii, ośmieszającego się pod aktualnymi rządami
Ścieżka kariery: z prostytutki pracującej w Wenus do prywatnej kochanki, utrzymanki, metresy, pełniącej swoją służbę u lorda Rosiera
Rozwój: pilne zgłębianie tajnik czarnej magii pod okiem mentora przyniosły sukcesy, stała się biegła w okrutnych i wymagających klątwach, nie zapominając też o obronie, która wychodzi jej coraz lepiej
Więzy krwi: bez zmian - osłabione i zapominane, Dei dystansuje się coraz bardziej od krewnych; jeszcze nie wie, że pod sercem nosi dwójkę dzieci, spłodzonych na przełomie burzliwych, rozchwianych anomaliami miesięcy
Zyskane znamiona: tatuaż Mrocznego Znaku, uzyskany po Próbie Rycerza; sześć cienkich, srebrzystych, lecz powoli zanikających blizn na plecach po jednym z ostatnich, brutalnych klientów Wenus


Wenus coraz mocniej przytłaczało Miu - pomimo popularności i szacunku, jakim cieszyła się Czarna Orchidea, pętla zaciskająca się wokół smukłej szyi utrudniała nie tylko zaczerpnięcie oddechu, ale i rozpostarcie skrzydeł, osiągnięcie tego, o czym naprawdę marzyła. Coraz cięższe doświadczenia - renoma nienagannej i pozbawionej granic, przyciągała do niej mężczyzn o wyrafinowanych kaprysach - popchnęły ją do podjęcia odważnej decyzji, ryzykownej i brzemiennej w skutkach. Poproszenie jednego ze stałych bywalców Wenus o pomoc kosztowało ją wiele dumy, znała niebezpieczeństwo, wiążące się z tak bezpardonową śmiałością, ale Rosier nie nadużył pokładanego w nim zaufania, prowadząc ją pewnie na ścieżki wysypane cierpieniem i czarnomagicznym okrucieństwem. Finalnie okazując się nauczycielem niezwykle surowym, wymagającym z każdym dniem coraz więcej: początkowa pobłażliwość i rozbawienie śmiałymi ambicjami prostytutki zniknęły bezpowrotnie, a Deirdre oddała mu całą siebie.
Pracowała jeszcze ciężej, noce spędzając w Wenus, dnie na pilnej, dyskretnej nauce, czerpanej wprost z zakurzonych, ciężkich woluminów, by wieczory ofiarowywać wyłącznie swemu mistrzowi, wprowadzającemu ją coraz głębiej w tajniki czarnej magii. Im silniejsza się stawała, tym głębiej zapadała się w uczuciu, którym zaczęła darzyć lorda Kent.


Uczuciu, które zaczęło ją przerażać, wiązać, ubezwłasnowolniać. Wyczuwając zagrożenie ponownego uzależnienia swego losu od mężczyzny, zaczęła budować wyjście awaryjne w postaci narzeczonego, dojrzałego wiekiem przedsiębiorcy z Pokątnej. Zakochany do szaleństwa, stanowił dobry materiał do manipulacji i zwodzenia, mających finalnie doprowadzić do odejścia z Wenus i rozporządzania majątkiem wziętego pod Imperiusa człowieka. Pewniejsze zadbanie o własne życie nie zmniejszyło jednak zależności łączącej ją z Tristanem. To on doprowadził ją przed oblicze Czarnego Pana, ręcząc za nią; to dzięki niemu dołączyła do Rycerzy Walpurgii - i poświęceniem zasłużyła na Mroczny Znak, przechodząc przez trudy Próby. Pozbawiła życia trzech istot - a siebie samej: wszelkich granic, czując prawdziwą potęgę, moc, płynącą w jej żyłach najmroczniejszą z czerni. To dało jej odwagę do ochłodzenia relacji ze swym mistrzem. Przyjęła zaręczyny Asteriona, świadoma, że w tym samym czasie Tristan ślubuje wierność ukochanej półwili. W marcu, wypełniając wolę Lorda Voldemorta, odwiedziła wraz z Rosierem Isolde Bulstrode, udzielając jej bolesnej i ostatecznej lekcji, po zakończeniu której odważyła się wypowiedzieć mentorowi posłuszeństwo. Sądziła, że tak będzie najlepiej; że ich zbyt ścisła, intymna relacja powinna zniknąć, zastąpiona jedynie szacunkiem wynikającym z wspólnego służenia Czarnemu Panu.


Rozłąka mocno zatrzęsła jej światem - ponownie wpadła w rutynę upokorzeń i bólu, jakie otrzymywała od klientów Wenus. Problemy finansowe narastały, napięte stosunki z właścicielką burdelu tylko pogarszały sytuację a goście, skuszeni renomą niezłomnej Cesarzowej, pozwalali sobie na coraz więcej, pozostawiając na ciele Miu lśniące blizny. Świat Deirdre podzielił się na sacrum, poświęcone Czarnemu Panu, i profanum, prymitywną, upokarzającą egzystencję, nie pozwalającą jej w pełni skupić się na tym, co naprawdę ważne. Zmieniała miejsca zamieszkania, żyła więcej niż biednie, większość zarobionych galeonów przeznaczając na spłatę długów. Wszystko zmienił jednak maj, miesiąc gwałtownych zmian i potężnych anomalii, wstrząsających światem czarodziejów. Do Londynu powrócił były narzeczony, Apollinare, otwierając na nowo stare rany, rozjątrzone samotnością i lękiem. Był to jednak początek końca; końca życia, które wiodła, ledwie utrzymując się na powierzchni wzburzonej codzienności, upokarzana, torturowana i z trudem zapewniająca sobie środki do przeżycia kolejnego dnia.


Początek maja przyniósł czarodziejskiej społeczności koszmarne anomalie - a Deirdre upragnioną wolność. Tristan zabrał ją z Wenus, zawłaszczył jako swoją, zamieniając kajdany na własne, złote łańcuchy, lżejsze i przykuwające ją w luksusowych wnętrzach Białej Willi, dawnego domu zmarłego Corentina Rosiera. Początkowy sprzeciw i przerażenie szybko rozmyły się w starciu z rzeczywistością, pierwszą odkąd pamiętała tak słodką, lekką, pozbawioną odpowiedzialności i trosk. Urządzona z przepychem samotnia, zbudowana na wyspie, wśród różanych ogrodów, stała się dla niej oazą, miejscem, które niezwykle szybko zaczęła nazywać domem. Nigdy nie przypuszczałaby, że odnajdzie szczęście w tak upokarzającej relacji: stała się utrzymanką, kobietą całkowicie zależną od swego protektora. Sporadyczne próby buntu nie przyniosły większych zmian, ostrożnie zaczęła oswajać nową rzeczywistość, przyzwyczajając się do życia, o którym wcześniej mogła jedynie marzyć. Urażona duma dalej uwierała, lecz potrafiła przełknąć niedogodności, wykorzystując chaotyczne miesiące na powrót do dawnej siebie. Wycieńczona ponad dwoma latami pracy w Wenus, w końcu prawdziwie - i po raz pierwszy w życiu - odpoczywała, oddając się lekturze czarnomagicznych woluminów oraz zaspokajaniu pragnień swojego wybawcy. Podczas jednego z burzliwych, majowych wieczorów, zaszła w ciążę - o czym nie ma i długo nie będzie mieć pojęcia.




Kod:

[b]Amortencja[/b]: rozgrzany piasek, morska bryza, aromat róż wilgotnych od deszczu, skórzany pas, szafran i smoczy popiół, jakim pachnie po powrocie z rezerwatu Tristan
[b]Miejsce zamieszkania[/b]: Biała Willa na Wyspie Sheppey w Kent
[b]Quidditch[/b]: -
b]Aktywność[/b]: zgłębiam czarnomagiczne księgi, oddaję się niemoralnym przyjemnościom




there was an orchid

as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
36
30
0
0
1
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   01.05.18 13:40

 
Czerwiec '55 - Lipiec '56

Orientacja polityczna: konserwatywny radykalizm; przeszedł próbę rycerza i stał się śmierciożercą, służąc Czarnemu Panu jako jeden z najwierniejszych.
Ścieżka kariery: przejął po wuju pieczę nad rodzinnym rezerwatem smoków.
Rozwój: zagłębiał się w czarnomagicznych sztukach pod kierunkiem lorda Voldemorta, nie zaniedbując dziedzin pojedynkowych - stając się coraz silniejszym i lepszym we wszystkim, co dotąd potrafił.
Więzy krwi: ożenił się z Evandrą z domu Lestrange, ma w drodze dwójkę dzieci - pierworodnego oraz bękarta w łonie kochanki; zmarł jego ojciec.
Zyskane znamiona: Mroczny Znak na lewym przedramieniu, symbol wierności wobec Czarnego Pana.


Tristan dorósł; dojrzał, by nieść nazwisko ojca, z dumą reprezentując swój ród. Po nieodpowiedzialnym, znudzonym swoją rolą chłopcem nie pozostał żaden ślad, zaczął baczyć na swoje zachowania i wystrzegać się błędów, samemu sobie nakładając ścisłą dyscyplinę - nigdy więcej nie dając nestorowi powodu, by spojrzał ku niemu nieprzychylnym okiem. Z większą powagą jął podchodzić do wszystkiego, czego od niego oczekiwano - mając w świadomości, że jako dziedzic Rosierów odpowiadał bezpośrednio za przyszłość swojej rodziny.
Zaręczyny z Evandrą sfinalizowały się w marcu, kiedy tylko zakwitły pierwsze róże - choć półwila do samego końca nie chciała stanąć na ślubnym kobiercu, Tristan nie przestał jej pragnąć i dopiął swego. Krzywoprzysiężył jej oddanie, dobrze wiedząc, że nie dochowa wierności, szczerze zapewnił ją o romantycznym uczuciu, pojąwszy ją za żonę na wietrznej plaży Dover. W noc poślubną w jej łonie zakwitł pierwszy pąk, pierworodne dziecko Tristana. To dla niej, dla Evandry, Tristan kupił i stworzył na nowo Fantasmagorię, niezwykły londyński teatr, w którym główną rolę grają trzy piękne syreny - istoty z herbu jej rodziny.
Krótko po ślubie dostąpił zaszczytu przejęcia pieczy nad rodzinnym rezerwatem smoków - wiedząc, że to wzmocni jego pozycje wewnątrz rodziny, starał się pełnić swoje obowiązki z największym oddaniem. Potknięcia nadrabiał sukcesami, zniszczenie rezerwatu przez magiczne anomalie, które nadeszły wraz z początkiem maja, został przyćmione przez ofiarowanie drugiego życia uznanej za wymarłą rasie smoka, wyspiarza rybojada, wskutek podjętej i zorganizowanej przez siebie smokologicznej wyprawy.
Odejście ojca w maju, choć spodziewane, było bolesnym ciosem i ostatecznie zmusiło go do przyjęcia na swoje barki pełnej odpowiedzialności - ale wówczas był już na to gotów. Miał silne ramiona, zdążył się przygotować. Starszy czarodziej zachorował wiele miesięcy wcześniej, jego dni były policzone - od dawna przygotował Tristana, by przejął jego rolę. Anomalie wdarły się w ich życie nagle, nie mieli szansy się pożegnać, ale to nie miało znaczenia - Corentin i tak czekał na śmierć, a kubeł zimnej wody, jakim było to zdarzenie, tym mocniej przypomniał Tristanowi o tym, kim był i czego od niego oczekiwano.
Zachowywał większą ostrożność, ale nie wyrzekł się hedonistycznych przyjemności, w których lubował się od zawsze - wciąż uwielbiał kobiety, alkohol i zabawę, słodką rozkosz przepełnioną nałogami. Nauczył się mniej obnosić ze swoimi nawykami, zachowywał większą dyskrecję - nie chcąc dać zaprzyjaźnionej rodzinie Evandry powodów do politycznych zgrzytów. Jego fascynacja Deirdre zaczęła się znacznie wcześniej, niż wtedy, kiedy najpiękniejsza spośród egzotycznych prostytutek poprosiła go o nauki mogące stanowić klucz do świata, który dotąd był dla niej zamknięty. Stała się jego czarnym łabędziem: nauczył ją latać na skrzydłach własnej potęgi, zaprowadził przed oblicze Czarnego Pana, wyrwał z burdelu, dał dom, zapraszając do prywatnej posiadłości ukrytej na jałowej wyspie Sheppey, założył smycz, z której nie miał zamiaru jej spuścić - i pokochał, uczuciem tak silnym, jak kochać potrafi on, dzieląc serce wobec dwóch kobiet, innych od siebie jak czerń i biel.
Nie wie jeszcze, że jego kochanka również nosi w łonie jego dziecko.
Stanął pośród pierwszych czarodziejów, którzy podjęli wyzwanie rzucone przez Czarnego Pana i podjęli się przygotowanej przez czarnoksiężnika próby; zamordował mugolkę, czarownicę i młodego jednorożca, swoim zwyczajem szukając ofiar najpiękniejszych, zyskując w zamian śmierciożerczą maskę, znamię na lewym przedramieniu świadczące o pozycji, klątwę, o istocie której nic nie wiedział, a będącą ceną za odebranie życia jednorożcowi oraz władzę - ostatecznie stając się dziś pierwszym, który stał u prawicy lorda Voldemorta. Wewnątrz organizacji zaczął cieszyć się ciężko wypracowanym szacunkiem, wielokrotnie udowadniając swoją wartość - oraz oddanie. To w jego imieniu dokonywał rzeczy najstraszliwszych - w jego imieniu zabił i zniszczył dawniej obiecaną mu na żonę lady Bulstrode.
Bezduszność oraz brak skrupułów, a także niezmienne zamiłowanie do cierpiącego piękna, przejawiały się w każdym jego działaniu. Najpodlejsze cechy jego charakteru zaczynały uwypuklać się coraz wyraźniej, narcystyczny egoizm, potrzeba dominacji, władzy, przekonanie wsparte tradycją, najczystszym rodowodem, ale i artystyczną nonszalancją, o byciu kimś więcej, niż inni. Bo choć powinien już wiedzieć, że krew błękitna krwawi tak samo jak każda inna, to bezkarność utwierdzała go w przekonaniu, że wolno mu było wszystko.
Nie zapomniał o Marianne, lecz przestał zadręczać się jej zbyt nagłą śmiercią w dniu, w którym dokonał zemsty. Zadbał o to, by jej morderczyni cierpiała bardziej, niż jego siostra, wytłaczając z niej żywcem ostatnią kroplę krwi. Nazwisko bestii - Crouch - okazało się sztyletem wbitym prosto w plecy - sztyletem, który Tristan zamierzał wyjąć z pleców własnego rodu i wbić go prosto w plugawe serce Crouchów, skąd pochodził, obwiniając całą rodzinę za grzechy ich wyklętej córki. W jego żyłach płynęła wszak krew Crouchów - brzydził się jej i przed samym sobą przysięgał dalszą krwawą zemstę. Wiedział, że jego coraz silniejsza pozycja zaczynała stanowić coraz silniejszą ochronę dla jego rodziny.
Wierzy, że ostatecznie zdoła zapanować nad życiem i śmiercią - że jeśli odebranie życia jest tak proste, przywrócenie go nie może być znacznie trudniejsze. Wierzy, że Marie może do niego wrócić. Sztuka tworzenia inferiusów miała być pierwszym krokiem ku sprowadzeniu jej do żywych, ale wciąż rozumiał zbyt mało. Nie dostrzegał, że im więcej miał w rękach władzy, tym bledsza i mniej istotna wydawała się pamięć o zmarłej siostrze.


Stał się czarodziejem świadomym, dojrzałym i coraz lepiej odnajdującym się u władzy, która zaskakująco - niepokojąco? - łatwo zaczęła wpadać mu do rąk. Stał się kolcem róży, która zakwitła krwistym szkarłatem, sadystą rozmiłowanym w cierpiącym pięknie.  





Bogin: brzemienna Evandra - umierająca, krwawiąca, z przebitym brzuchem
Amortencja: chcę do starych dopisać opium, zapach Deirdre





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
 

Minął fabularny rok...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Postęp fabularny Avengers
» Rozwój fabularny Young Avengers

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Biuro informacji :: Aktualizacje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18