Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziShare | 
 

 Deirdre Tsagairt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Panna

she tastes like every dark
thought I've ever had

15
10
0
0
0
41
2
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Deirdre Tsagairt   15.08.15 18:48


Deirdre Miu Tsagairt

Data urodzenia: 10 września 1931 roku
Nazwisko matki: Shi
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: uboga
Zawód: luksusowa prostytutka w Wenus
Wzrost: 173 centymetrów
Waga: 55 kilogramów
Kolor włosów: czarne jak noc
Kolor oczu: czarniejsze od nocy
Znaki szczególne: egzotyczna uroda, wysoka sylwetka, niepokojąco ciemne oczy: źrenice zlewają się z głęboko czarnymi tęczówkami; porusza się zwinnie, gibko, niczym pantera; sześć bardzo wąskich, srebrzystych blizn na plecach, ciągnących się w dół łopatek aż do bioder, widocznych zwłaszcza w mocnym świetle; Mroczny Znak na lewym przedramieniu


Naprawdę interesuje cię moje pochodzenie? To, skąd jestem? Jakie geny wykroiły te niezwykle ostre kości policzkowe i skośne oczy? Ile melaniny musiało przepłynąć w procesie produkcji, byś mógł teraz patrzeć prosto w moje całkowicie czarne tęczówki, zlewające się ze źrenicami? Czy moja matka też była tak wysoka i smukła? I kim jest mój ojciec?
Chociaż...nie, nie myślisz o moich rodzicach. Przecież dziwki nie mają rodzin. Dziwki nigdy nie były niewinnymi dziewczynkami, fruwającymi na zabawkowych miotełkach. Dziwki nigdy nie brudziły sobie buzi truskawkowym tortem, nie recytowały wierszyków dziadkom, nie szyły ubranek swoim maskotkom. Dziwki nie miały ulubionych bajek, nie płakały z tęsknoty za przytulnym domem. Dziwki magicznie powstawały na wzór i podobieństwo twoich najskrytszych pragnień. Wyskoczyły zza atłasowej kurtyny. Od razu piękne-dwudziestoletnie, z ustami pomalowanymi krwistoczerwoną szminką, w wyzywającej bieliźnie, za to bez żadnej przeszłości, bez kochającej rodziny, bez skazy człowieczeństwa. Chyba, że lubisz naprawdę perwersyjne opowieści. Wtedy dziwka mogła być bita w sierocińcu a później sprzedana do burdelu. Albo wręcz przygotowywana do zawodu od najmłodszych lat. W końcu klient - nasz pan, pan wyobraźni. Wystarczy kilka głosek a słowo stanie się wyjątkowo chętnym ciałem, z dowolną datą produkcji i krajem pochodzenia.


Mogę być dla ciebie dwudziestoletnią, nieśmiałą chińską księżniczką, przewiezioną do Anglii brudnym kontenerowcem. Albo wyuzdaną, niegodną, zużytą portową dziwką przed trzydziestką. Lub wrażliwą, uwielbiającą grę na shamisenie, japońską gejszą. I tak nie potrafisz dostrzec różnic kulturowych i wiekowych kobiet tak różniących się od tych, z którymi do tej pory przebywałeś. Moja twarz jest charakterystyczna, trudna do przeoczenia, ale jednak ciężka do sklasyfikowania. To podnosi cenę. Towar z wyższej półki, początki imperium Made in China, druga wojna opiumowa, fascynująca egzotyka. Możesz mieć milion skojarzeń, możesz nazywać mnie setką imion. Nie będę wyprowadzać cię z błędu.


I z pewnością nie opowiem ci mojej historii. Gdybyś dowiedział się, że naprawdę jestem rodowitą Szkotką, nie zapłaciłbyś za mnie złamanego knuta. Wydajesz fortunę za fascynację obcością, za łechtanie swojego ego, za wyrafinowaną zmysłowość. Pięknych dziwek jest mnóstwo, ale piękną dziwkę z chińskim (japońskim? koreańskim? tajwańskim? zdobyczą z jakiego kraju pochwalisz się jutro przyjaciołom?) rodowodem trudno znaleźć. Dlatego siedzisz przede mną z miną władcy wszechświata, ćmiąc drogie cygaro i machnięciem dłoni dajesz mi do zrozumienia, że pora zsunąć z siebie jedwabną, szmaragdową sukienkę.


Moja matka uwielbiała ten kolor. Zawsze ubierała się w podobne, morskie, zielone odcienie, które tak podobały się ojcu. Dokładnie pamiętam treść o ich pierwszym spotkaniu. On, wzięty ścigający Quidditcha, po raz pierwszy grający w składzie reprezentacji Zjednoczonych z Puddlemere na mistrzostwach świata w Hefei. Znak rozpoznawczy: szeroki, łobuzerski uśmiech. I katastrofalny faul w ósmej minucie meczu, posyłający Wilhelma Tsagairta na ziemię. Ona, chińska pielęgniarka, pomoc magomedyczna, po raz pierwszy obserwująca na żywo tak wielkie wydarzenie sportowe. Znak rozpoznawczy: szmaragdowa apaszka, którą prowizorycznie opatrzyła ranę jednego z tych pociesznych Szkotów. Miłość od pierwszego wejrzenia przetrwała wszelkie, coraz większe przeszkody. Najpierw barierę językową - Will zrobił wszystko, by nawiązać kontakt z prześliczną dziewczyną, angażując swojego trenera jako tłumacza. Przez całe trzy tygodnie trwania mistrzostw wysyłał uroczej pielęgniarce kwiaty i łamanym chińskim wyznawał miłość. Po tak długiej próbie czasu Jin zgodziła się na spotkanie. Płynną angielszczyzną. Jako ambitna stażystka magomedycyny pragnęła wyrwać się z kraju Kuomintangu. Pilnie uczyła się jedynego dostępnego jej języka obcego, marząc o kontynuowaniu nauki za granicą. Mój ojciec często żartował, że spadł Jin - dosłownie - z nieba, otwierając jej drogę do lepszego życia. Co nie było takie proste, głównie ze względów dyplomatycznych. Na szczęście Zjednoczeni z Puddlemere powracali z Chin na tarczy, dumnie przywożąc do kraju tytuł drugiej najlepszej drużyny świata. Poruszenie odpowiednich, biurokratycznych sznurków było kwestią czasu, zwłaszcza przy pomocy wuja Wilhelma, Teodora McMillana, pracującego w Ministerstwie. Doskonale rozumiał on potrzeby serca młodszego krewnego, samemu nieco łamiąc rodzinne standardy i zajmując się ukochaną papierkową robotą w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Pomógł on przedłużyć wizę Wilhelma oraz dopełnić wszelkich formalności, zezwalających na ślub z Jin. Kilka miesięcy po orientalnym weselu, na świat przyszłam ja, wyczekiwana, śliczna córka, mała kopia swej matki. Magiczna część Xian stała się moim domem, pełnym kwiatów, egzotycznych owadów i krewnych Jin, zajmujących się mną na równi z ojcem. Sielanka nie mogła trwać jednak wiecznie i dokładnie cztery lata moich narodzinach, rodzina Tsagairtów przeniosła się do szkockiego Elgin, mającego zapewnić Jin lepsze warunki medycznego rozwoju.


Nasz dom w ogóle nie przypominał egzotycznego miejsca, znajdując się w samym centrum deszczowej kultury, doprawionej szczyptą magii i wzmocnioną oparami szkockiej. Wilhelm kończył już swoją karierę ścigającego a Jin dopiero wspinała się po medycznej ścieżce kariery w edynburskim szpitalu. Jako dziecko częściej więc przebywałam z ojcem. Nauczył mnie nie tylko chodzenia i czytania, ale także - nie boję się tych podniosłych słów – życia. Ojciec podnosił mnie po każdym upadku, rozumiał moją niechęć do dziecięcych miotełek i zabierał na długie spacery po szkockich wrzosowiskach. To on plótł mi warkocze, huśtał wysoko na huśtawce, skracał pierwszą sukienkę z tartanu, jednak im więcej miłości mi okazywał, tym bardziej się od niego odsuwałam, przestając widzieć w nim wzór do naśladowania. Chcąc zapewnić mi szczęśliwe dzieciństwo bezpowrotnie tracił swą męskość a ja stawałam się coraz bardziej nieposłuszna, zwracając młodą, chłonną głowę w kierunku wiecznie nieobecnej matki. Ona jednak także wymykała się zdrowym, racjonalnym schematom, o których mogłam jedynie czytać w starych książkach opowiadających o doskonałych, szlacheckich rodzinach. Jin nie znała się na sztuce, nie uczyła mnie dobrych manier: poświęcała całe dnie pacjentom i choć od razu po powrocie ze szpitala przychodziła do mojej sypialni, chcąc spędzić ze mną chociaż krótką chwilę, to nigdy nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na najbardziej nurtujące mnie pytania. Wkrótce potem przestałam je zadawać, izolując się coraz bardziej od ciepła rodzinnego domu. Wychowywana w naturalnej separacji od sąsiadów, bez rodzeństwa i rówieśników, cały wolny czas spędzałam w pokaźnej bibliotece, zaczytując się w każdej dostępnej pozycji, grywając samodzielnie w czarodziejskie szachy oraz marząc o innym życiu. Takim, jakie wyobrażałam sobie tuż przed zaśnięciem. Z bogactwami arystokracji, wielkimi pałacami i rodzicami – zwłaszcza ojcem – posiadającymi realną władzę. Nie oczekiwałam jednorożców i pięknych sukien, pragnęłam tylko wzorca, silnej osobowości, która ukoi dziecięce strachy i wskaże odpowiednią ścieżkę, pomagając odnaleźć się w odmienności. Wilhelm był jednak za słaby, a także, wbrew swej miotlarskiej karierze zbyt przyziemny a Jin nigdy nie poruszała ze mną tematów rasy. Dowiadywałam się więc wszystkiego – od pochodzenia poprzez zasady magicznego świata - z książek zdecydowanie zbyt dojrzałych jak na mój młody wiek.



Nic więc dziwnego, że z utęsknieniem wyczekiwałam dnia, w którym w końcu opuszczę Elgin i znajdę się w Hogwarcie. Przekraczałam mury szkoły pewna siebie, wygłodniała kontaktu z innymi na równi z pragnieniem poznania wszystkich sekretów magii. Chciałam przynależeć do tych najlepszych, najambitniejszych, o najciekawszych charakterach. Tiara Przydziału nie wahała się ani sekundy: zostałam przydzielona do Slytherinu, a gdy zasiadałam przy długim stole, bacznie obserwowana przez współbraci, zrozumiałam, że w końcu znalazłam swój prawdziwy dom. Konserwatywny, z jasnymi, nieprzekraczalnymi zasadami, lecz jednocześnie spętany intensywną, wewnętrzną więzią i chroniący najważniejszych wartości. Początkowo nie zwracano na mnie przesadnej uwagi: bez nazwiska, bez majątku i bez przyjaciół nawet egzotyczna uroda nie mogła wynieść mnie na świecznik. Znów poczułam się odseparowana, lecz nie okazywałam słabości, poświęcając całe dnie nauce. Nie zabiegałam o uwagę, nie próbowałam przypodobać się starszym, uczestnicząc w ostracyzmie jeszcze niżej położonych uczniów. Obserwowałam wszystko z dystansu, analizując, wyciągając wnioski, układając równania, w których rolę niewiadomych odgrywali ludzie. Wystudiowana obojętność zagwarantowała mi nietykalność, a gdy zaczęłam dojrzewać – znacznie wcześniej niż reszta dziewczynek – tylko wzmocniła otaczający mnie nimb orientalnej tajemnicy. W trzeciej klasie mogłam pochwalić się już gronem zaufanych przyjaciół a także pewną renomą, nieporównywalną rzecz jasna do tej, jaką cieszyli się arystokraci, ale odnajdywałam w swoim położeniu coraz więcej zalet. Jako szlachcianka nie mogłabym postępować tak odważnie, starając się dorównywać chłopcom zarówno w nauce jak i pozalekcyjnych rozgrywkach manipulacji. Nikt nie przywoływał mnie do porządku upominającymi listami, nikt  nie oczekiwał skromności i pokory. Nie musiałam zaprzątać sobie głowy lekcjami tańca i śpiewu ani wypatrywać narzeczonego. Skupiałam się wyłącznie na nauce, marząc o ministerialnej karierze. Zapominałam o domu, starając się nie przyjmować do wiadomości listów z dobrymi nowinami o powiększającej się rodzinie. Pojawienie się na świecie Wilhelma Juniora a w kilka lat później bliźniaczek tylko upewniło mnie w pogardliwym przekonaniu o głupocie własnych rodziców, sprowadzających na toczony wojną świat kolejne dzieci. Ukrywałam własne pochodzenie, przyzwyczajając się do kłamstw na temat swojego statusu majątkowego. Chciałam żyć ponad stan i dlatego też wyczekiwałam rozpoczęcia dorosłości, mającej stanowić dla mnie bramę ku spełnieniu marzeń.



Szkołę skończyłam z wybitnymi wynikami a prawdziwy świat stał przede mną otworem; z takimi referencjami i doskonałym wykształceniem mogłam przebierać w ofertach pracy. Konsekwentnie wybrałam jednak ścieżkę prowadzącą ku mojej najskrytszej wizji. Staż w Ministerstwie okazał się trochę rozczarowującym preludium do dalszej kariery. Praca w Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów była niezwykle monotonna, a ja zostałam przecież stworzona do wyższych celów; szarpanie się z papierami i spełnianie poleceń stetryczałych dyrektorów doprowadzało mnie do szału. Pokornie wykonywałam jednak swoje obowiązki, poświęcając całą uwagę jak najdokładniejszemu sprostaniu wymaganiom. Aż dziwne, że do amoku pracoholiczki udało się przedostać żywszemu uczuciu. Pierwszemu tak mocnemu, pierwszemu prawdziwemu. Marcus nie ustawał w próbach zdobycia mojej uwagi, a gdy ją w końcu odwzajemniłam…moja chłodna czujność została zastąpiona zadziwiająco silnym uczuciem. Z wielu powodów nie afiszowaliśmy się ze swoim szczęściem, chociaż po niedługim czasie na moim palcu zalśnił pierścionek zaręczynowy a świetlana przyszłość zdawała się zamieniać w teraźniejszość. Także dzięki dymisji na najwyższym stanowisku: mojego dotychczasowego, nędznego przełożonego zastąpił ktoś wyjątkowy. Dojrzały, pewny siebie, władczy, surowy a zarazem odpowiedzialny. Siwe włosy okalające skronie tylko dodawały mu majestatu i całkiem straciłam dla niego – dla pracy? – głowę. Nie, nie zrobiłam kariery przez łóżko. Wszystkie moje kolejne awanse zawdzięczałam wyłącznie ciężkiej pracy. Wkrótce z nowym dyrektorem Departamentu połączyła mnie także przyjaźń. Spotykaliśmy się bardzo często, praktycznie spędzając ze sobą całe dnie. Jeśli nie na pracy, to na...jej jeszcze większej ilości. Nadgodziny poświęcał mojemu doszkalaniu w zakresie zaklęć. Także tych czarnomagicznych, co stanowiło naszą największą tajemnicę. Znów czułam się jak w szkole, chłonąc przekazywaną mi wiedzę i pilnie ćwicząc posługiwanie się coraz trudniejszymi inkantacjami. Skuszona perspektywą zdobycia nowych umiejętności, a w dalszej perspektywie: władzy, straciłam kontakt z rzeczywistością. Trudniejsze, okrutne klątwy przestały mnie przerażać, obrzydzenie zmieniło się w fascynację. Dla dalszego zgłębiania tajników magii mogłam zrobić dosłownie wszystko, nawet złożyć na ołtarzu ofiarę z pierwszej miłości. Nie sądziłam jednak, że do tego dojdzie, że mój przełożony postawi mi ultimatum, którego nie byłam w stanie początkowo spełnić. Gdy polecił mi zerwać zaręczyny, odmówiłam, wzbudzając jego gniew. Pierwszy raz użył wobec mnie zaklęcia Niewybaczalnego. Wróciłam w ramiona Marcusa zdruzgotana i przerażona, lecz jednocześnie nie potrafiłam zapomnieć o wpojonych mi naukach. Zatrute ziarno zaczynało kiełkować, rosnąc i pożerając mnie żywcem od środka; marzyłam o tym, by móc uczyć się dalej, bym kiedyś to ja posiadła moc, pozwalającą mi na przekraczanie nałożonych moralnie barier. Kochałam narzeczonego całym sercem a pomimo tego egoistycznie wybrałam siebie.  Podczas następnej pełni porzuciłam ukochanego, łamiąc nam obydwojgu serca, po czym, wiedziona toksycznym pragnieniem, zjawiłam się u boku dyrektora. Nie oczekiwałam łaskawego przyjęcia, ale to, co spotkało mnie tego wieczoru, zmieniło na zawsze moje życie. Nie chcę pamiętać zaklęć, lecz nie sposób zapomnieć gróźb, które niedługo potem stały się rzeczywistością. Siarczysty policzek pozwolił mi oprzytomnieć na tyle, bym pojęła, że w swym przekonaniu o własnej nieomylności i wyjątkowości byłam żałośnie głupia. Ktoś o takiej mocy i pozycji nie wybaczał niesubordynacji, karząc za nią srogo. Mógł uczynić ze mną wszystko, ale postanowił zaprojektować dla mnie długą, bolesną lekcję pokory. Dzięki swoim koneksjom uniemożliwił mi nie tylko powrót na stanowisko w Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów, ale także zablokował możliwość powzięcia jakiejkolwiek pracy w magicznym Londynie. Stałam się osobą niechcianą, wyklętą a moja kariera została przekreślona przez mszczącego się arystokratę. Wymarzony świat, w którym zdążyłam się już zadomowić, leżał całkiem strzaskany u moich stóp a ja nie miałam pojęcia, jak - i czy w ogóle - przywrócić mu dawny kształt. Musiałam natychmiast zacząć dobrze zarabiać, ale wszystkie drzwi okazały się przede mną zamknięte. Nie mogłam zwrócić się o pomoc do rodziców, ledwo wiążących koniec z końcem, zwłaszcza, że to ja pomagałam w utrzymaniu domu i zapewnieniu rodzeństwu dobrobytu. Ciężar, opadający na moje barki, zdawał się przygniatać mnie do ziemi i musiałam zebrać każdy okruszek pozostałej we mnie siły, by nie załamać się zupełnie. Straciłam mężczyznę, który miał być moim mężem, i tego, którego traktowałam jak ojca. Odebrano mi – na moje własne życzenie? – szczęście, lecz zamierzałam ponownie o nie walczyć. Cel uświęcał środki, dlatego gdy po sześciu miesiącach starań nie udało mi się zdobyć nawet najniższego stanowiska, przekroczyłam luksusowe progi Wenus. Sądziłam, że wykorzystanie urody będzie proste, łatwe i przyjemne. Znów się myliłam, ale i w przesyconych zapachem zmysłowości komnatach wykazywałam się skrajnym pracoholizmem, wypracowując sobie doskonałą markę, oplatając bogatych klientów subtelną siecią manipulacji i coraz pewniej stając na nogach.



Teraz, pół roku od pierwszego uklęknięcia przed Ceasarem Lestrange, nie żałuję swojej decyzji. Nauczyłam się ignorować gorzki smak upokorzenia; jeszcze nie potrafię odnaleźć w nim żadnej przyjemności, ale z każdym tygodniem jest mi coraz łatwiej. Mieszkam w Londynie, najbliżsi są przekonani, że odzyskałam pracę w Ministerstwie, że awansowałam, że nie odwiedzam ich z powodu nadmiaru obowiązków...i przecież tak jest. Pomimo całego bagna, w jakim nurzam się teraz po szyję, zachowałam swój perfekcjonizm. Nie ma pilniejszej ode mnie prostytutki; dla pieniędzy zrobię wszystko, a przynajmniej tak na razie mi się wydaje. Muszę utrzymać rodzinę, zaplanować zemstę i dokładnie obmyślić swój powrót na szczyt. Jeszcze nie pogodziłam się z utratą przyszłego fotela Ministra Magii, ale już wiem, że istnieje władza silniejsza od tej, sygnowanej naiwnym prawem. Mocniejsza, straszniejsza, przekreślająca przeszłość. I mam zamiar szukać jej aż do skutku.



Patronus: Po otrzymaniu Mrocznego Znaku, Deirdre nie potrafi wyczarować patronusa.



Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 15 Brak
Zaklęcia i uroki: 10 +4 (różdżka)
Czarna Magia: 41 +1 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 0Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: francuskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Historia MagiiI2
KłamstwoIII25
ONMSI2
RetorykaIII25
SpostrzegawczośćI2
Ukrywanie sięI2
ZastraszanieI2
ZielarstwoI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Silna wola I2
Jasny umysłII5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Rycerze Walpurgii II0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Tworzenie literatury (proza)I0,5
Malarstwo(wiedza)I0,5
Muzyka (wiedza) I0,5
ŚpiewI0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec balowyI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak-0
Reszta: 1


Wyposażenie

różdżka, sowa, umiejętność teleportacji, 10 punktów statystyk

[bylobrzydkobedzieladnie]





clearly out of body experience interferes and dreams of flying i fit nearly surrounds me though i get lonely interia creepsmoving up slowly
x






Ostatnio zmieniony przez Deirdre Tsagairt dnia 02.11.17 19:42, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Deirdre Tsagairt   09.09.17 15:07

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Wydawałoby się, że Deirdre będzie miała wspaniałą, świetlaną przyszłość, po którą wystarczy tylko wyciągnąć rękę. I to pomimo statusu krwi, pomimo wyróżniającego się koloru skóry i kształtu oczu. Jednak wpływowe środowisko arystokratów brutalnie sprawiło, że prosta droga na sam szczyt okazała się nieosiągalna. Życzę powodzenia w utrzymywaniu rodziny, a także w cichym planowaniu zemsty, być może dzięki której Deirdre ponownie wybije się na sam szczyt?

OSIĄGNIĘCIA
Rodzina ponad siebie
Weteran
Do wyboru do koloru
Mroczny Znak I
Obieżyświat
Partia nigdy cię nie zdradzi
Specjalistka w czarnej magii
Lustereczko powiedz przecie
Cel uświęca środki
Złoty Myśliciel
Weteran II,
Masakrator
Nieugięty,
Ślepy Los,
Recydywistka,
Mam tę moc,
Sen na jawie,
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Allison Avery


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Deirdre Tsagairt   09.09.17 15:08

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa, łzy nimfy (prezent od Asteriona), sztylet (prezent od Asteriona)

ELIKSIRY- Eliksir gacka (2 porcje, stat. 26) [od Eir]
- Eliksir grozy (2 porcje, stat. 26) [od Eir]
- Eliksir senności (3 porcje, stat. 26; moc eliksiru +10) [od Eir]
- Eliksir senności (3 porcje, stat. 26) [od Eir]

INGREDIENCJEposiadane: włosie akromantuli

[19.07.17] Ingrediencje (kwiecień)
[06.08.17] Ingrediencje (maj)
[02.09.17] Otrzymane (od Ramsey'a Mulciber): 2x ropa z czyrakobulwy
[03.09.17] Otrzymane (od Morgoth'a Yaxley): krew reema, kości człowieka, skrzeloziele
[04.09.17] Otrzymane (od Perseusa Avery): krew reema, ropa czyrakobulwy, włosie buchorożca i wydzielina toksyczka
[09.09.17] Otrzymane (od Tristana Rosier): kość z człowieka, jad smoka i korę z drzewa wiggen
[10.09.17] Otrzymane (od Ignotusa Mulcibera): ogniste nasiona x2, skrzeloziele
[10.09.17] Oddano Valerijowi Dolohovowi: 3x ropa z czyrakobulwy, 2x krew reema, 2x kości człowieka, skrzeloziele, włosie buchorożca, wydzielina toksyczka, jad smoka, korę z drzewa wiggen, ogniste nasiona x2

BIEGŁOŚCI[07.09.16] Wsiąkiewka +1PB
[31.01.17] Wsiąkiewka +2PB
[09.03.17] Wsiąkiewka +2PB
[03.08.17] Wsiąkiewka +2PB
[27.08.17] Rozwój: +2PB do biegłości ONMS (I)
[07.09.17] Wsiąkiewka +2PB
[09.09.17] Zakup biegłości: Zręczne ręce (I), Silna wola (I), -4 PB
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[15.08.15] Zakupy -850 pkt
[29.11.15] Konkurs +30 pkt
[29.11.15] Udział w Festiwalu Lata +40 pkt
[31.12.15] Wsiąkiewka +90 pkt
[26.06.16] Wątek z Czary Ognia +10 pkt
[05.08.16] Wykonywanie zawodu (sty/lut) +50 pkt
[16.08.16] Spotkanie Rycerzy +25PD
[20.08.16] Czara Ognia +10 pkt
[01.09.16] Osiągnięcie: weteran +100PD
[05.09.16] Osiągnięcie: do wyboru do koloru +30PD
[07.09.16] Wsiąkiewka styczeń/luty +30PD, +1 punkt biegłości
[30.10.16] Karta zmiany -250 pkt
[2.12.16] +100 PD, +3 do czarnej magii - Próba Rycerza
[18.12.16] +4 pkt czarnej magii
[25.12.16] Lusterko +10PD
[26.12.2016] Wykonywanie zawodu (marzec), +50 pkt
[29.12.16] Lusterko +10PD
[30.12.16] Lusterko +10PD
[30.12.16] Klub pojedynków (kwiecień) +20PD
[05.01.16] +1 do czarnej magii, I poziom biegłości Rycerzy Walpurgii
[07.01.17] Osiągnięcie: Mroczny Znak I +30 PD
[28.01.17] Zwrot PD; -50PD, 3pkt Czara Magia
[31.01.17] Wsiąkiewka (marzec): +90 PD, +2 PB
[01.02.17] Lustro x 2, +20 pkt
[06.02.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień) +50 PD
[13.02.17] Lustro, +5 pkt
[04.03.17] Fantastyczne baśnie i jak je znaleźć +120 PD
[04.03.17] Zakupy: +3 pkt czarnej magii, -360 PD
[09.03.17] Wsiąkiewka (kwiecień): +90 PD, +2 PB
[15.03.17] Zakupy: +1 pkt czarnej magii, -120 PD
[02.04.17] Zwrot PD (teleportacja i zmiana cen pkt statystyk): +160PD; +1 do czarnej magii
[03.04.17] Osiągnięcie obieżyświat +30
[29.04.17] Zdobycie osiągnięcia (Partia nigdy cię nie zdradzi), +60 PD
[24.05.17] Lusterko +5PD
[27.05.17] Zwrot punktów (karta zmiany), +50 PD
[27.05.17] Spotkanie Rycerzy +40 PD
[27.05.17] (Nie)zapowiedziane wizyty +3 pkt biegłości organizacji
[27.05.17] +4 pkt CM -400 PD
[28.05.17] Osiągnięcie (Specjalistka w czarnej magii): +60 PD
[31.05.17] Lusterko: +5 PD
[02.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+5 opcm)
13.06.17] Aktualizacja postaci: +1 CM, -40 PD
[14.06.17] Lusterko: +10 PD
[16.07.17] Lusterko: +3 PD
[26.07.17] Lusterko x4, +12 PD
[28.07.17] Zdobycie osiągnięć: Lustereczko powiedz przecie, Cel uświęca środki; +30PD
[01/08/17] Zdobycie osiągnięcia: Złoty Myśliciel; +30PD;
[03.08.17] Wsiąkiewka (kwiecień II): +90 PD, +2 PB
[07.08.17] Wykonywanie zawodu (maj), +50 PD
[11.08.17] Rozwój Postaci: +4OPCM, -400PD;
[15.08.17] Zdobycie osiągnięcia: Weteran II, Masakrator; Nieugięty, Ślepy Los +190PD
[15.08.17] Klub pojedynków (maj) +20PD
[19.08.17] II poziom biegłości Rycerzy Walpurgii, +1 cm  
[27.08.17] Zakup biegłości: ONMS (I), -2 PB
[07.09.17] Wsiąkiewka (maj) +90PD, 2PB
[09.09.17] +3 do OPCM, -300 PD
[10.10.17 +1 do OPCM, -100PD
[11.10.17] osiągnięcie recydywista +30 PD
[11.11.17] Zwrot za statystyki, +400 PD
[12.11.17] Zdobycie osiągnięć: Mam tę moc, sen na jawie; +60PD
[19.11.17] Rozwój Postaci +4CM; +2OPCM; -480PD


Powrót do góry Go down
 

Deirdre Tsagairt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Deirdre Tsagairt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17